W weekend koszykarze z Lublina ograli Anwil Włocławek, a w czwartek wybrali się do Zielonej Góry na rywalizację z miejscowym Zastalem. Przed spotkaniem rywale zajmowali dziewiąte miejsce w lidze.
Start zaczął naprawdę nieźle i początkowo objął inicjatywę. Z biegiem pierwszej kwarty do głosu zaczęli jednak dochodzić gospodarze i od wyrównania przy stanie 12:12 to oni prowadzili. Po pierwszych dziesięciu minutach wygrywali 24:19. Druga odsłona też zaczęła się lepiej dla przyjezdnych, ale później zaliczyli serię fatalnych pudeł, którą Zastal wykorzystał. Miejscowi zyskali przewagę aż 15 punktów, którą na szczęście udało się nieco zniwelować do długiej przerwy. Przed nią „Startowcy” przegrywali 37:44.
Po zmianie stron podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego mocno uderzyli i zdobyli pierwsze dziesięć punktów, wychodząc na prowadzenie. To trwało dość długo i jeszcze się zwiększało, ale na cztery minuty do końca gospodarze znów złapali kontakt. Końcówka kwarty była piekielnie wyrównana, ale najważniejszy w niej okazał się punktujący Liam O’Reilly i głównie dzięki niemu to Lublinianie utrzymali prowadzenie 65:60. Lider czerwono-czarnych obchodził dziś urodziny i sam najbardziej starał się sprawić sobie prezent w postaci zwycięstwa.
Wynik był bliski, co zwiastowało spore emocje w finałowych 10 minutach. Te zaczęły się od imponującego wsadu Bryana Griffina, ale kolejne minuty były bardzo wyrównane i Zastal starał się wrócić do gry. Start niemal cały czas miał przewagę jednego posiadania i na dokładnie dwie minuty do końca je stracił. Przez kolejną minutę Zielonogórzanie mieli "oczko" przewagi, a do stanu 73:73 wyrównał Jordan Wright po rzutach wolnych. W kolejnej akcji gospodarze zgubili piłkę, a w następnej Wright fatalnie spudłował. Chwilę później ten sam zawodnik popełnił piąty faul i musiał zejść z boiska, a Zastal wyszedł na prowadzenie 75:73 po dwóch trafionych rzutach wolnych. Trener Kamiński wziął czas na 21 sekund do końca, a po nim po dwa punkty poszedł O'Reilly i spudłował. Rywale znów mieli rzuty wolne i tym razem trafili jednego z nich na 76:73, a Kamiński znów wstrzymał grę i rozpisał swoim graczom akcję na siedem sekund do końca. W tym czasie "Startowcy" spróbowali za trzy dwukrotnie - najpierw O'Reilly, a później Frankamp i niestety zakończyło się to tym samym - brakiem punktów i zwycięstwem gospodarzy 76:73.
Zastal Zielona Góra - PGE Start Lublin (24:19, 20:18, 16:28, 16:8)
Zastal: Szumert 27, Mazurczak 11, Woroniecki 10, Maughmer 7, Wilson 7, Garrison 5, Sulima 5, Fayne 4
Start: O'Reilly 23, Frankamp 11, Ramey 11, Wright 10, Ford 8, Griffin 8, Krasuski 2, Put, Pelczar
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.