Reklama

Reklama

Latynoski dynamit - ENCLOSE

Opublikowano:
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Lubelska scena muzyczna Jak ująć (z angielskiego enclose) drapieżność i moc rocka z melodiami żeby nie było to nazbyt sztuczne i śmieszne? Na pewno wiedzą to muzycy lubelsko-meksykańsko-peruwiańskiego ENCLOSE. Z klasą łączą te dwa – wydawałoby się niepasujące – elementy, z których powstała intrygująca muzyka dzięki której Enclose stał się sensacją polskiej sceny rockowej. Jak to robią?

Reklama

Zwycięstwo Juana Carlosa Cano w The Voice of Poland pomogło zespołowi

O Enclose zrobiło się głośno za sprawą sukcesu ich wokalisty Juana Carlosa Cano, który w 2014 r. wygrał polską edycję The Voice Of Poland. Juan stał się rozpoznawalny już w trakcie debiutu (jego wykonanie utworu Whitesnake stało się dosyć popularne m.in. na YouTube). Udało się to wykorzystać na korzyść kapeli. Zespół zdobył ogromną rzeszę fanów, którzy są z nimi do chwili obecnej. Dodatkowo charyzma i niesamowity głos wokalisty sprawiły, że zespół znany w wąskich kręgach fanów nagle stał się rewelacją polskiej sceny zyskując sporą popularność. Tym bardziej jest to imponujące, że w powszechnej zalewie przestrzeni muzyką miałką i nijaką wybija się zespół grający ostrego rocka pochodzący… z Ameryki Północnej. A Juan Carlos Cano stał się sławny zarówno w Polsce jak i w Meksyku. 

Trudne początki w Meksyku

- Enclose powstało w 2011 roku w Meksyku. Początkowo funkcjonowało jako trio. Założycielami byli: Juan Carlos Cano, Shuii Andujo oraz Robert Almuina – opowiada Flavio Rojas, pełniący w zespole obowiązki basisty. Ciekawostką dla przyszłych – jak i być może obecnych – biografów zespołu będzie fakt iż obecny wokalista wówczas łączył obowiązki wokalisty i perkusisty. W Meksyku zespół nagrał 
EP-kę zatytułowaną po prostu Enclose. – W 2012 r. zespół przyjechał z koncertami do Europy m.in. do Polski. Niestety w tym składzie zespół nie wytrwał długo i uległ rozpadowi – dopowiada Flavio. Życie nie znosi próżni. Juan C. Cano zdecydował się ponowne sformowanie zespołu i związanie się z Polską…ze względu na kobietę, która okazała się miłością jego życia. Wiąże się z tym ciekawa historia. Ponieważ Juan przyjeżdżał do Polski wcześniej, z zespołem DXTR (gitarzysta DXTR, Pedro Lozano stał się częścią drugiej inkarnacji Enclose), miał więc już kontakty, które ułatwiły mu zorganizowanie trasy z Enclose. Wybór Polski nie był całkowicie przypadkowy. Chodziło o perspektywy.
– W Meksyku muzycy są w stanie zarabiać na życie wykonując swoje rzemiosło, ale ogranicza się to głównie do odgrywania repertuaru innych muzyków - głównie tych najbardziej rozpoznawalnych. W weekendy, w wielu lokalach można usłyszeć naprawdę fantastycznie brzmiące składy, organizowane są też liczne jam session, w których z przyjemnością braliśmy udział. Dosyć ciężko jednakże jest zaistnieć na tamtejszej scenie tworząc własną, autorską muzykę – opowiada Flavio.  – W Polsce z kolei łatwiej było dotrzeć z własnymi nagraniami do potencjalnych słuchaczy i publiczności. Do dziś jednym z najwspanialszych momentów koncertowych jest usłyszeć widownię znającą utwory, które wspólnie napisaliśmy – dodaje.  

Międzynarodowy kolektyw

Enclose to międzynarodowy tygiel. Zarówno językowy jak i charakterologiczny. Jak zatem wygląda komunikacja wewnątrz zespołu? Czy fakt, że członkowie zespołu nie pochodzą z jednego kraju bardziej pomaga czy jednak przeszkadza? 
– Konflikty są nieuniknione, ale pomimo pewnych różnic bardzo dobrze się uzupełniamy i chętnie spotykamy się także w sytuacjach pozamuzycznych np. wspólne wypady poza miasto czy zwykłe wyjścia na piwo – uchyla rąbka zespołowych tajemnic Flavio. – Podstawowym językiem na próbach i koncertach jest angielski, co gwarantuje zrozumienie, zwłaszcza w nagłych sytuacjach. Drugim językiem jest polski - Juan posługuję się nim ze sporą wprawą i chętnie ćwiczy jego użycie. Na trzecim miejscu jest hiszpański, ale używamy go tylko w określonych sytuacjach - dodaje.

Słuchamy różnej muzyki

Oprócz różnic wynikających z pochodzenia dochodzą też odmienne gusta muzyczne. Juan uwielbia Jima Morrisona i twórczość The Doors, a także muzykę grunge. Janis i Michał Herda to wykształceni muzycy, na co dzień słuchający nie tylko klasycznego rocka ale i jazzu oraz muzyki fusion. Flavio to wielbiciel zarówno klasycznego heavy metalu jak i jego ekstremalnych odmian. Michał Król to z kolei miłośnik zespołów takich jak Gojira i Jinjer. Słowem - niecodzienna mieszanka. – Każdy z nas ma nieco odrębne korzenie muzyczne i upodobania, jednak na tyle zbieżne, by ze sobą nie kolidowały – dodają muzycy. Zespół ma na koncie dwie EP-ki - "Enclose" i "The Jabali Incident" (tytułowy dzik to nie kto inny tylko Piotr "Dziki" Chancewicz - duchowy ojciec nagrania, muzyk i producent – przyp.red.) oraz wydaną pod koniec ubiegłego roku płytę Come Alive.

Uwielbiają koncertować

Dorobek koncertowy jest spory. Od samego początku zespół stawiał na bezpośredni kontakt z fanami. Najbardziej intensywny pod względem koncertowym to lata 2014-2016. Po wygranej przez Juana w programie Voice of Poland jego popularność na tyle wzrosła, że zespół postanowił to wykorzystać do promocji zespołu grając w tym czasie po 4-5 koncertów tygodniowo. Z najważniejszych warto tutaj wymienić występ na rodzimym przystanku Woodstock oraz zagranie przed legendarnym Deep Purple w Meksyku. – Muzyka jest dla nas wszystkim. Pozwoliła nam trzymać się wspólnie razem przez lata, mimo wielu turbulencji po drodze, a także przezwyciężyć wiele trudności związanych nie tylko z zespołem. Jednym z najciekawszych momentów w trasie są te, gdzie każdy z nas pokazuje pozostałym twórczość zespołów, które inspirują go w ostatnim czasie. Dzięki temu możemy stale poszerzać nasze zainteresowania i horyzonty muzyczne – wyjaśnia Flavio. 
Plany? – Ten najbliższy to dokończenie promocji płyty Come Alive poprzez koncerty oraz nagranie jej kontynuacji. Na tą płytę kazaliśmy fanom czekać zdecydowanie zbyt długo, chcemy więc by kolejna ukazała się możliwie szybko. Mam nadzieję, że uda nam się to jeszcze w tym roku - mówią.  
Na co dzień każdy zajmuje się swoimi sprawami. Większość z nich pozostaje w sferze muzycznej. Juan nagrywa wokale dla wielu różnych projektów, Michał Król ma swoje studio muzyczne, Michał Herda uczy gry na instrumencie a Flavio i Janis od pewnego czasu związali się z rynkiem IT. 

Obecnie zespół tworzą: Juan Carlos Cano (wokalista), Janis Kifonidis (perkusista), Michał Herda i Michał Król (obaj gitarzyści) oraz Flavio Rojas (basista).



Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy