reklama

Medycy pracowali ciągiem "do nawet 70 godzin". NIK przedstawiła wyniki kontroli. Co na to dyrekcja WPR w Lublinie?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Medycy pracowali ciągiem "do nawet 70 godzin". NIK przedstawiła wyniki kontroli. Co na to dyrekcja WPR w Lublinie? - Zdjęcie główne
Autor: Pixabay | Opis: Zdjęci ilustracyjne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaNajwyższa Izba Kontroli wykazała, że " W Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Lublinie wśród 15 osób objętych badaniem (lekarzy, ratowników medycznych i pielęgniarek/pielęgniarzy) 12 osób w 92 przypadkach pracowało od ponad 24 do nawet 70 godzin". Odniosła się do tego dyrekcja WPR.
reklama

Najwyższa Izba Kontroli w ubiegłym tygodniu opublikowała informację dotyczącą problemów systemu ratownictwa medycznego. 

- Brak lekarzy chętnych do pracy w ratownictwie medycznym to wciąż największy problem tego systemu, co wykazała najnowsza kontrola przeprowadzona przez NIK. I choć w ośmiu na dziesięć objętych badaniem szpitali Izba nie stwierdziła nieprawidłowości w obsadzie dyżurów na szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR), to już w zespołach ratownictwa medycznego (ZRM) braki były zauważalne. A to właśnie niedobory kadrowe są jedną z głównych przyczyn niechlubnych rekordów dotyczących czasu pracy, jakie padają na oddziałach czy w zespołach ratownictwa medycznego - informuje NIK.

reklama

W okresie objętym kontrolą, czyli od 1 stycznia 2023 r. do 1 września 2025 r., w dziewięciu szpitalach niektórzy lekarze pracowali nieprzerwanie na SOR-ach. A więc przez ponad 24 godziny. W skrajnym przypadku – w szpitalu powiatowym w Sulęcinie – pracowali przez 144 godziny, podobnie jak lekarz pogotowia ratunkowego w Radomiu. - Długotrwałe świadczenie pracy dotyczyło także ratowników medycznych. W wojewódzkiej stacji pogotowia w Szczecinie jeden z nich przepracował w miesiącu 456 godzin, co oznacza średnio ponad 15 godzin każdego dnia - dodaje NIK.

Jak podkreśla NIK - przedłużanie dyżurów było możliwe dzięki zatrudnianiu pracowników medycznych na podstawie umów cywilnoprawnych. W ich przypadku, w przeciwieństwie do umów o pracę, nie stosuje się limitów czasu pracy.- To rozróżnienie funkcjonuje, mimo że fizyczne i intelektualne możliwości świadczenia pracy nie są zależne od rodzaju podpisanej umowy - wyjaśnia NIK.

SOR-y obciążone, dlaczego?

Jednak brak lekarzy to tylko jedna strona medalu. Druga to przeciążenie SOR-ów.

- Jak pokazała kontrola przeprowadzona przez NIK, niemal połowa pacjentów, którzy tam trafiali, nie potrzebowała pomocy doraźnej w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Spośród osób przewiezionych przez zespoły ratownictwa medycznego ponad sześć na dziesięć nie wymagało dalszej hospitalizacji, a tylko 6,2% pacjentów znajdowało się grupie najwyższego zagrożenia zdrowotnego. Kontrolerzy Izby ustalili, że najwięcej chorych przypadało na dni robocze w porze dziennej, co oznacza, że SOR-y były traktowane jako alternatywa dla kolejek w przychodniach - zaznacza Najwyższa Izba Kontroli.

reklama

Skontrolowano także dyspozytornie medyczne oraz zespoły ratownictwa medycznego. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że pod koniec 2024 r. w Polsce funkcjonowały 1664 zespoły ratownictwa medycznego.

- Wyniki kontroli pokazują jednak znaczące dysproporcje w faktycznym dostępie do świadczeń ratownictwa medycznego. Po blisko 25 latach funkcjonowania systemu w każdym z województw objętych badaniem były obszary, na terenie których w ponad połowie wyjazdów zespoły ratownictwa medycznego przekraczały maksymalny oczekiwany czas dotarcia do pacjenta, a w niektórych przypadkach było to nawet dziewięć na dziesięć wyjazdów. Mieszkańcy tych terenów mieli więc istotnie mniejszą szansę na uzyskanie skutecznej pomocy medycznej w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowotnego. Przekraczane były również oczekiwane parametry czasu zadysponowania ZRM i czasy ich wyjazdu - wylicza NIK.

reklama

Jednocześnie NIK pozytywnie ocenia wyposażenie ambulansów, śmigłowców i szpitalnych oddziałów ratunkowych w wymaganą aparaturę i sprzęt medyczny. Z przekazanych informacji wynika, że "SOR-y zapewniały pacjentom dostęp do diagnostyki obrazowej (USG, RTG, tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny) oraz badań laboratoryjnych".

