Najbardziej dramatycznie wyglądają dane dotyczące powiatów hrubieszowskiego i krasnostawskiego. W analizie obejmującej lata 2004–2024 liczba młodych mieszkańców, którą można porównać między tymi okresami, spadła tam odpowiednio o około 38 i 36 proc. To ścisła krajowa czołówka odpływu młodych. W przypadku Hrubieszowskiego problem trwa zresztą nadal: w 2024 r. powiat stracił w wyniku migracji wewnętrznych ponad 450 osób.
Dlaczego właśnie stąd ludzie wyjeżdżają? Odpowiedź nie kryje się w jednym czynniku. Młody człowiek patrzy przede wszystkim na możliwość znalezienia pracy, poziom zarobków, ofertę mieszkań, dostęp do usług i perspektywę rozwoju. Jeśli po studiach dostaje w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku propozycję pracy dającą wyraźnie większe możliwości finansowe i zawodowe, powrót do rodzinnej miejscowości przestaje być oczywistym wyborem.
Różnica w zarobkach dobrze pokazuje skalę problemu. W pierwszych trzech kwartałach 2025 r. przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosiło w województwie lubelskim 7568 zł brutto. Na Mazowszu było to już 10 213 zł, na Dolnym Śląsku 9135 zł, a na Pomorzu 9978 zł. Stolica dodatkowo oferuje ogromny rynek pracy, którego mniejsze miasta nie są w stanie zastąpić.
I tu zaczyna się druga część tej historii. Młodzi z Lubelszczyzny nie wyjeżdżają wyłącznie „za pensją”. Wyjeżdżają tam, gdzie łatwiej znaleźć partnera, zmienić pracę, wynająć mieszkanie, a później kupić własne lokum i zapewnić dzieciom dostęp do żłobka, szkoły czy szerokiej oferty zajęć.
Warszawa pozostaje najmocniejszym magnesem. W latach 2004–2024 liczba młodych osób w wieku około trzydziestu lat wzrosła tam o 127,5 proc. Wrocław osiągnął niemal identyczny wynik – 127,4 proc. Gdańsk zwiększył liczbę młodych o 93,4 proc. Katowice również przyciągają, choć ich wynik pozostaje wyraźnie słabszy od Warszawy czy Wrocławia.
Co ciekawe, część osób nie kupuje mieszkania w samym centrum metropolii. Coraz częściej wybiera miejscowości położone kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów od dużego miasta. Tam łatwiej znaleźć większy dom z ogrodem, a jednocześnie można korzystać z rynku pracy i infrastruktury metropolii. To jeden z powodów, dla których rosną nie tylko same miasta, ale również otaczające je gminy.
Dane za 2025 r. potwierdzają ten mechanizm. Obszary metropolitalne dwunastu największych polskich miast miały dodatnie saldo migracji na poziomie 38,7 tys. osób. Skupiały też 41 proc. wszystkich pracujących w Polsce. W tym samym czasie w gminach metropolitalnych powstało ponad połowa nowych firm, a na ich terenie oddano do użytku 57 proc. nowych mieszkań powstałych w miastach i ich obszarach funkcjonalnych.
Całe województwo lubelskie straciło wskutek migracji stałych 4823 mieszkańców, a największe ubytki w przeliczeniu na 1000 mieszkańców zanotowały:
powiat hrubieszowski – -7,98‰
powiat rycki – -7,81‰
Chełm – -7,34‰
Dodatnie saldo miały natomiast m.in. powiat lubelski (+8,39‰) i powiat świdnicki (+1,89‰)
Dla Lubelszczyzny oznacza to problem znacznie większy niż pustoszejące szkoły czy mniejsza liczba mieszkańców. Wyjeżdżają przede wszystkim ludzie w wieku, w którym zaczynają pracę, tworzą związki i mają dzieci. Region traci więc nie tylko pracowników, ale również przyszłych rodziców, przedsiębiorców i nabywców mieszkań.
Badania dotyczące migracji młodzieży pokazują jeszcze jeden ważny szczegół: wyjazd często zaczyna się niewinnie. Najpierw pojawiają się studia w większym mieście. Potem pierwsza praca, wynajem mieszkania, związek i kolejne awanse. Po kilku latach powrót przestaje być powrotem „do domu”, a staje się przeprowadzką do miejsca, w którym młody człowiek zdążył już zbudować własne życie.
Dlatego problemu Hrubieszowa, Krasnegostawu czy innych tracących mieszkańców miejscowości nie rozwiąże samo stworzenie kilku nowych etatów. Potrzebne są dobrze płatne miejsca pracy, sprawna komunikacja, mieszkania, edukacja i oferta dla rodzin. Bez tego największe polskie miasta będą nadal przejmować najbardziej mobilnych mieszkańców regionów peryferyjnych.
I właśnie w tym tkwi największy paradoks. Lubelszczyzna nie przegrywa dlatego, że młodzi nie chcą tu żyć. Przegrywa wtedy, gdy młody człowiek zaczyna liczyć, gdzie łatwiej będzie mu zbudować przyszłość. Coraz częściej kalkulacja prowadzi go na zachód, północ albo do Warszawy. A gdy po kilku latach pojawia się własny dom, dzieci i praca, droga powrotna robi się zdecydowanie dłuższa.
TOP 10 miejsc na Lubelszczyźnie z największym problemem migracyjnym
Jeżeli za kryterium przyjmiemy saldo migracji na 1000 mieszkańców, czyli różnicę między napływem a odpływem w relacji do liczby mieszkańców, lista wygląda następująco:
-Chełm
-powiat hrubieszowski
-powiat rycki
-powiat tomaszowski
-powiat radzyński
-powiat łukowski
-powiat parczewski
-powiat kraśnicki
-powiat biłgorajski
-powiat janowski
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.