Reklama

W lubelskich garażach marnują się talenty

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Mateusz Paśkucki

W lubelskich garażach marnują się talenty  - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Kultura Na wczorajszym Przeglądzie Kapel Studenckich spotkało się sześć młodych zespołów z lubelskiego podwórka. Różne gatunki muzyczne, doświadczenie sceniczne i stosunek do sukcesu połączył jeden cel - występ na Juwenaliach.

Nie była to muzyczna bitwa, a raczej przyjacielskie współdzielenie sceny, które miało wyłonić jeden, najlepszy zdaniem jury, zespół. Nagrodą główną był występ na tegorocznych Juwenaliach Politechniki Lubelskiej. Mimo wysokiej stawki, o jaką toczyła się muzyczna gra, konkurs odbył się w luźnej atmosferze i w duchu zdrowego współzawodnictwa.

AnaLchia to jedna z grup, biorących udział we wczorajszym Przeglądzie. Grają brudno, wulgarnie, a przede wszystkim radośnie - dokładnie tak, jak powinna grać klasyczna kapela punkowa. - Gramy pod piwo, a w domyśle miał to być punk rock - wokalista Oskar zwięźle określa swoją twórczość. - Z takim graniem do mainstreamu nie wejdziemy, puszczać nas w radiu nie będą - stwierdzają bez żalu. Na listach przebojów członkom zespołu jednak nie zależy. Sukces osobisty, jaki osiągnęli do tej pory, definiują inaczej - frajda pod sceną i na scenie, pogo publiczności, piski fanek i latające staniki.

- Nasz problem jest taki, że są chęci i ambicje, ale nie ma jeszcze umiejętności - przyznają otwarcie. - Jeśli chodzi o technikę to jesteśmy daleko w tyle za zespołami, które nigdy nie wyszły z garażu, a w garażach marnują się talenty. W samym Lublinie pełno jest świetnych zespołów z pomysłem, które nigdy nie wyszły z muzyką do ludzi. - Tym zespołom członkowie AnaLchii doradzają luz i odwagę: - Mocne jupitery na scenie i się nie wstydzisz, bo nikogo nie widzisz. Albo uznajesz, że wszystko to jest taka otwarta próba, a pomyłkami się nie przejmujesz. Jak niektórzy mówią: prawdziwy punk to tylko na żywo i po pijaku - dodają ze śmiechem.

Chłopaki z AnaLchii mają bardzo prosty przepis na muzykę: - Być nastawionym na dobrą zabawę i przyjacielskie stosunki. Cisnąć też stronę techniczną, żeby nie odwalać szamba, ale nie spinać się na scenie. Jak publiczność się świetnie bawi do twojej muzyki, to i ty się bawisz. Reszta się nie liczy - podsumowują.

Dobrą zabawę ze wspólnego grania cenią sobie również muzycy z grupy 6BM. Ich styl odbiega jednak znacząco od pozostałych zespołów, prezentujących się tego dnia na scenie. - Ogólnie mówiąc, gramy electro-rocka, włączamy w to rap core, jest też sync, jest drum`n`bass, rock z domieszką elektroniki... - wymienia Łukasz, wokalista zespołu. - To my wybieramy sobie, co będzie się w tym mieściło.

Eklektyczna muzyka 6BM powinna wpisywać się we współczesne trendy. - Nasza muzyka jest odbiciem naszego pokolenia, ponieważ żyjemy w czasach remiksu - opowiada perkusista zespołu Kamil - wszystko się miksuje, łączy się rożne, istniejące już gatunki i powstaje nowa jakość. A czy to się ludziom w naszym wykonaniu podoba - nie wiem. Wiem, że musimy robić to z sercem, a wtedy zaskoczy.

O lubelskiej scenie muzycznej, rozwoju zespołu i tym, czy ambicja zawsze się opłaca, porozmawialiśmy z zespołem 6BM zaraz po ich koncercie. Całość wywiadu do obejrzenia na załączonym materiale wideo.

Przemyślenia i porady zespołu warto wziąć sobie do serca - chłopcy wygrali tegoroczny przegląd w Kaziku i już po raz drugi wystąpią na Juwenaliach. Usłyszymy ich 12 maja przed koncertami Łąki Łan i Happysad.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE