Chusta zaszyta w brzuchu pacjentki
Do pozostawienia chusty medycznej w jamie brzusznej kobiety doszło w czerwcu 2019 w Oddziale Ginekologicznym 1. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką SPZOZ w Lublinie. Ciało obce usunięto z jej organizmu dopiero dwa lata później, gdy nasiliły się u niej dolegliwości bólowe i poddano ją szczegółowym badaniom.
Zawiadomienie do prokuratury. Co orzekli biegli?
Pacjentka postanowiła dochodzić swoich praw przed wymiarem sprawiedliwości. W październiku 2021 roku do Prokuratury Okręgowej w Lublinie wpłynęło zawiadomienie adwokat pokrzywdzonej o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez personel medyczny.
W toku śledztwa wywołano opinię biegłych z zakresu medycyny. Sprawę analizowali specjaliści ze Szczecina. Ich wniosek jest następujący: doszło do błędu medycznego, który mógł doprowadzić do niedrożności jelit, ropni wewnątrzotrzewnych, a nawet sepsy.
Oskarżeni: lekarz i trzy pielęgniarki
Ostatecznie prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko lekarzowi i trzem pielęgniarkom. Lekarzowi i dwóm pielęgniarkom zarzucono nieumyślne narażenie pacjentki na niebezpieczeństwo, przy czym na oskarżonych ciążył obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo.
Za taki czyn grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Poza tym dwóm pielęgniarkom zarzucono podrobienie dokumentów - podpisów w protokołach operacyjnych.
Początkowo do popełnienia zarzucanego czynu przyznała się tylko jedna z pielęgniarek, której zarzucono podrobienie dokumentów. Kobieta dobrowolnie poddała się karze, czyli grzywnie w wysokości 1500 zł i zwrotowi części kosztów procesu w wysokości 500 zł.
Chcieli wydania wyroku skazującego bez rozprawy
Prokuratura wskazywała, że lekarz kierujący operacją, specjalista ginekolog-położnik, niewystarczająco dokładnie sprawdził jamę brzuszną pacjentki przed zaszyciem powłok. Lekarz podczas przesłuchań w czasie śledztwa dokładnie opisał przebieg operacji, nie przyznał się jednak do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wskazywał, że to w gestii pielęgniarki instrumentującej był nadzór nad ilością zużywanego w czasie operacji materiału.
"Nigdy nie zamknąłem jamy brzusznej bez potwierdzenia (dotyczącego ilości materiału - przyp. red.) od pielęgniarek. Jeżeli się nie zgadza, to szukamy materiału do skutku" - odczytano później w sądzie treść jego wyjaśnień.
Lekarz podkreślał, że wielokrotnie współpracował z tym zespołem medyków podczas operacji i miał do niego pełne zaufanie. Ostatecznie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wniósł o wydanie wyroku skazującego bez rozprawy i ukaranie go grzywną w wysokości 15 tys. zł i zwrotu 5 tys. zł kosztów postępowania.
Kolejne dwie oskarżone - pielęgniarki, w tym jedna z nich, która pełniła podczas tej operacji funkcję instrumentującej - początkowo nie przyznawały się do popełnienia zarzucanych im czynów. Ostatecznie zmieniły zdanie i także złożyły wnioski o wydanie wyroku skazującego bez rozprawy i orzeczenie grzywien kolejno 3,5 tys. zł i 2 tys. zł oraz po 5 tys. zł zwrotu kosztów procesu.
Medycy stanęli przed lubelskim sądem
Pokrzywdzona się na to nie zgodziła, oczekując nawiązek od medyków. Dlatego cała trójka stanęła przed sądem. Odpowiadają z wolnej stopy, nie stosowano wobec nich żadnych środków zapobiegawczych. Proces został przeprowadzony w czwartek, 19 lutego, przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód w Lublinie.
W sali rozpraw stawili się wraz z adwokatami lekarz i jedna z pielęgniarek. Ostatnia z oskarżonych o narażenie pokrzywdzonej na niebezpieczeństwo pielęgniarka nie stawiła się, a jej pełnomocnik wskazała, że to ze względu na stan zdrowia kobiety. W sądzie była też sama pokrzywdzona ze swoim pełnomocnikiem oraz prokurator.
Lekarz oraz obecna w sali rozpraw pielęgniarka przyznali się do winy.
- Po zasięgnięciu opinii biegłych stało się dla mnie jasne, że ponoszę odpowiedzialność, jako główny operator. Dlatego dziś przyznałem się do tego czynu - przyznał lekarz na pytanie sędzi, dlaczego początkowo nie przyznawał się do czynu, a później zmienił zdanie. W podobnym tonie swoje stanowisko przedstawiła pielęgniarka.
Oboje oskarżeni zawnioskowali o dobrowolne poddanie się karze. Tym razem już z nawiązką dla pokrzywdzonej - od lekarza w wysokości 15 tys. zł, od pielęgniarki w kwocie 2,5 tys. zł.
Wyrok dla lekarza i pielęgniarki
Prokurator i pokrzywdzona wyrazili zgodę na takie rozwiązanie. Wobec tego sędzia Danuta Zarek-Ligęza także zaakceptowała takie zakończenie sprawy, uzasadniając to tym, że cel postępowania został osiągnięty.
Wyrok, co będzie już tylko formalnością, zostanie ogłoszony 5 marca. Sprawa pielęgniarki, która nie stawiła się w czwartek w sądzie, zostanie wyłączona do odrębnego postępowania.
Pokrzywdzona dochodzi roszczeń od medyków także w sądzie cywilnym, proces jest na początkowym etapie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.