Reklama

Reklama

Lublinianin ruszył z siekierą na własnego brata, teraz odpowie za usiłowanie zabójstwa. Poszło o kobietę... [GALERIA]

Opublikowano: pt, 4 gru 2020 12:15
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Wpadł do domu byłej partnerki z siekierą w ręku i zastał tam swojego brata, któremu zadał cios w głowę - wskazują śledczy. Łukasz Z. odpowie za usiłowanie zabójstwa, ale też znęcanie się nad swoją byłą już żoną. Jego brat uważa, że to on "czuje się winny całej sytuacji".

Reklama

Wyważył drzwi, w ręku miał siekierę. A tam jego brat...

Chodzi o wydarzenia z 14 grudnia ub.r. Łukasz Z. wpadł do mieszkania w budynku przy ul. Garbarskiej, w którym do niedawna mieszkał ze swoją żoną i jej dwójką dzieci. 38-latek w ręku miał siekierę. Para była w trakcie rozstania, nie mogła się dogadać w kwestii mebli - kupił je Łukasz Z., ale zostały w mieszkaniu zajmowanym przez jego byłą partnerkę. Kobieta przyznała później śledczym, że spodziewała się, iż mężczyzna przyjdzie do mieszkania w celu zniszczenia mebli.

38-latek wyważył kopnięciem drzwi mieszkania. Gdy wszedł do mieszkania, naprzeciwko niego stanął jego brat. Według ustaleń śledczych mężczyzna związał się z partnerką Łukasza Z. Kobieta zaczęła spotykać się ze szwagrem, gdy jej mąż przebywał w więzieniu. Na początku ich relacja była ukrywana, zaprzeczali w sprawie swojego związku. W końcu kobieta złożyła pozew o rozwód, a Łukasz Z. po wyjściu z więzienia wyprowadził się z zajmowanego przez nią mieszkania.

Skończyło się raną na głowie

Według śledczych, między mężczyznami doszło do szarpaniny. Z przedpokoju wpadli do kuchni, gdzie Łukasz Z. zadał bratu cios siekierą w głowę. Gdy pokrzywdzony zaczął krzyczeć, że został ranny, napastnik odpuścił atak. Była partnerka 38-latka zadzwoniła po policję. Wtedy Łukasz Z. opuścił mieszkanie, mówiąc, że "brat zabrał mu rodzinę" - czytamy w akcie oskarżenia. Wezwani na miejsce policjanci szybko ujęli 38-latka, był w pobliżu budynku, w którym doszło do zdarzenia.

Dla pokrzywdzonego starcie z bratem uzbrojonym w siekierę skończyło się raną głowy. Biegły z zakresu medycyny sądowej nie był w stanie określić, czy rana to efekt uderzenia ostrzem, czy obuchem siekiery.

Prokuratura: uderzał ręką w gipsie, ciągnął za włosy, wyzywał

Prokurator postawił Łukaszowi Z. jeszcze jeden zarzut: znęcania się psychicznego i fizycznego nad żoną. W okresie od listopada do grudnia 2019 roku miał wszczynać awantury, wyzywać kobietę, uderzać ją po twarzy oraz uderzyć ją w głowę ręką w gipsie. Z ustaleń śledczych wynika, że 38-latek ubliżał kobiecie przy świadkach, ciągnął ją za włosy, kontrolował jej poczynania. Zdarzało mu się wpadać w szał, partnerka bała się go.

Oskarżony: uderzałem, ale ona mnie też

Proces Łukasza Z. ruszył w piątek, 4 grudnia, w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Mężczyzna został doprowadzony na rozprawę przez policjantów, od grudnia ub.r. przebywa w areszcie. Był skuty kajdankami. Ubrany był w ciemną koszulę i jeansy. Zachowywał się spokojnie. Podobnie jak w czasie śledztwa, tak i w sali rozpraw nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Nie chciał składać wyjaśnień, ale wyraził chęć odpowiadania na pytania sędziów, prokurator oraz pełnomocniczki oskarżyciela posiłkowego - byłej żony (para wzięła prawomocny rozwód na kilka dni przed rozprawą).

Przesłuchiwany wcześniej przez prokuratora przyznawał, że zdarzały mu się awantury z żoną, ale ich inicjatorami były obie strony. Miał do niej pretensje o picie alkoholu, wychodzenie z domu i zbyt częste pozostawianie jej dzieci pod opieką jego i jego bliskich. Podkreślał, że zdarzało mu się uderzyć partnerkę, ale ona też go uderzała. Twierdził, że miał w ręku siekierę, by porąbać nią meble. Przekonywał, że nie uderzył brata siekierą w głowę.

Brat: "To była braterska bójka". Nie pamięta siekiery

W sądzie stawiła się też była żona Łukasza Z., a razem z nią jego brat. Adwokat oskarżonego zawnioskowała do sądu o przeprowadzenie pozasądowych mediacji, które mogłyby doprowadzić do porozumienia w tej sprawie. Brat 38-latka wyraził zgodę na takie rozwiązanie. Mężczyzna w czasie śledztwa odmówił składania zeznań, ale po kilku miesiącach sam zgłosił się z wyjaśnieniem, że "była to braterska bójka i czuje się winny całej sytuacji". Dodawał, że nie wie, skąd rana na głowie i nie pamięta, by brat zaatakował go siekierą.

Była żona Łukasza Z. kategorycznie odmówiła mediacji. Mediacjom sprzeciwiała się też prokurator.

Sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami - sąd na wniosek obrońcy Łukasza Z. wyłączył jawność procesu z uwagi na to, że podczas jego trwania będą poruszane kwestie dotyczące spraw i relacji rodzinnych, których ujawnienie mogłoby godzić w interes m.in. pokrzywdzonych.

Łukasz Z. był w przeszłości wielokrotnie karany za przestępstwa przeciwko mieniu, zdrowiu i życiu oraz za czyn z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Za usiłowanie zabójstwa grozi co najmniej osiem lat pozbawienia wolności.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy