reklama

Kibice PGE Startu najedli się wstydu. Outsider był dla nich zbyt mocny

Opublikowano:
Autor:

Kibice PGE Startu najedli się wstydu. Outsider był dla nich zbyt mocny - Zdjęcie główne
Autor: PGE Start Lublin | Opis: PGE Start Lublin

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportNieco emocji i ogromne rozgoryczenie - to otrzymali kibice PGE Startu Lublin, który w niedzielę zagrał z ostatnim zespołem w Orlen Basket Lidze. Najsłabszy zespół ekstraklasy okazał się zbyt mocny dla wicemitrzów Polski.
reklama

Przed meczem zespół z Krosna zajmował ostatnie miejsce w lidze i miał za sobą serię sześciu porażek. Można było śmiało stwierdzić, że u siebie Start nie powinien problemu z takim rywalem.

Początek meczu pokazał jednak, że takie stwierdzenie było ogromnym błędem. Już w pierwszej kwarcie przyjezdni prowadzili 10 punktami, a w drugiej jeszcze zwiększali prowadzenie. Lublinianie nie byli tak skuteczni, nie bronili tak dobrze i nie byli tak zdeterminowani. Goście absolutnie zaskoczyli podopiecznych Wojciecha Kamińskiego i przed długą przerwą wygrywali 59:39.

Rozpoczęcie drugiej połowy dało lubelskim kibicom sporo nadziei, bo miejscowi zdobyli dziewięć punktów z rzędu i zaczęli odrabiać stratę. Goście zdołali się jednak otrząsnąć i kolejne siedem "oczek" było ich autorstwa, a wściekły trener Kamiński brał przerwę na żądanie. Na szczęście po niej jego podopieczni znów wzięli się do roboty i zniwelowali stratę do wyniku 66:76. 

reklama

Czwarta kwarta zaczęła się znakomicie i w pierwsze pięć minut Start odrobił stratę do zaledwie czterech punktów. Już minutę później było to już tylko dwa "oczka", a dowodzenie nad boiskowymi poczynaniami przejął Liam O'Reilly. Lider czerwono-czarnych partycypował praktycznie w każdej akcji, ale otrzymał też spore wsparcie od JP Tokoto, który wykorystał trzy z czterech ważnych rzutów wolnych. Niestety kluczowy moment znów należał do gości, którzy zaliczyli dwa dobre zatrzymania w defensywie, a później trafili dwie "trójki". Dzięki temu na 90 sekund do końca prowadzili 90:83. Następnie dwa kolejne rzuty wolne trafił Tokoto, ale w kolejnej akcji piłkę stracił Jordan Wright. Krośnianie zmarnowali akcję ofensywną, ale na 37 do końca prowadzili pięcioma punktami. Po pudle Quincy'ego Forda stało się jasne, że Start ten mecz przegra. Finalnie rywale wygrali 95:87. 

reklama

PGE Start Lublin - Miasto Szkła Krosno 87:95 (20:30, 19:29, 27:17, 21:19)

Start: O'Reilly 20, Ford 17, Wright 13, Tokoto 12, Put 11, Griffin 9, Pelczar 5, Frankamp

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo