Pan Piotr (imię zmienione), czytelnik portalu lublin24.pl na początku września wykupił przez internet narzędzie do pracy nad plikami PDF.
- Nie potrzebowałem stałej usługi, potrzebowałem narzędzia na jeden dzień. Wykupiłem dostęp za 8 złotych, niestety trzeba było podać numer karty kredytowej. Nie lubię tego robić, ale była to jedyna opcja płatności. Autoryzowałem transakcję na 8 złotych i zapomniałem o temacie - mówi.
Mężczyzna był w szoku, kiedy po tygodniu z jego konta firma ściągnęła 215 złotych. Bez żadnej autoryzacji.
- Pomijam już fakt, że kwota jest nieadekwatna, bo subskrypcja Chata GPT kosztuje na przykład nieco ponad 30 złotych, ale nie byłem świadomy, że opłacając 8 złotych po „okresie próbnym”, automatycznie uruchamia się subskrypcja. Nie było to wyraźnie powiedziane. Wiadomość od firmy w tej sprawie znalazłem w spamie dopiero po tygodniu - mówi mężczyzna.
Zwrócone pieniądze
Nasz Czytelnik zastrzegł kartę w banku, co spowodowało spore trudności, bo przebywał w tym czasie na urlopie.
- Musiałem wypłacić gotówkę z banku, jak w zamierzchłych czasach tak, aby wystarczyła mi do końca wyjazdu. Złożyłem reklamację w banku i 215 złotych zostało mi zwrócone - dodaje nasz Czytelnik.
Pozwala na to jeden z przepisów o usługach płatniczych, który stanowi, że „w przypadku wystąpienia nieautoryzowanej transakcji płatniczej dostawca płatnika niezwłocznie, nie później jednak niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji, którą został obciążony rachunek płatnika, lub po dniu otrzymania stosownego zgłoszenia, zwraca płatnikowi kwotę nieautoryzowanej transakcji płatniczej”.
Mężczyzna wysłał maila do firmy i odstąpił od umowy, ponieważ od jej nieświadomego zawarcia nie minęło 14 dni. Pozwala na to jeden z przepisów o prawach konsumenta, który stanowi, że „konsument, który zawarł umowę na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów”.
- Chciałem zgłosić sprawę na policję, ale po rozmowie z funkcjonariuszem nie zdecydowałem się na taki krok. Policjant powiedział, że sprawa prawdopodobnie zostałaby umorzona lub nawet nie zostałaby podjęta, bo choć zachowanie firmy było bardzo nieuczciwe, to nie mieści się w granicach kodeksowego oszustwa. Policjant powiedział, że tego typu firmy są dobrze przygotowane na tego typu sytuacje i prawdopodobnie zapis w o subskrypcji znalazł się w jakimś regulaminie. Zgodził się ze mną, że państwo powinno się zająć problemem, z którym się mierzyłem, lecz ocenił, że jest to zadanie rzecznika praw konsumenta - dodaje nasz rozmówca.
Mnóstwo podobnych historii
Mężczyzna znalazł w internecie komentarze, w których zostały opisane identyczne historie. Żałuje, że nie zrobił tego przed opłaceniem 8 złotych.
- 28 stycznia 2026 roku potrzebowałem umieścić podpis elektroniczny na dokumencie do pracy, więc kupiłem jednorazową funkcję edycji online za 0,99 USD. Opis planu wyraźnie stwierdzał „jednorazowe użycie 0,99 USD” i absolutnie nie było wzmianki o „7-dniowym okresie próbnym” ani „automatycznym odnowieniu”. Jednak firma (nazwa do wiadomości redakcji) obciążyła mnie ponownie bez autoryzacji: 0,99 USD 3 lutego i 49,99 USD 9 lutego. Te opłaty były całkowicie nieautoryzowane i stanowią oszustwo. Kiedy zażądałem zwrotu pieniędzy, firma fałszywie twierdziła, że zapisałem się na „7-dniowy okres próbny” i próbowała zaoferować mi „dwa lata darmowego użytkowania” zamiast zwrócić moje pieniądze. To czyste oszustwo. Anulowałem już tę kartę kredytową i nadal domagam się natychmiastowego zwrotu wszystkich nieautoryzowanych opłat. Jak wiele osób już zauważyło na Reddicie, firma prowadzi oszustwo. Dziś odkryłem, że ponownie obciążono mnie kwotą 49,99 USD, co dowodzi, że ta oszukańcza praktyka trwa - czytamy w komentarzu na portalu reddit.
Firma jest zarejestrowana za granicą. Skontaktowaliśmy się z nią mailowo. Odpowiedź, którą dostaliśmy nie odnosiła się do zarzutów i wyglądała tak, jakby przygotował ją automat. Przedstawiciele firmy poinformowali, że nie byli w stanie zlokalizować żadnych kont powiązanych z naszym adresem redakcyjnym. Ostatecznie firma zwróciła naszemu Czytelnikowi 215 zł.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.