Ostatnimi elementami procesu Szymona C. było dostarczenie sądowi dokumentów o czynnościach przeprowadzonych w związku ze zdarzeniem przez firmę ubezpieczeniową oraz opinia o oskarżonym z tymczasowego aresztu. Ta jest pozytywna.
W piątek, 22 maja, sędzia Marek Woliński zakończył proces. I oddał głos stronom.
Chcą surowej kary dla tego, który siadł za kierownicą
Prokurator przyznała, że w tej sprawie brane są pod uwagę okoliczności łagodzące wobec oskarżonego: młody wiek, niekaralność, szczera skrucha i pojednanie z pokrzywdzonymi.
Niemniej, Szymon C. kiedyś opuści zakład karny, a dwóch młodych chłopców zginęło wskutek jego działania
- podkreśliła prokurator.
Jako prokurator dyżurny w tamten niedzielny poranek pojechałam na miejsce zdarzenia. Pierwsza myśl była taka: to jest katastrofa (w ruchu lądowym, konkretny artykuł w Kodeksie karnym - przyp. red.). I nie zmieniłam zdania. Oskarżony, łamiąc tyle zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, musiał liczyć się z tym, że dojdzie do czegoś złego. Doszło do tragedii
- dodała.
Domaga się dla obecnie 20-letniego mężczyzny surowej kary - 14,5 lat pozbawienia wolności oraz m.in. dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. Takiej samej kary dla Szymona C. oczekują matki Mateusza i Filipa, czyli chłopców, którzy zginęli w wyniku tego zdarzenia.
Nadzwyczajne złagodzenie kary?
Obrona z kolei dowodzi, że czyn Szymona C. nie powinien zostać zakwalifikowany jako katastrofa, a wypadek, którego skutkiem była śmierć dwóch pokrzywdzonych. Taki czyn jest w Kodeksie karnym zagrożony mniejszą karą. Do tego obrona postuluje, by uniewinnić Szymona C. od zarzutu ucieczki z miejsca zdarzenia.
Oddalił się z miejsca zdarzenia, ale powrócił przyprowadzony przez strażaków. Kolega krzyknął: uciekaj! Po chwili przyszła refleksja. Wrócił na miejsce. Jego zamiarem nie była ucieczka, tylko był to pewien szok, typowy dla tego rodzaju zdarzeń
- przekonywał adwokat Jacek Przeciechowski.
Wielu z nas, którzy dziś mają szanowane zawody zaufania publicznego i rodziny, w młodości zrobiło coś głupiego, wykroczenie, moralny błąd. Tyle tylko, że my mieliśmy bardzo dużo szczęścia, bo dla nas nie miało to konsekwencji. Tu te konsekwencje są
- mówiła z kolei adwokat Anna Kamińska-Szkodzińska.
Sporo miejsca w mowach końcowych obrońcy poświęcili także postawie pozostałych uczesnitków zdarzenia, którzy przeżyli, a w procesie mają status pokrzywdzonych, a nie oskarżonych, jak Szymon C., który siedział za kierownicą. Zdaniem obrony, wspomnianej siódemce młodych mężczyzn brakuje refleksji, a w sali rozpraw wręcz wykazywali się butą.
Nikt nie zmuszał żadnego z chłopców, by wsiedli do auta w dziesięciu. Nikt nie wepchnął Mateusza i Filipa do bagażnika siłą. Jedyny trzeźwy uczesnitk zdarzenia siadł obok Szymona C. Oskarżony był zagrzewany do tego, by jechać jeszcze szybciej. Bardzo podobało się wszystkim, jak Szymon prowadzi. Chcieli, żeby było jeszcze "więcej miodu". Nie tylko Szymon jest moralnie odpowiedzialny za ten wypadek
- podsumował mecenas Jacek Przeciechowski.
Obrona wnioskuje o zastosowanie wobec Szymona C. nadzwyczajnego złagodzenia kary, czyli wymierzenia mu poniżej pięciu lat pozbawienia wolności. A także niestosowania wobec niego dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.
Na koniec Szymon C. kolejny raz, ze łzami w oczach, przeprosił rodziny tych, którzy nie przeżyli spowodanego przez niego wypadku.
Świetnie bawili się niemal do ostatnich sekund
W nocy z 29 na 30 marca ub.r. w Chełmie dziesięciu nastolatków rozbiło się w pędzącym z prędkością około 130 km/h osobową toyotą, a dwóch z nich jadących w bagażniku, zginęło na miejscu.
Przed Sądem Okręgowym w Lublinie stanął Szymon C., w czasie zdarzenia 19-letni, który prowadził toyotę mając ponad dwa promile alkoholu w organizmie.
Nastolatkowie tuż przed zdarzeniem brali udział w suto zakrapianych urodzinach jednego z nich, po czym wsiedli do auta. Młodzi mężczyźni bawili się niemal do ostatnich sekund świetnie, o czym świadczą nagrania z telefonów z pijackiego rajdu autem po ulicach Chełma, co odtworzono później w sali rozpraw w czasie procesu.
Sędzia Marek Woliński skrupulatnie przepytywał o przebieg wydarzeń feralnej nocy każdego z pokrzywdzonych. Nastolatkowie przede wszystkim tłumaczyli się wypitym alkoholem, bagatelizowali swój udział w tragedii, do której ostatecznie doszło.
Wyrok zostanie ogłoszony na początku czerwca. Szymonowi C. grozi do 30 lat pozbawienia wolności.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.