Tłusty czwartek. W ten dzień Polacy sobie pozwalają
Historia tłustego czwartku sięga pogaństwa, kiedy to w ten dzień świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Wówczas ucztowano poprzez jedzenie mięs i picie wina. W okolicach XVI wieku w Polsce zwyczaj ten zamieniono jednak na świętowanie na słodko i jest ono ściśle związane z nadchodzącym postem. Tłusty czwartek obchodzony jest w ostatni czwartek przed Wielkim Postem, a więc 52 dni przed Wielkanocą. Tego dnia Polacy pozwalają sobie na różne słodkości - głównie pączki i faworki.
"Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła" - mówi staropolskie przysłowie, a według tradycji zjedzenie chociaż jednego pączka w ten szczególny dzień przynosi szczęście. Dziś skupimy się właśnie na pączkach.
Tradycyjny pączek, czy nowe wydanie? Spróbowaliśmy się przyjrzeć
W tłusty czwartek cukiernie i piekarnie w całej Polsce prześcigają się w wymyślaniu smaków nadzienia, dodatków i kształtów swoich pączków. Obecnie na topie są oczywiście nadzienia pistacjowe, słony karmel, czy matcha, a wśród posypek królują popularne ciastka lub liofilizowane owoce. Niektórzy chętnie postawią również na pączki fit - na przykład pieczone, czy zrobione z twarogu, gdzie zamiast cukru znajdziemy np. erytrytol.
Na początek skupimy się jednak na tradycji - klasycznym pączku z różą, smażonym na smalcu, z lukrem i kandyzowaną skórką pomarańczy na wierzchu. W Lublinie znajdziemy takich wiele, jednak skupimy się na konkretnym. Mowa o pączku z Cukierni Williams, która w naszym mieście działa od 2005 roku, a słodkości produkuje w Jastkowie. Mieliśmy przyjemność obserwować produkcję z bliska.
- Wyróżniamy się na tle konkurencji tym, że nasze pączki na tłusty czwartek są robione metodą tradycjną. Są smażone na smalcu, bez żadnych polepszaczy - mówią nam w Williamsie. Co więcej, cukiernia w ten szczególny dzień zaoferuje właśnie tylko pączki z różą, a więc tym najbardziej klasycznym nadzieniem ze wszystkich.
Obserwując proces produkcyjny w Jastkowie, przyznać trzeba, że ten robi spore wrażenie dla kogoś, kto nigdy nie miał styczności z podobną aktywnością. Osób odpowiedzialnych za cały proces jest mnóstwo - kilka smaży pączki, kolejne wypełniają je nadzieniem, a jeszcze kolejne obtaczają słodkości w lukrze i obsypują skórką z pomarańczy. Następnie pączki trafiają do piętrzących się pudełek, a później jadą do dziewięciu cukierni na terenie całego Lublina.
Pączki nie trafią jednak do miejsc sprzedaży jedynie rano tuż po produkcji. Będą smażone przez cały dzień, a kolejne dostawy regularnie trafiać będą do klientów. Trudno wskazać liczbę czwartkowego specjału, ale ta na pewno liczona będzie w tysiącach. Pączków ma być jednak mniej niż w poprzednich latach i to nie ze względu na spadek zainteresowania wśród klientów. Powodem jest postawienie na jakość, a nie na ilość sprzedanych słodkości.
Dla przeciwwagi zapytaliśmy również w miejscach, gdzie produkowane są pączki " bardziej nowoczesne". Nie udało nam się niestety zobaczyć procesu produkcji i jej tajników z tak bliska, jednak wiemy, że w wielu z nich pączki są na przykład pieczone lub smażone na oleju. Jeśli w cieście nie ma jajek, są wtedy odpowiednie dla osób na diecie wegańskiej, czego nie można powiedzieć o pączkach smażonych na smalcu. Będą też pączki "keto", a więc z bez węglowodanów lub z ich śladową ilością. Zabraknie w nich m.in. mąki pszennej, białego cukru, czy mleka krowiego.
Dużą popularnością cieszą się wspomniane wcześniej nadzienia - krem pistacjowy, krem lotus, czy nutella. Oprócz tego zdarzają się połączenia wspomnianych kremów z owocami - maliną i porzeczką. Dodatki na górze pączka również są różne. Od klasycznych lukru i cukru pudru, po ciastka, bitą śmietanę i jadalne kwiaty. Na te pączki wydać trzeba jednak więcej, a czasami nawet w okolicach 15 czy 20 złotych.
W wielu cukierniach pączków będzie nie kilka tysięcy, a kilkaset i nie dlatego, że nie nie znalazłyby klientów. Te mają być towarem deficytowym, czyli takim, po który klienci ustawią się w kolejce i możliwe, że nie uda im się kupić ulubionego, czy wymarzonego smaku.
A Wy, jakie wydanie pączków lubicie najbardziej? Jakie są wasze ulubione cukiernie i piekarnie na terenie Lublina? A może bardziej pasuje wam pączek z marketu? Podzielcie się z nami swoimi przemyśleniami.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.