Kilkadziesiąt osób z rejonu ulic ulic Biskupie/Bławatkowa przyszło w poniedziałek 20 lipca na spotkanie z dziennikarzem Lublin24.pl. Bez problemu wypełniliby autobus. Problem w tym, że miejski autobus to tutaj dobro luksusowe.
Wykluczenie komunikacyjne. Nie na prowincji, tylko w Lublinie
Ta okolica znalazła się w granicach Lublina w 1989 r. Wykluczenie komunikacyjne przyszło wraz z budową obwodnicy Lublina.
Monika Grygiel podczas ostatniej sesji Rady Miasta próbowała zainteresować problemem radnych. Ale głosami radnych klubu prezydenta Żuka ona i kilka innych osób zostało możliwości wypowiedzi pozbawionych.
Pani Monika podczas sesji chciała tylko powiedzieć radnym, że tu gdzie mieszka, też jest Lublin.
- Jesteśmy takimi samymi ludźmi, jak ci z centrum - podkreśla.
I wyjaśnia, że mieszkańcy tego rejonu Lublina już od kilkunastu lat starają się o autobus, który docierałby w pobliże ich domów. Po tej stronie obwodnicy, przy której są one zlokalizowane.
- Na przystanek komunikacji miejskiej na Zadębiu jest stąd, gdzie się spotkaliśmy, ok. 1,5 km. A to i tak najbliżej. Inni mieszkańcy, ci z domów usytuowanych dalej, mają nawet 2,7 km - wylicza. Część tej drogi to kładka nad ekspresówką (na zdjęciu niżej).
- Na przystanek Zadębie, o którym mówimy, dociera tylko jedna linia - 39 - dodaje Maria Urban z Rady Dzielnicy Hajdów-Zadębie. - I nie każdy jej kurs przyjeżdża na ten przystanek, tylko kursy wybrane.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że nawet z tych wybranych kursów nie każdy dociera na Zadębie. Wtedy trzeba iść jeszcze dalej, na przystanek Mełgiewska Chłodnia.
- A w niedziele? To w ogóle tragedia. Nie ma czym dojechać na cmentarz, czy do kościoła - włącza się pani Wiesława.
Jest jeszcze drugi autobus. Linii nr 5 jeżdżący na trasie Lublin-Mełgiew-Lublin.
- Teraz, w wakacje nie jeździ nawet co godzinę. Na przystanek od nas trzeba iść aż do Kolonii Świdnik - dodaje pani Lucyna. - W dodatku jest zwykle przepełniony, bo jedzie aż z Mełgwi.
- Skończyłam właśnie 77 lat - rozpoczyna Maria Okoń. - mam prawie 2 km na przystanek na Zadębiu. Nie ma szans, żebym wróciła stamtąd z zakupami. A dzieci? Wszystkie szkoły są daleko, za obwodnicą. Prosimy, błagamy. Dajcie nam cokolwiek. Niech ten autobus będzie nawet kilka razy na dzień.
Problem z długą brodą
- Już od 2011 roku składamy propozycje rozwiązania tego problemu do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie - mówi Tomasz Skiba, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Hajdów-Zadębie. - Żadna nie doczekała się realizacji, zawsze coś stało na przeszkodzie. Wstyd, że miasto przez tyle lat nie rozwiązało tego problemu.
Tłumaczy, że w kosztach utrzymania linii nr 5 partycypują podlubelskie samorządy i nie zgadzają się na zmianę trasy tak, aby autobusy dojeżdżały serwisówką od ul. Mełgiewskiej w pobliże osiedla.
Ale skoro nie linia na 5, to dlaczego nie inna? Bo właśnie przystanek, czy przystanki na serwisówce (w formie wymalowanego zygzaka na asfalcie), to marzenie mieszkańców. I zatrzymujący się na nich niewielki autobus względnie bus.
- Dawniej GDDKiA nie zgadzała się na takie rozwiązanie, bo w przypadku dofinansowania unijnego przez jakiś czas po oddaniu inwestycji do użytku nie można nic w niej zmieniać. Okres karencji już minął, zygzaki na jezdni można malować - mówi Tomasz Skiba. - Jest już zgoda drogowców, ale z moich informacji wynika, że miasto nie może się z nimi porozumieć w tej kwestii.
To nie jedyny problem. Serwisówka jest bardzo wąska (na zdjęciu niżej). Nawet osobowe auta muszą korzystać z zatoczek do mijania się.
- Ponieważ duży autobus miałby problem z manewrowaniem, to zaproponowaliśmy ZDiTM zakup 5,5-metrowego busa za pieniądze naszej rezerwy celowej. Proponowaliśmy także wynajęcie niedużego autobusu. Też nic. Słyszymy “nie uda się, nie da się” - kontynuuje Tomasz Skiba.
