reklama

Filip Wójcik: Przeżyłem w Motorze Lublin najpiękniejsze chwile w mojej przygodzie z piłką

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Filip Wójcik: Przeżyłem w Motorze Lublin najpiękniejsze chwile w mojej przygodzie z piłką - Zdjęcie główne
Autor: Motor Lublin

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportPo sześciu latach, ponad 200 meczach, trzech awansach i dwóch sezonach w PKO BP Ekstraklasie z Motorem Lublin żegna się Filip Wójcik. Od 1 lipca ten 29-letni piłkarz będzie wolnym zawodnikiem. Zachęcamy do lektury pożegnalnej rozmowy z graczem pochodzącym z Tarnowa.
reklama

Czy można powiedzieć, że odchodzisz z klubu, w którym spędziłeś jak dotąd najpiękniejsze chwile w swojej sportowej karierze?
Zdecydowanie tak. Przeżyłem w Motorze dotychczas najpiękniejsze chwile w mojej przygodzie z piłką. I chyba ciężko będzie je przebić. Na pewno w tym okresie było mnóstwo niezwykłych momentów.

Przychodziłeś do Motoru przed rundą wiosenną sezonu 2019/2020 w III lidze. Chyba nawet w najbardziej optymistycznych scenariuszach nie przewidywałeś, że spędzisz w tym klubie sześć lat i zagrasz dwa sezony w ekstraklasie?
To prawda. Nie będę owijał w bawełnę, że przychodząc do Motoru, nie myślałem o tak pięknej historii, którą napisaliśmy. Wiedzialem, że trafiam do dużego klubu, z pięknym stadionem i fantastycznymi kibicami, ale sportowo Motor wtedy trochę stał w miejscu, "zakopał" się w 3 lidze i nie mógł ruszyć do przodu. Tym bardziej cieszy to, jak wielkie rzeczy udało się tutaj zrobić.

reklama
Rozwiń

Który z twoich meczów w żółto-biało-niebieskich barwach najbardziej utkwił ci w pamięci? Czy wspominasz szczególnie którąś z bramek lub asyst?Myślę, że nie zaskoczę nikogo, jeśli przyznam, że są to dwa finały baraży - w Olsztynie ze Stomilem i w Gdyni z Arką. To były niezwykle, pełne emocji historie. I co najważniejsze, zakończone happy endami. Co do innych meczów, które również zapadły mi w pamięci, to na pewno wygrany baraż w Kołobrzegu oraz ostatnie spotkanie drugoligowego sezonu 22/23 na stadionie Polonii Warszawa. W obu tych konfrontacjach było mnóstwo dramaturgii, ale jak zawsze dowieźliśmy temat do końca. Na zawsze zapamiętam także starcie u siebie z Rakowem Częstochowa, bo zadebiutowałem wówczas w ekstraklasie. 

Swój pierwszy mecz w krajowej elicie zagrałeś stosunkowo późno, bo w wieku 27 lat. Czujesz, że podołałeś grze na tym poziomie?
Rzeczywiście, moja droga do ekstraklasy była długa, ale koniec końców udało się tam dotrzeć. Myślę, że pokazałem się z niezłej strony i poradziłem sobie na tym poziomie. Szczególnie w pierwszym sezonie, gdzie dostałem trochę więcej minut, fajnie to wyglądało liczbowo. Miałem pięć asyst jako prawy obrońca i było to wynik w top 5 ligi wśród zawodników grających na mojej pozycji.

reklama

Warto przypomnieć, że przychodziłeś do Motoru jako skrzydłowy, a w trakcie pobytu w Lublinie zostałeś przeniesiony na prawą obronę lub wahadło... Zgodzisz się, że bardzo rozwinąłeś się tu jako zawodnik?
Zdecydowanie, rozwinąłem swoje umiejętności w Motorze pod każdym możliwym względem: piłkarskim, taktycznym, fizycznym i mentalnym - to był naprawdę wspaniały czas.

W portalu meczyki.pl pojawiła się informacja, że dowiedziałeś się o tym, że Motor nie przedłuży z tobą kontraktu z social mediów. Natomiast na swoim koncie napisałeś do kibiców: "Nie tak wyobrażałem sobie pożegnanie z Wami. Po wspaniałej drodze jaką wspólnie przeszliśmy, miałem nadzieję, że będzie mi dane zrobić to tak jak należy, czyli pożegnać się z Wami na żywo na stadionie, ale jest jak jest". Jak cała ta sytuacja wyglądała z twojej perspektywy?
Po prostu uważam, że mogło to być lepiej zorganizowane, przekazane i tyle. Chodziło o samą komunikację, nie chce do tego wracać. Skupmy się na pozytywnych chwilach w Motorze, bo było ich trochę.

reklama

Jesteś ostatnim piłkarzem z obecnego składu, który pamięta jeszcze grę Motoru w III lidze. Z klubu odchodzą także Michał Król i Arkadiusz Najemski, którzy przyszli na etapie drugoligowym. Czy twoim zdaniem można powiedzieć o końcu epoki "Niezniszczalnych"?
Tak myślę, że to koniec pięknej ery. Wszyscy zawodnicy, którzy brali udział w tych awansach praktycznie odeszli z klubu, został tak naprawdę tylko Filip Luberecki, który pamięta jeszcze II ligę. Można więc powiedzieć, że coś się kończy i coś się zaczyna. Teraz w Motorze powstaje nowy rozdział, życzę klubowi i kibicom tego żeby był również tak obfity w sukcesy jak w okresie popularnych „Niezniszczalnych”.

Gen "Niezniszczalnych", czyli charakter i walkę do końca będziesz miał w sobie już do końca kariery, niezależnie od barw klubowych?
Na pewno będę chciał zachować ten charakter, ale myślę że tego nie da się powtórzyć jako jednostka. W tamtym czasie całą drużynę cechowały wiara i walka do końca, wiedząc że niezależnie od wszystkiego, dopniemy swego i wygramy mecz. To była bardzo charakterna grupa ludzi.

reklama

Gdyby w przyszłości pojawiła się opcja powrótu do Motoru, rozważyłbyś ją?
Myślę że jak najbardziej tak. Bardzo dobrze czułem sie w Motorze, jak i w Lublinie. Złapałem fajną więź z kibicami. Sam fakt, że grałem w tym klubie ponad sześć lat, co w pilce w tych czasach zdarza się naprawdę rzadko, pokazuje jak udany był to dla mnie czas. Dziękuję wszystkim za wsparcie w tym okresie.

Możesz już zdradzić, czy pojawiło się zainteresowanie twoimi usługami w innych klubach i czy celujesz w pozostanie na poziomie ekstraklasy?
Coś się dzieje, rozmowy trwają, ale jak to mówią: "transfery lubią ciszę". Więcej zdradzić nie mogę. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo