Pobił, rozbił szybę, znieważył policjanta. Nie wyciągnął wniosków
Wywodzi się z dobrego, dostatniego domu, ale nieraz wchodził już w konflikty z prawem. Chodzi o 22-letniego obecnie lublinianina Krzysztofa N.
Choćby w październiku 2023 roku, gdy wraz z innym sprawcą pobił w Lublinie mężczyznę, za co dostał karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Z kolei w styczniu 2025 roku za rozbicie szyby w wiatrołapie na lubelskich Czubach i znieważenie policjanta skazano go na 1,6 tys. zł grzywny i zobowiązano do naprawienia szkody.
Pobił ojca. A później szantażował
Takie kary nie wpłynęły na niego wychowawczo, o czym świadczą dramatyczne zdarzenia z 6 czerwca ub.r., do których doszło na lubelskim Czechowie. To nie było spokojne popołudnie dla rodziców Krzysztofa N. Mężczyzna rozpętał w ich domu karczemną awanturę - jak wynikało ze zgłoszenia jego matki na numer alarmowy, pobił ojca.
Dowody wskazują, że po awanturze w domu rodziców agresja i frustracja w Krzysztofie N. tylko narastała. 21-latek w przeciągu kilkunastu minut przesłał ojcu sześć wiadomości z szantażem: jeśli nie przeleje mu pieniędzy, to ten kogoś zabije. W końcu postanowił spełnić swoje groźby.
Poznali się kilka dni wcześniej
Po awanturze w domu rodziców Krzysztof N. skierował się do wynajmowanego się przez siebie mieszkania przy ul. Melomanów. To jeden ze stosunkowo nowych bloków na tym osiedlu. Oprócz niego przebywał tam Mateusz C., tymczasowy współlokator 22-latka.
Jak dowiedział się później "Super Express", mężczyźni poznali się kilka dni wcześniej - 19-letni Mateusz C. "od pewnego czasu krążył po Polsce z plecakiem i nie miał gdzie spać" i dalej: "przypadli sobie do gustu. (...) Krzysztof zaproponował nowemu kompanowi, aby ten zamieszkał na trochę u niego".
Śledczy: Wziął nóż motylkowy i zaatakował. A potem zwyzywał dyspozytora numeru alarmowego
Śledczy wskazują, że Krzysztof N. chwycił za nóż motylkowy i rzucił się na Mateusza C. - zadał swojej ofierze kilkadziesiąt ciosów w głowę, klatkę piersiową, plecy, ręce. Poza ranami kłutymi, ofiara miała m.in. połamaną szczękę i połamane żebra.
Służby ratunkowe wezwał sam Krzysztof N.
Zgłosił, że w mieszkaniu ktoś ranił nożem jego znajomego
- relacjonowała mł. asp. Beata Kieliszek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Przy okazji zgłaszający znieważył dwóch dyspozytorów numeru alarmowego, obrażając ich wulgarnie oraz ich rodziny...
Mateusz leżał na prześcieradle na klatce schodowej
Ratownicy medyczni zastali zakrwawionego Mateusza C. na klatce schodowej bloku przy Melomanów - 19-latek leżał na prześcieradle głową na progu drzwi w kierunku mieszkania. Nie był w stanie mówić. Na pytania policjantów, kto mu to zrobił, wskazywał jedynie na drzwi.
Po wejściu do środka, funkcjonariusze zobaczyli Krzysztofa N. Ten stał bez koszulki, był ubrudzony krwią, której ślady widać było także na ścianach, podłodze i meblach. 22-latek był wyraźnie pobudzony. Jak wykazały badania, znajdował się pod wpływem diazepamu - silnego leku z grupy benzodiazepin o działaniu przeciwlękowym, uspokajającym, nasennym, rozluźniającym mięśnie i przeciwdrgawkowym.
Początkowo 21-latek utrzymywał, że cały dzień spędził poza domem. Gdy wrócił zastał w mieszkaniu otwarte drzwi, a w środku zakrwawionego kolegę
- wskazała mł. asp. Beata Kieliszek.
Policjanci w mieszkaniu Krzysztofa N. znaleźli narkotyki, m.in. marihuanę i mefedron.
Przesłuchali go dopiero po czterech miesiącach
Tymczasem Mateusz C. doznał ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej i niedowładu czterokończynowego. Przeżył cudem. Śledczym udało się go przesłuchać dopiero po czterech miesiącach od zdarzenia. 19-latek powiedział wtedy, że nie pamięta samego zdarzenia. Wie, że doznał poważnych urazów i w związku z tym był leczony. Przyznał, iż nie pamięta, kto mu to zrobił. Biegły stwierdził: Mateusz C. doznał w wyniku napaści traumy psychicznej.
W telefonie Krzysztofa N., poza wiadomościami z szantażem wysłanymi do ojca, policjanci znaleźli natomiast m.in. frazę "smiertelny cios noze" (pisownia oryginalna) w historii wyszukiwania i zdjęcie zakrwawionego Mateusza C.
Krzysztof ma trójkę adwokatów
Mundurowi zatrzymali Krzysztofa N. na miejscu zdarzenia, następnie został on tymczasowo aresztowany. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa Mateusza C. oraz znieważenia dyspozytorów numeru alarmowego. Nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień. 22-latka poddano obserwacji sądowo-psychiatrycznej w jednym z krakowskich ośrodków.
Biegli stwierdzili, że występują u niego zaburzenia osobowości z cechami dyssocjalnymi i uzależnienie od różnych substancji psychoaktywnych. Niemniej, w momencie popełniania zbrodni był poczytalny.
Prokurator nie ma wątpliwości, że zamiarem Krzysztofa N. było zabójstwo Mateusza C. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do Sądu Okręgowego w Lublinie. 22-latek przebywa w areszcie. Bronić go będzie trójka adwokatów. Terminu rozpoczęcia procesu jeszcze nie wyznaczono.
Oskarżonemu grozi od dziesięciu lat pozbawienia wolności do nawet dożywocia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.