I dodaje, że miasto od jakiegoś czasu rozwiązania upatruje w budowie nowej pętli autobusowej, bliżej rejonu ulic Biskupie/Bławatkowa.
- To rzeczywiście byłoby bliżej nas, jakieś 700 metrów od miejsca, w którym rozmawiamy. Ale to dalej po drugiej stronie obwodnicy i dalej o wiele za daleko - mówi Tomasz Skiba.
Mieszkańcy powołują się na obowiązujące w mieście standarty. I tak w dokumencie “Lubelskie standardy piesze” czytamy:
„Mieszanie funkcji i bliskość usług zachęca do ruchu pieszego, poprawia bezpieczeństwo, oraz zmniejsza koszty funkcjonowania systemu transportowego. W szczególności dotyczy to dostępu do usług podstawowych oraz przystanków komunikacji publicznej, do których czas dojścia nie powinien przekraczać 10 minut.”
- Ta nowa pętla może być ze złota, ale my jej nie chcemy. Chcemy, żeby autobus dojeżdżał w pobliże naszych domów - dodaje kolejna osoba.
Płacimy takie same podatki jak inni mieszkańcy Lublina
- Płacimy takie same podatki jak inni Lublinianie - mówi pani Aneta. - Jesteśmy wykluczenii, ale nikt nam z tego powodu wysokości podatku nie obniża, choć miasto nie wywiązuje się ze swoich obowiązków wobec nas.
Pokazuje w nawigacji trasę dla samochodu do przystanku Zadębie (na zdjęciu niżej). - Gdyby chcieć zawieźć dziecko autem - tłumaczy. - Proszę spojrzeć: 4,6 km.
- W Turce przed rondem między ekranami jest przystanek. Jest ciasno, ale tam ktoś chciał i znalazł rozwiązania. U nas jest miejsce, ale nie ma komu chcieć - ocenia pan Zbigniew.
Znamy specyficzną sytuację mieszkańców
Zadaliśmy szereg pytań dotyczących tej sytuacji rzeczniczce ZDiTM w Lublinie. Co ma do powiedzenia w tej sprawie Monika Fisz?
“Służby miejskie znają specyficzną sytuację mieszkańców ulic Biskupie i Bławatkowej w kontekście obsługi komunikacyjnej, którzy z jednej strony mieszkają przy granicy Lublina i zamknięci są w układzie drogowym przez obwodnicę i drogi dojazdowe oraz sieć kolejową” - czytamy w mailu.
I dalej:
“Sytuację komplikują "lokalne" parametry drogi tj. bardzo wąski pas drogowy, mały promień skrętu itp., które dyskwalifikują obsługę standardowymi pojazdami.Działania miasta:Aktualnie opracowywana jest dokumentacja projektowa na budowę pętli autobusowej, przy skrzyżowaniu ul. Mełgiewskiej i Dojazdowej. Prace są zaawansowane, a na późniejszą realizację zabezpieczono już środki finansowe. Budowa pętli jest jednym z rozwiązań mających na celu poprawę dostępności transportu publicznego tego rejonu.
Do tego rozpatrywane są inne warianty, zaczynając od tego zaproponowanego przez Radę Dzielnicy czyli obsługi komunikacyjnej linii, które przebiegają do gmin ościennych. Wariant był obligatoryjnie opiniowany przez włodarzy gmin ościennych z uwagi na konieczność partycypacji w kosztach od granic miasta (co wynika z mocy prawa). Niestety nie uzyskało to pozytywnej akceptacji naszych partnerów. Przy czym wariant bez ich zgody nie może zostać wdrożony - nie możemy o tym decydować samodzielnie, pomimo, że naszych mieszkańców traktujemy priorytetowo.
Z uwagi na powyższe odbyło się kilka spotkań z mieszkańcami odnośnie kolejnego wariantu, który rozpatrujemy, a mianowicie wprowadzenie małego pojazdu. Wariant jest rozpatrywany pod kątem formalnym i prawnym.”
Pytanie o to czy mieszkańcy tej okolicy są Lublinianami drugiej kategorii pozostało bez odpowiedzi. Podobnie jak to:
“Tak po ludzku, czy nikomu w ZDiTM nie jest wstyd za sytuację, w której dzieci muszą wstawać o 5 rano, żeby zdążyć do szkoły, bo na najbliższy przystanek mają 40 minut marszu (lub dłużej, w zależności od miejsca zamieszkania)?”.
Więcej o komunikacji miejskiej w Lublinie w najbliższym papierowym wydaniu Lublin24.pl, które będzie trafiać do punktów sprzedaży od 4 sierpnia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.