Rondo pilota Eugeniusza Kasprzaka (przy Makro)
Zacznijmy od faktów. Rondo, które jest owiane sławą „Rondo przy Makro”, to jeden z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w mieście. Łączy ulice:
- Al. Wincentego Witosa
- Ulicę Chemiczną
- Ulicę Krańcową
Od lat wiadomo, że na rondzie przy Makro dochodzi do licznego rodzaju zdarzeń drogowych. Jaka jest ich przyczyna? Dr Maciej Kulka podkreśla, że pierwszym problemem jest zachowanie kierowców.
- Kierowcy nie zatrzymują się na znaku „STOP”. To jest zmora kursantów. Po prostu ludzie nie patrzą na znaki – przyznaje w rozmowie z portalem Lublin24.pl, doktor Maciej Kulka, instruktor nauki jazdy.
Jak podkreśla, kierowcy w Lublinie dostają „małpiego rozumu”. Na tym rondzie i nie tylko. Dlaczego?
- Ignorujemy znaki i prawo o ruchu drogowym. A to doprowadza do takich absurdów w Lublinie, że na każdym praktycznie skrzyżowaniu mamy światło. W efekcie, mamy większe korki, dłuższy przejazd przez miasto, bo ludzie przestają myśleć na drodze. I dostają po prostu miałpiego rozumu – mówi Maciej Kulka.
I dodaje:
- W Europie odchodzi się od budowania tego typu skrzyżowań. Ale musimy pamiętać, że to pierwsze z takich dużych w Lublinie. Dużo bezpieczniejsze jest rondo przy ulicy Chemicznej. A na nim kształt skrzyżowania wymusza zmniejszenie prędkości. Może warto się zastanowić nad tym, czy nie stworzyć dwóch pasów do skrętu w lewo – od strony Świdnika - w ulicę Krańcową? To też rozładuje korki w mieście – puentuje Maciej Kulka.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.