Rosyjska rakieta wpadła w polską przestrzeń powietrzną przed godz. 4 rano w czwartek, 30 lipca. Pocisk przeleciał prawie 100 km, m.in. w okolicach Krasnegostawu i spadł w miejscowości Kolonia-Tarnawa w pow. biłgorajskim. To wieś tuż przy granicy z pow. lubelskim.
Huk i siła uderzenia zerwała mieszkańców na równe nogi. Miejscowi opowiadają o wyraźnych drganiach, które odczuli.
Z kolei o godz. 3.50 Lublinian obudziły syreny alarmowe. Kolejny raz syreny zawyły za kilka minut, tym razem był to sygnał odwołujący zagrożenie. Przez stosunkowo długi czas nie było wiadomo, o co właściwie chodzi. Nie było żadnych oficjalnych komunikatów służb.
Dopiero po jakimś czasie rzecznik wojewody lubelskiego potwierdził, że było zagrożenie z powietrza, ale już minęło. Oficjalny komunikat Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych w sprawie obiektu naruszającego polską przestrzeń powietrzną został wydany o godz. 7.07.
Wybudził nas straszny gwizd, szum, trzask. Nawet trudno określić, co to było. Byliśmy wybudzeni ze snu, trudno się było zorientować. Za chwilę był huk i trzask
- mówi Maria Daniłowska, sołtys wsi Tarnawa-Kolonia, w której spadła rosyjska rakieta.
Pocisk Ch-101 spadł na pole niedaleko domu pana Stanisława, mieszkańca Tarnawy-Kolonii. Jak przyznaje, słup dymu widział ze swojego okna. Falę uderzeniową on i jego rodzina odczuli bardzo wyraźnie. Mężczyzna opisuje, że w jego garażu wyleciały szyby. W domu natomiast spadły rolety.
To był potężny, okropny świst. Za chwilę był wybuch, aż zatrzęsło chałupą. Potężny huk był. A później patrzyliśmy przez okno na unoszący się dym
- mówi pan Stanisław z Tarnawy-Kolonii.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.