Lubię schodzić w kuchni z utartych ścieżek. Jakiś klasyczny przepis podkręcić, coś zmienić, coś dodać... Niby co można zrobić specjalnego z kapuśniakiem? Można! Kaszełynik to świetny pomysł na urozmaicenie kuchni, zwłaszcza na przednówku, kiedy już nie możemy doczekać się świeżych warzyw, a chrzan pcha nasze myśli w stronę stołu wielkanocnego.
Roboty niewiele, ale zrobić trzeba
Składniki:
pół kilograma wieprzowych żeberek wędzonych
pół kilograma żeberek surowych
pół kilograma kiszonej kapusty z sokiem
garść suszonych śliwek
2 litry wywaru: liść laurowy, ziele angielskie, marchewka, pietruszka, por, seler, cebula
3 kartofle
łyżka przecieru pomidorowego
3 łyżki chrzanu
pieprz ziołowy
przyprawa typu maggi
Zaczynamy od przygotowania wywaru. Jego podstawą będą wieprzowe żeberka. Proponuję rozegrać sprawę następująco: z połowy mięsa gotujemy wywar, drugą połowę dodajemy już do gotującej się zupy. Ta pierwsza część odda, co dobre do płynu, reszta będzie pyszną, sycącą wkładką do talerza.
Zimną wodą zalewamy wędzone żeberka, dodajemy liść i ziele, solenie odkładamy na sam koniec. Podgrzewamy, gotujemy powoli ok. godziny, zbierając łyżką cedzakową białko. Po godzinie dorzucamy pokrojone w kostkę warzywa rosołowe: marchewkę, pietruszkę, por, seler i cebulę.
Kiedy wywar wesoło mruga w garnku, przyglądamy się naszej kapuście. W zupie istotną rolę odegra smak kwaśny, więc jeśli nie jest z jakiegoś powodu szczególnie intensywnie ukiszona, nie musimy wcale jej płukać ani nawet odciskać. Nie trzeba też siekać: "anielskie włosie" świetnie prezentuje się w talerzu, a że czasem poparzy brodę... Dorzucamy do garnka ze dwie garści.
Teraz trochę słodkiego. Gorącą wodą zalewamy garść suszonych śliwek węgierek. Uwaga: raczej nie chodzi o wędzone "kalifornijskie", nie chcemy, żeby dymny aromat zdominował nam całą potrawę. Pozwalamy im pół godziny namakać, po czym wrzucamy do zupy razem z płynem.
Wreszcie trzy posiekane w drobną kostkę kartofle i reszta naszych żeberek.
A teraz główny punkt naszej zabawy, czyli przyprawianie. Najpierw coś, co stanowi o specyfice tej zupy, odróżnia ją od wszystkich innych kapuśniaków i kwaśnic. Chrzan! Nie powiem wam po aptekarsku ile, bo po pierwsze chrzan chrzanowi nierówny, bywają odmiany mniej i bardziej ostre, po drugie zaś każdy ma swój gust. Ale tak ze dwie czubate łyżki powinno być akuratnie.
Zamiast soli możemy dodać nieco przyprawy do zup, ale pamiętajmy: słone już były żeberka i kapusta! Dobrym pomysłem jest wrzucenie łyżki przecieru pomidorowego. Nie przesadzamy z pieprzem i ziołami: w garnku jest już tyle dobrych rzeczy, że nie ma co szaleć.
Do każdego talerza wkładamy po porcji żeberek, dekorujemy na wydaniu natką pietruszki. Kiedyś po słowacko-rusińskiej stronie Karpat jadłem kaszełynik z wielkim kleksem z kwaśnej śmietany i też było ciekawie... Najlepiej - jak każda zupa z kapustą - smakuje na drugi dzień. Zbigniew Smółko
Więcej przepisów znajdziesz ( TUTAJ)
Zobacz również: Przepisy Czytelników
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.