Reklama

Reklama

Dwa miesiące Strajku Kobiet. I co dalej?

Opublikowano: 26 grudnia 2020 15:06
Autor: Joanna Niećko | Zdjęcie: JN

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Z Lublina Od października w Lublinie odbyło się 8 manifestacji i kilka akcji społecznych w związku z zapowiedzią zaostrzenia prawa aborcyjnego. Kolejne będą inicjowane, jeśli pojawi się taka potrzeba.

Reklama

2 miesiące ze Strajkiem Kobiet

Od 2 miesięcy trwają protesty spowodowane orzeczeniem zdominowanego przez rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość, Trybunału Konstytucyjnego, który 22 października orzekł, że aborcja z powodu ciężkiego upośledzenia płodu jest niezgodna z polską Konstytucją. W całym kraju odbywają się manifestacje i różne akcje społeczne. 

Ogólnopolski Strajk Kobiet Lublin

Ogólnopolski Strajk Kobiet jest oddolnym ruchem społecznym działającym od 2016 roku w wielu miastach Polski, także w Lublinie. To grupa osób, które podejmują różne działania wspólnie z innymi grupami kobiecymi - protesty, manifestacje, inicjatywy. Strajk w Lublinie zainicjował m.in. wniosek o dofinansowanie przez miasto procedury in vitro. OSK już teraz zapowiada, że z pewnością w najbliższym czasie będzie pracować nad podobnymi inicjatywami, ale podkreśla jednocześnie, że za wcześnie jest mówić o nich w tej chwili, bo sytuacja pandemiczna ograniczyła wiele działań.

W Lublinie osiem manifestacji

Od czasu wydania orzeczenia w Lublinie miało miejsce osiem manifestacji, które za każdym razem gromadziły wiele osób. 

- Nie były one organizowane przez lubelski Strajk Kobiet, ale inicjowane spontanicznie przez obywatelki i obywateli w reakcji na próbę ograniczenia prawa do legalnej aborcji - wyjaśnia Magdalena Bielska, koordynatorka ruchu Ogólnopolski Strajk Kobiet Lublin - Były to spontaniczne zgromadzenia. Nie mają one organizatorów, są inicjatywami obywatelskimi, a prawo do takich zgromadzeń jest gwarantowane przez konstytucję RP.

Ostatnia manifestacja w Lublinie odbyła się 28 listopada i przy okazji rocznicy nadania praw wyborczych Polkom. Miała one formę spaceru. Uczestniczy spotkali się na skwerze 100-lecia praw wyborczych Polek przy ul. Krótkiej i przeszli ul. Krakowskie Przedmieście na Plac Wolności. Policja usiłowała zablokować i zatrzymać marsz w pobliżu skrzyżowania ul. Krakowskie Przedmieście i Ewangelickiej, ale nie udało im się to i po kilku minutach uczestnicy ruszyli dalej. Na Placu Wolności, gdzie spacer zakończył się, Policja zaczęła legitymować część uczestników, co miało miejsce też na poprzednich manifestacjach. Od tamtej pory nie odbyła się już żadna manifestacja w Lublinie. 

- Po ostatnim zgromadzeniu, kolejnym z blokowaniem przez policję oraz legitymowaniem zgromadzonych, nie pojawiła się inicjatywa, prawdopodobnie dla bezpieczeństwa uczestników. Uważam, że jest to tylko tymczasowe zawieszenie akcji protestacyjnych - mówi Magdalena Bielska. 

Były też manifestacje, które wyrózżiły się na tle pozostałych. Pod koniec października odbyła się manifestacja, która zgromadziła ok. 10 tys. osób. Wzięli w niej udział m.in. uczniowie i studenci, chcący się solidaryzować z kobietami. 

Z kolei 7 listopada odbył się spacer. Uczestnicy spotkali się na Placu Litewskim, gdzie Policja legitymowała część osób. Marsz przeszedł deptakiem, a całość skończyła się już po ok. godzinie u zbiegu ul. Lubartowskiej i al. Tysiąslecia. Wówczas  Policja usiłowała uniemożlwić tę spontaniczną demonstrację ponownie legitymując gromadzące się osoby. Manifestacja została rozwiązana - dla bezpieczeństwa zgromadzonych, gdy prowadząca marsz, przez megafon zaczęła nawoływać, by uczestnicy rozeszli się. 

- Uważam, że legitymowanie osób, które biorą udział w legalnej, spontanicznej demonstracji nie ma podstaw prawnych. Warto zauważyć, że uczestniczki i uczestnicy przestrzegali obostrzeń sanitarnych, a blokady policyjne stanowiły zagrożenie epidemiologiczne, ponieważ prowadziły do zbijania się tłumu. Osoby, które dostały wezwanie na komisariat powinny zgłosić się do prawniczek i prawników, które udzielają pomocy prawnej pro bono. Nie znam liczby osób wzywanych na komisariaty, ale jest ich dużo - informuje Magdalena Bielska.

Plakaty, billboardy, wystawy

Manifestacje w postaci spontanicznych zgromadzeń nie są jedyną formą sprzeciwu wobec zostrzenia prawa aborcyjnego. Ostatnią akcją, jak odbyła się było otwarcie wystawy pt. "Nigdy nie będziesz szła sama" w Galerii Labirynt przy ul. Popiełuszki. Organizatorzy przygotowali wystawę z transparentów, haseł i wlepek, które mieli ze sobą w trakcie manifestacji, uczestnicy. Otwarto ją 13 grudnia - w 39. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. 

Galeria Labirynt do współpracy zapraszała wszystkich wspierających protest i solidaryzujących się ze Strajkiem poprzez tworzenie takich prac. Póki co, wystawę można oglądać tylko online, bo Galeria podobnie jak wiele innych instytucji kulturalnych jest zamknięta z powodu pandemicznych obostrzeń.

- Solidaryzujemy się z osobami, które demonstrują podczas marszy i blokad jak również z tymi, które pozostają w domach – bo aparat represji i pogardy niszczy ich zdrowie psychiczne i przepełnia lękiem - informuje Galeria Labirynt - Chcemy ukazać ten wielki oddolny ruch, który ogarnął wieleset miast, miasteczek i małych miejscowości w całym kraju i poza granicami. 

- Jako koordynatorka Strajku Kobiet w Lublinie uważam, że jest to bardzo ważna i cenna inicjatywa, prawdopodobnie jedyna taka w skali kraju. Mam nadzieję, że niedługo sytuacja pandemiczna unormuje się na tyle, że będziemy mogli korzystać z instytucji kultury i wystawę będzie można oglądać nie tylko jako wydarzenie on-line. To będzie ważny fragment historii naszego miasta - stwierdza Bielska. 

Niedawno powstał też Lubelski Kolektyw ANKA również angażujący się w Strajk. Zrzesza on aktywistki i aktywistów chcących protestować przeciwko niesprawiedliwości rządu, łamaniu praw człowieka i agresji policyjnej. Pod koniec listopada zorganizował np. sesję zdjęciową. Uczestnicy pozowali ze splecionymi biustonoszami pod komisariatami. 

- Akcję dedykujemy wszystkim osobom zatrzymanym w wyniku represji wobec protestów wywołanych miesiąc temu działaniami rządu - informował Kolektyw - Seria fotografii wykonanych pod lubelskimi komisariatami nawiązuje do zatrzymań dokonywanych przez funkcjonariuszy w ostatnim miesiącu. Osoby trafiające do celi pozbawiane są nie tylko telefonów i sznurówek, ale również staników i rajstop. 

Natomiast z okazji rocznicy stanu wojennego Kolektyw powiesił w całym mieście billboardy i plakaty z napisem "Każda władza ludzi zdradza 1981-2020" oraz fotografią gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który ogłosił stan wojenny i Jarosława Kaczyńskiego - wicepremiera i prezesa PiS. 

- Nie zgadzamy się na policyjny terror, który obecnie ma miejsce w Polsce! Nie wyrażamy zgody również na odbieranie prawa do aborcji. Żaden polityk nie ma prawa decydować o losie osób z macicami ponad ich głowami. Jak długo łamane będą nasze prawa, tak długo nie przestaniemy uderzać w toksyczny system, wychodzić na ulicę i protestować. To jest wojna! - poinformował Kolektyw.

Akcje w ramach Strajku Kobiet będą nadal organizowane i będą to spontaniczne akcje odbywające się, kiedy tylko zaistnieje potrzeba protestowania albo solidarnościowego wsparcia.

Trudno komentować orzeczenie nie mające podstaw prawnych

Choć Strajki Kobiet trwają już dwa miesiące, to nadal nie opublikowano orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem kooryndatorki OSK Lublin, decyzja Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej nie jest orzeczeniem, a kolejną próbą odbierania kobietom ich praw przez środowiska fundamentalistów religijnych wpływających na obecną politykę rządu. Dodaje też, że brak publikacji orzeczenia może oznaczać całkowity rozkład państwa. 

- Trybunał Konstytucyjny w składzie nielegalnie powołanych sędziów dublerów na czele z panią Przyłębską, również powołaną nielegalnie na funkcję prezes TK, ogłosił decyzję, która nie jest wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Trudno komentować publikację lub jej brak w odniesieniu do wyroku, który nie ma podstaw prawnych. To dewastacja państwa prawnego - mówi Bielska. 

Dodaje również, że liczy na to, by odbywające się wciąż w wielu miastach Polski protesty - strajki kobiet, klimatyczne, w obronie praworządności -  doprowadzą do sytuacji, gdy utworzony zostanie rząd techniczny, który zajmie się przeprowadzeniem kraju przez pandemię lub przedterminowych wyborów. - Ten rząd buduje podziały między ludźmi, dąży do ograniczenia praw człowieka i niszczy od 5 lat praworządność - podsumowuje Bielska.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.