- Wymaganiom odpowiadała także lokalizacja oddziałów ratunkowych, ale w trzech szpitalach stwierdzono nieprawidłowości dotyczące wymagań stawianych niektórym pomieszczeniom. Najwięcej takich nieprawidłowości kontrolerzy Izby stwierdzili w Powiatowym Centrum Medycznym w Grójcu, z czego najpoważniejsza dotyczyła niezapewnienia prawidłowo funkcjonującej wentylacji w sali operacyjnej oraz w izolatce SOR-u - dodaje NIK.

reklama

 

Oprócz tego Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła po jednej dyspozytorni medycznej w każdym z pięciu objętych kontrolą województw. Nie ma zastrzeżeń do ich organizacji, kwalifikacji personelu oraz wyposażenia stanowisk dyspozytorskich.

- W każdej z nich kontrolerzy stwierdzili jednak niepełną obsadę stanowisk dyspozytorów medycznych, przy czym w niektórych każdego dnia objętego badaniem. Na poszczególnych dyżurach brakowało od jednej do czterech osób, co tłumaczono głównie niedoborami chętnych do pracy - wymienia NIK.

"To tak jakby pracował przez całą dobę przez 19 dni"

Kontrolerzy badali również czas pracy niektórych lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych wchodzących w skład zespołów ratownictwa medycznego zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych. Okazuje się, że we wszystkich skontrolowanych dysponentów zespołów ratownictwa medycznego "wielokrotnie świadczyli oni pracę w sposób nieprzerwany powyżej 24 godzin. Skrajny przypadek to lekarz, który w Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego pracował przez 144 godziny, co odpowiada sześciu dobom". Kontrola ujawniła, że w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie pięciu lekarzy w 74 przypadkach pracowało przez ponad 48 godzin. W skrajnym przypadku - przez 120 godzin, a więc nieprzerwanie przez 5 dni. W czerwcu 2024 roku ratownik medyczny pracował tam w sumie przez 456 godzin. NIK uściśla, że "to tak jakby pracował przez całą dobę przez 19 dni".

- W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy rekordzista wśród lekarzy pracował przez 72 godziny, w 35 przypadkach ratownicy medyczni przez 48 godzin. W Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Lublinie wśród 15 osób objętych badaniem (lekarzy, ratowników medycznych i pielęgniarek/pielęgniarzy) 12 osób w 92 przypadkach pracowało od ponad 24 do nawet 70 godzin - informuje NIK.

Co więcej - w wojewódzkich stacjach pogotowia ratunkowego w Lublinie oraz Bydgoszczy grafiki pracy dla członków zespołów ratownictwa medycznego ustalano w taki sposób, że "ta sama osoba, w tym samym dniu i o tej samej godzinie kończyła pracę w jednym ZRM i rozpoczynała w zupełnie innym miejscu". 

- A to wszystko zgodnie z prawem. Kierownictwo kontrolowanych stacji pogotowia tłumaczyło, że umowy cywilnoprawne zawarte z tymi pracownikami w żaden sposób nie limitują czasu ich pracy i że członkowie ZRM w trakcie pełnienia dyżurów nie udzielają świadczeń w sposób ciągły, a więc mają czas na wypoczynek i regenerację pomiędzy wyjazdami - kwituje NIK. - Przypadki ciągłej pracy przez ponad dobę wynikały również z braku lekarzy przy jednoczesnych wymaganiach, by zachowana była ciągła gotowość do wyjazdu specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego. Wskazywano również na to, że niektóre osoby pracowały nieprzerwanie przez ponad 24 godziny całkowicie świadomie i dobrowolnie, niejednokrotnie na własną prośbę. Jak tłumaczyły, duża odległość pomiędzy miejscem zamieszkania a miejscem stacjonowania ZRM powodowała, że krótsze świadczenie pracy było dla nich nieopłacalne.

Całą obszerną informację dotyczącą tej kontroli można znaleźć na stronie NIK.

Dyrekcja WPR w Lublinie komentuje

O odniesienie się do sprawy poprosiliśmy WPR w Lublinie.

Podkreślono, że Najwyższa Izba Kontroli Delegatura w Lublinie prowadziła kontrolę w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Lublinie w dniach od 27 maja 2025 roku do 12 sierpnia 2025 roku. Kontrolą objęto okres od 1 stycznia 2023 roku do 7 sierpnia 2025 roku, a zakres przedmiotowy kontroli obejmował warunki udzielania świadczen zdrowotnych i udzielanie świadczeń zdrowotnych w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

- W Protokole pokontrolnym przedstawione zostały wnioski, do których Pogotowie przedłożyło wyjaśnienia oraz wprowadziło mechanizmy kontrolne, w szczególności w zakresie czasu pracy oraz zapisów w umowach cywilno-prawnych. Należy zaznaczyć, że incydentalne przypadki przekraczania udzielania świadczeń zdrowotnych w ramach umów cywilno-prawnych ponad 24 godziny wynikały z konieczności zabezpieczenia ciągłości świadczeń w zakresie ratownictwa medycznego. Ponadto braki w zabezpieczaniu obsady lekarskiej w specjalistycznych zespołach ratownictwa medycznego są znane w całej Polsce, stąd też często dochodzi do przekwalifikowania zespołów specjalistycznych w zespoły podstawowe - przekazano nam w odpowiedzi podpisanej przez Artura Niczyporuka, dyrektora WPR.

Obecnie na 30 zespołów ratownictwa medycznego w strukturze lubelskiego Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego funkcjonują 3 zespoły specjalistyczne.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo