reklama

Przejście z horroru: Czy po śmiertelnych wypadkach miasto lepiej oznakuje niebezpieczne dla pieszych i kierowców miejsce?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: Krzysztof Janislawski, Joanna Niećko

Przejście z horroru: Czy po śmiertelnych wypadkach miasto lepiej oznakuje niebezpieczne dla pieszych i kierowców miejsce? - Zdjęcie główne
Autor: Nadesłene | Opis: Policja na przejściu po drugim z dramatycznych wypadków

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaDwie osoby straciły życie w ostatnich tygodniach na przejściu dla pieszych przy al. Sikorskiego w Lublinie. W ciągu dwóch i pół roku doszło tu do prawie 90 zgłoszonych na policję kolizji. Miasto twierdzi, że przejście jest oznakowane prawidłowo. Ale czy odpowiednio do zagrożeń?
reklama

12 czerwca pijany kierowca z impetem wjechał w 68-latka z Lublina przechodzącego na pasach przez al. Sikorskiego na przejściu dla pieszych za Rondem Krwiodawców (w stronę al. Solidarności). Mężczyzna nie miał szans, zmarł w szpitalu. 

Kolejny wypadek w tym miejscu nastąpił 8 lipca.

- Pieszy przechodził przez jezdnię z prawej strony na lewą. Kierowca ciężarówki jadącej prawym pasem zatrzymał się, aby go przepuścić. Jadący toyotą lewym pasem nie zatrzymał się. Wjechał na przejście potrącając 35-latka - przekazała Komenda Miejska Policji w Lublinie.

Pieszy zmarł w szpitalu. Kierowca toyoty był trzeźwy.

Co widać i słychać z okna

reklama

- Mieszkam przy Sikorskiego od wielu lat, mam okna na to przejście - mówi pan Roman, mieszkaniec bloku przy al. Sikorskiego 3. - Pisk hamulców słyszę regularnie. Co jakiś czas towarzyszy mu charakterystyczny dźwięk, świadczący o tym, że doszło tu do kolejnego zderzenia. Najczęściej jest tak, że ktoś staje przed przejściem, a ktoś w niego wjeżdża.

Nasz rozmówca zwraca uwagę na okoliczności, które sprawiają, że miejsce to należy do szczególnie niebezpiecznych. 

- Niektóre auta zjeżdżające ze wzniesienia rozpędzają się zdecydowanie za bardzo. Jeśli ktoś złapie zielone światło na Rondzie Krwiodawców, potrafi mieć tu już 70-80 km na godzinę. Kierowcy potężnych wywrotek często wybierających tę trasę mają ograniczenie prędkości za nic. Dla nich liczy się tylko czas. Jadące “na pusto” rozpędzają się, jakby to była droga poza miastem. Widzę to codziennie z okna.

reklama

Czytelnik uważa, że miejsce to jest słabo oznakowane, biorąc pod uwagę, jak bardzo jest niebezpieczne (potwierdzają to policyjne statystyki, o których niżej). 

- Dlatego dziwi mnie, że nie ma tu czerwonych poprzecznych pasów na jezdni. Nie ma dodatkowego oznakowania świetlnego informującego, że należy zachować szczególną ostrożność. Nie ma dodatkowego oświetlenia przejścia. A jest tuż obok na zjeździe z Sikorskiego na osiedle, gdzie do żadnych stłuczek ani wypadków nie dochodzi. Nie ma dodatkowych znaków ostrzegających o pasach. Takich, jakie są np., przy Jana Pawła II przy kościele. Nie ma fotoradaru. Nigdy nie widziałem też, żeby policja w oznakowanym radiowozie kontrolowała przy przejściu dla pieszych prędkość samochodów.

reklama

Nasz rozmówca jest zdania, że dodatkowe oznakowanie jest potrzebne, aby uświadomić zagrożenie tym kierowcom, którzy nie jeżdżą tędy na co dzień.

- Większość kierowców doskonale wie, że zjeżdżając z góry należy zwolnić, bo jest tu niebezpieczne przejście. Ale wciąż trafia się ktoś, kto o tym nie wie, albo zapomni. I nieszczęście gotowe. Dobrze, gdy kończy się tylko na ostrym hamowaniu.

Nie tylko on uważa, że przejście powinno być oznakowane lepiej.

- Świetną robotę zrobiłyby odblaski zatopione w asfalcie na przejściu dla pieszych i dodatkowe oświetlenie - dodaje Ewelina, która prawie codziennie jeździ tędy do pracy.

reklama

Co na to miasto i policja?

O kwestie zabezpieczenia tego przejścia dla pieszych zapytaliśmy Urząd Miasta Lublin.

- Wskazane przejście usytuowane jest w miejscu doświetlonym przez latarnie uliczne, zaś istniejące oznakowanie pionowe i poziome charakteryzuje się dobrą widocznością, jest kompletne i zgodne z obowiązującymi przepisami. Ponadto znaki informacyjne (D-6) wykonane są na tle folii odblaskowo-fluorescencyjnej żółto-zielonej, co wpływa na szybszą identyfikację przejścia przez kierujących pojazdami - napisała Anna Czerwonka z biura prasowego lubelskiego ratusza.

Dodała równocześnie, że mając na uwadze poprawę bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu drogowego, Wydział Zarządzania Ruchem Drogowym i Mobilnością dokona analizy istniejącej organizacji ruchu.

W planach jest też przygotowanie propozycji "zmian mających na celu zwiększenie w tym miejscu poziomu bezpieczeństwa".

Czy przejście może być lepiej oznakowane? Oczywiście. Przykład? Ul. Jana Pawła II przejście przy skręcie w Watykańską. O pasach i konieczności zwolnienia pierwszy znak informuje już kilkadziesiąt metrów przed przejściem (na zdjęciu niżej).

Potem jest duży poziomy znak (na obu pasach) na asfalcie. Niestety już mocno wytarty (zdjęcie niżej).

No i wreszcie pasy. Biało-czerwone, a nie jak przy Sikorskiego tylko białe. I do tego duże, podwójne oznakowanie pionowe (na zdjęciu niżej).

Policja: "Ulica pod stałym nadzorem"

Co na ten temat ma do powiedzenia policja? Policja twierdzi, że:

"Ulica znajduje się pod stałym nadzorem policjantów ruchu drogowego" - przekazał podinspektor Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Z policyjnych statystyk dotyczących zdarzeń w tym miejscu wynika, że w 2024 i 2025 roku nie odnotowano żadnych wypadków śmiertelnych. W 2026 r. były już dwa. Kolizji (oficjalnie zgłoszonych) w 2024 i 2025 r. było odpowiednio 40 i 36, a w 2026 r już 12. Od 2024 do 2026 roku włącznie nie odnotowano w tym miejscu zdarzeń w wyniku których ktoś zostałby ranny.

Zachowajmy zdrowy rozsądek

Na naszym Facebooku pod informacjami o ostatnich wypadkach pojawiło się bardzo wiele komentarzy internautów. Jedni wskazywali, jak bardzo niebezpieczne jest to przejście. Inni zwracali uwagę, że po zmianie przepisów dających pierwszeństwo pieszym, często zdarza im się wchodzić wprost pod samochody, czego najdramatyczniejszym przykładem mógł być drugi z wypadków. W pierwszym bowiem pieszy mógł nie mieć czasu na reakcję.

Rozmawialiśmy też z kolejnym mieszkańcem Lublina dobrze znającym tę okolicę. Przez dziesięć lat mieszkał na Wieniawie, gdy był młodszy. Wielokrotnie chodził tym przejściem z rodzicami i znajomymi i nie widział kolizji czy wypadku. Teraz znowu mieszka w okolicy.

- Jest znacznie większy ruch. Sam jestem kierowcą od 16 lat i często tędy jeżdżę. Wydaje mi się, że ustawienie sygnalizacji świetlnej byłoby kiepskim pomysłem, bo sparaliżowały ruch Czuby-Czechów. Natomiast umieszczenie tu fotoradaru mogłoby być równoznaczne z instalowaniem "maszynki do robienia pieniędzy”. A nie chodzi o to, aby karać za co się tylko da, a o zachowanie ostrożności. Jeśli trafi się pijany, nagminnie przekraczający prędkość i łamiący rażąco przepisy kierowca, to i dziesięć fotoradarów nie zrobi na nim wrażenia - mówi.

Dodaje, że:

- Pieszy powinien się rozejrzeć, gdy wchodzi na przejście. Pierwszeństwo nie zwalnia z myślenia, a samochód nie wyhamuje w sekundę czy dwie.

Zaznacza też:

- Z drugiej strony kierowcy też nie są święci. Niedawno na Witosa przed przejściem dla pieszych jakiś kierowca popędzał mnie światłami, żebym przyspieszył. Czy przyspieszanie przed pasami to dobry pomysł? Niespecjalnie. Zachowajmy zdrowy rozsądek - apeluje.

Będziemy uważnie przyglądać się temu, co dzieje się w tym miejscu i jakie decyzje podejmie Wydział Zarządzania Ruchem Drogowym i Mobilnością. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo