Mieszkańcy Lublina z rejonu ulic Biskupie i Bławatkowej są ofiarami wykluczenia komunikacyjnego. Do najbliższego przystanku komunikacji miejskiej znajdującego się po drugiej stronie obwodnicy mają kilkadziesiąt minut piechotą. I choć od lat starają się o zmianę tej sytuacji, to wciąż nie mogą doczekać się rozwiązania przez miasto Lublin ich problemu.
Bliżej, ale wciąż za daleko i nie po tej stronie
Co do powiedzenia ma w tej kwestii Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie? W pierwszym artykule dotyczącym tej sprawy opublikowanym na portalu Lublin24.pl do problemu odniosła się Monika Fisz, rzeczniczka ZDiTM w Lublinie. Napisała m.in.:
“Aktualnie opracowywana jest dokumentacja projektowa na budowę pętli autobusowej, przy skrzyżowaniu ul. Mełgiewskiej i Dojazdowej. Prace są zaawansowane, a na późniejszą realizację zabezpieczono już środki finansowe. Budowa pętli jest jednym z rozwiązań mających na celu poprawę dostępności transportu publicznego tego rejonu.”
Rzecz w tym, że mieszkańcy, a na spotkaniu z przedstawicielem redakcji Lublin24.pl było kilkadziesiąt osób (na zdjęciu niżej), nie akceptują tego rozwiązania.
- To rzeczywiście byłoby bliżej nas, jakieś 700 metrów od miejsca, w którym rozmawiamy. Ale to dalej po drugiej stronie obwodnicy i dalej o wiele za daleko
- mówił podczas spotkania Tomasz Skiba.
Dodajmy, że punkt, z którego do planowanej pętli jest ok. 700 metrów, znajduje się najbliżej niej. Wielu mieszkańców będzie miało znacznie dalej.
Jest też kwestia tego, jaka linia i z jaką częstotliwością miałaby tam dojeżdżać. Na pętlę, na którą mieszkańcy muszą chodzić obecnie, przyjeżdżają tylko niektóre kursy linii 39.
Ale w mailu od rzeczniczki ZDiTM pojawiła się informacja o innej możliwości, która w przypadku realizacji, zapewne bardzo ucieszyłaby mieszkańców.
Rozwiązaniem mały autobus
“(...) odbyło się kilka spotkań z mieszkańcami odnośnie kolejnego wariantu, który rozpatrujemy, a mianowicie wprowadzenie małego pojazdu. Wariant jest rozpatrywany pod kątem formalnym i prawnym” - napisała Monika Fisz.
Po opublikowaniu na portalu Lublin24.pl pierwszego artykułu dotyczącego tej kwestii sprawą zainteresował się radny miasta Lublina Tomasz Gontarz (klub PiS). Napisał interpelację w tej sprawie. W odpowiedzi z ratusza, którą właśnie otrzymał, także pojawia się wątek małego autobusu:
“Obecnie prowadzone są również analizy dotyczące możliwości wykorzystania pojazdu o mniejszych gabarytach. Rozwiązanie to wymaga jednak szczegółowej oceny pod względem technicznym, organizacyjnym i prawnym”
- napisał m.in. w odpowiedzi na interpelację radnego Gontarza Tomasz Fulara, zastępca prezydenta Lublina.
Zapytałem więc ZDiTM w Lublinie, od kiedy te analizy i spotkania z mieszkańcami trwają i kiedy się zakończą. Chciałem się też dowiedzieć, jakie warianty wykorzystania “pojazdu o mniejszych gabarytach" są rozpatrywane.
Dopytywałem, jaką trasą ten pojazd miałby jeździć, gdzie w rejonie ulic Biskupie i Bławatkowej miałby się zatrzymywać i z jaką częstotliwością miałby kursować.
Jednak zamiast odpowiedzi na moje pytania dostałem… prośbę o odłożenie tematu na półkę:
“Proszę o przełożenie tematu na koniec sierpnia. Osoby, które mogę mi udzielić informacji przebywają aktualnie na urlopie” - napisała kilka dni temu Monika Białach z ZDiTM w Lublinie.
Ponieważ Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie nie odpowiedział na żadne z pytań dotyczących spotkań z mieszkańcami i “prowadzonych obecnie analiz dotyczących możliwości wykorzystania pojazdu o mniejszych gabarytach”, więc o rozmowy, analizy, a przede wszystkim o ich efekty, zapytaliśmy Jacka Skibę, przewodniczącego Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie.
Ale to nie po tej stronie!
Mój rozmówca opowiada, że w ramach “Planu dla Dzielnic” w październiku 2022 roku na spotkanie do dzielnicy przyjechał ówczesny zastępca prezydenta Lublina ds. inwestycji i rozwoju Artur Szymczyk.
- Urzędnicy przekonywali nas, że planowana nowa pętla autobusowa rozwiąże sytuację - mówi Jacek Skiba. - Ale mieszkańcy uprzytomnili prezydentowi i szefowi ZDiTM, że pętla będzie po przeciwnej stronie obwodnicy. Czyli nadal kawał drogi od domów.
Przewodniczący Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie opowiada, że spotkanie zakończyło się ustaleniem, zgodnie z którym przedstawiciele władz miasta mieli przyjechać na wizję lokalną i spotkanie z mieszkańcami rejonu ulic Biskupie i Bławatkowej.
- Wtedy też po raz pierwszy pojawił się pomysł zorganizowania transportu niewielkim autobusem
- mówi Jacek Skiba.
Opowiada, że mijały kolejne miesiące, a do spotkania urzędników z mieszkańcami nie dochodziło.
- W końcu po jakimś roku Rada Dzielnicy zdecydowała przeznaczeniu 1000 zł z rezerwy celowej na opłacenie autobusu przegubowego, który przywiezie urzędników na spotkanie z mieszkańcami - kontynuuje. - Wszystko było uzgodnione z ZDiTM, ale wtedy z Kancelarii prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka dostaliśmy informację, że spotkania na miejscu nie będzie - wspomina Jacek Skiba.
Mówi, że od tamtej pory trwa wymiana pism.
- Przy czym wygląda to tak, że Rada Dzielnicy przedstawia propozycje rozwiązania problemu, a druga strona odpowiada, że “się nie da”, jednocześnie nie komunikując własnych propozycji.
Mały i zwrotny. Na przykład taki jak w Lubartowie
Poprosiłem o więcej konkretów dotyczących propozycji Rady Dzielnicy dotyczącej uruchomienia linii obsługiwanej przez niewielki autobus.
- W porozumieniu z mieszkańcami zaproponowaliśmy, żeby przejeżdżał przez ulice Biskupie i Bławatkową i dojeżdżał do pętli przy dawnej FSC, gdzie można by się przesiąść
- relacjonuje przewodniczący Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie.
Mój rozmówca dodaje, że Rada Dzielnicy chciała partycypować w zakupie pojazdu wykorzystując w tym celu rezerwę celową. Innym pomysłem było zrealizowanie zakupu pojazdu w ramach budżetu obywatelskiego.
- W Lubartowie od jakiegoś czasu jeżdżą niewielkie autobusy (na zdjęciu niżej - red.) - kontynuuje Jacek Skiba. - To doskonały przykład na to, że gdy samorząd jest nastawiony na szukanie rozwiązań a nie piętrzenie przeszkód, to można spodziewać się pozytywnych efektów.
Tu kluczowe są słowa “niewielki” i “zwrotny”. Droga serwisowa prowadząca od ul. Mełgiewskiej w stronę zabudowań jest wąską i nie ma mowy, aby poradził tam sobie 12-metrowy autobus.
- Ale autobus o długości ok. 5,5 metra doskonale sprawdziłby się na wąskiej dojazdówce. Mógłby też obsługiwać część gminy Wólka. Sołectwo Kolonia Świdnik Mały jest zainteresowane takim rozwiązaniem. Jednak odpowiedź ZDiTM była zaskakująca: nie ma takich pojazdów w taborze MPK. Przecież my to wiemy i dlatego zaproponowaliśmy zakup w przetargu pojazdu o odpowiednich rozmiarach
- relacjonuje Jacek Skiba.
Co dalej?
- Ostatnie pismo z prośbą o spotkanie w tej sprawie napisaliśmy w marcu. Trafiło do Kancelarii Prezydenta Lublina, skąd zostało przekazane do ZDiTM. No i dowiedzieliśmy się, że spotkania nie będzie, bo... instytucja ta nie ma nic nowego do przekazania w tej sprawie - dodaje.
I wraca do przykładu Lubartowa.
- Okazuje się, że tam można kupić niewielki pojazdy, które wożą ludzi. A u nas działa się na pokaz, budując niefunkcjonalne pomniki takie jak Dworzec Metropolitalny. W dodatku w miejscu, którego ludzie nie akceptują.
Radny Tomasz Gontarz rozczarowany odpowiedzią prezydenta Fulary
A co o odpowiedzi na swoją interpelację otrzymanej od prezydenta Fulary sądzi radny Gontarz?
- Pismo jest bardzo lapidarne, nie ma w nim odpowiedzi na większość zadanych przeze mnie w interpelacji pytań
- ocenia radny.
Zwraca uwagę na wieloletni czas oczekiwania mieszkańców dzielnicy Hajdów-Zadębie na rozwiązanie ich problemu z dostępem do transportu publicznego.
- Dziwi mnie, że latami trwają analizy, zwłaszcza w kwestii uruchomienia połączenia obsługiwanego przez małe autobusy
- mówi Tomasz Gontarz.
- To pokazuje, w jaki sposób lubelski ratusz, a konkretnie zastępca prezydenta Tomasz Fulara, który za te kwestie odpowiada, traktuje realne problemy komunikacyjne mieszkańców części Lublina. Niestety, nie traktuje ich poważnie i bardzo mnie to martwi. To klasyczny przykład lubelskiego “niedasizmu”.
Druga kwestia którą poruszył radny to planowana przez miasto budowa nowej pętli autobusowej w dzielnicy.
- Jej lokalizacja nie rozwiązuje problemu. Ma się znajdować po drugiej stronie obwodnicy -
podkreśla.
Przypomina też, że od dobrych kilku lat w Lublinie obowiązują “Lubelskie standardy piesze”.
- Wynika z nich przecież, że każdy mieszkaniec Lublina powinien mieć nie więcej niż 10 minut spacerem do najbliższego przystanku komunikacji miejskiej. Jak widać na przykładzie mieszkańców dzielnicy Hajdów-Zadębie standardy te pozostają wyłącznie na papierze.
Radny wyraża nadzieję, że ktoś w ratuszu lub ZDiTM “pójdzie po rozum do głowy” i zakończy ciągnące się latami analizy.
- Zakończy wytyczeniem linii autobusowej obsługiwanej niewielkimi autobusami, skoro parametry drogi (dojazdówka na zdjęciu niżej - red.) nie pozwalają na dojazd na osiedle standardowych pojazdów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.