Władze miasta obiecują środowisku żużlowemu rozwiązanie problemu stadionu już od lat. Obiekt przy al. Zygmuntowskich nie spełnia bowiem standardów PGE Ekstraligi. Z tego powodu od przyszłego sezonu utytułowany klub swoje “domowe” mecze będzie rozgrywał poza Lublinem. Gdzie? Być może w Tarnowie, ale pewności wciąż nie ma.
Stadion obiecany w 2018 roku
Prezydent Lublina Krzysztof Żuk obiecał budowę stadionu żużlowego jeszcze przed wyborami samorządowymi w 2018 roku. Nowy stadion miał powstać w pobliżu dawnego Lubelskiego Klubu Jeździeckiego. Zapadła decyzja, ogłoszono przetarg na wykonanie dokumentacji.
Doszło jednak do konfliktu miasta z wykonawcą dokumentacji. Każda strona przedstawia swoją wersję, sprawę rozstrzygnie sąd. Efekt jest taki, że budowa nowego stadionu w tym miejscu jest już nieaktualna. Miasto wróciło do koncepcji sprzed ponad 20 lat: stadion przy al. Zygmuntowskich ma zostać gruntownie przebudowany.
W marcu MOSiR ogłosił przetarg w formule projektuj i buduj. W lipcu został rozstrzygnięty. Zwyciężyła spółka Texom z Krakowa, która chce przebudować stadion za 232,3 mln zł. Tymczasem we wrześniu MOSiR unieważnił wybór. Powodem tej decyzji miały być obawy o płynność finansową Mostostalu Warszawa. To ta spółka miała wykonać ok. 90% prac na zlecenie Texomu.
Na początku października pojawiło się stanowisko PGE Ekstraligi. Jej prezes poinformował, że organizacja nie wyrazi pozytywnej opinii w sprawie dopuszczenia stadionu żużlowego przy al. Zygmuntowskich do rozgrywek w przyszłym roku. Już wcześniej PGE Ekstraliga deklarowała, że rok 2026 był ostatnim, w którym pozwoliła na zawody w tym miejscu.
Oświadczeniu w mediach społecznościowych dziwił się zastępca prezydenta Lublina Tomasz Fulara. Ocenił je jako "ewentualną próbę wywierania presji na przebieg trwającej procedury zamówień publicznych". Poinformował, że Texom wskazał nowego podwykonawcę, a prace komisji przetargowej trwają.
Do koryta się dorwali
Te wszystkie wydarzenia najwyraźniej sprawiły, że kibicom klubu skończyła się cierpliwość. Jeszcze 3 października przed meczem na al. Zygmuntowskich kibice Motoru zawiesili transparent. A na nim cztery świnie jedzące z koryta. Podpisali je: "Radni", "Fulara", "Wcisło" oraz "Żuk".
Rysunek został opatrzony napisem: „Do koryta się dorwali. Wyborców swych okłamali. Stadion nowy obiecali. Tylko kible z ziemią zrównali". To ostatnie to komentarz do rozbiórki starych toalet i infrastruktury towarzyszącej.
Jednocześnie trwała zorganizowana akcja mailingowa. Maile od zatroskanych kibiców płynęły do radnych, prezydentów i lubelskich mediów. A 22 października, w dniu sesji Rady Miasta, przedstawiciele kibiców zameldowali się w ratuszu.
Ale zanim weszli do środka, rozpoczęła się konferencja prasowa radnych opozycyjnego klubu PiS (na zdjęciu niżej). Poświęcona stadionowi. Radni poinformowali, że chcą wprowadzenia dodatkowego punktu do porządku obrad sesji. Podczas niego prezydent miałby złożyć sprawozdanie z dotychczasowych przygotowań do inwestycji i odpowiedzieć na pytania radnych.
Robert Derewenda, przewodniczący klubu PiS zarzucił prezydentowi Lublina Krzysztofowi Żukowi, że choć mijają kolejne lata, to wielokrotne zapowiedzi budowy nowego obiektu lub modernizacji obecnego nie zostały zrealizowane.
– Chcemy, aby prezydent złożył dzisiaj podczas sesji sprawozdanie z prac, które zmierzają do modernizacji stadionu żużlowego w Lublinie – stwierdził szef klubu PiS.
Zdaniem radnego Tomasza Pituchy problemy ze stadionem mogą zagrozić dalszemu funkcjonowaniu klubu na dotychczasowym poziomie. Z kolei radna Justyna Budzyńska domagała się wyjaśnień dotyczących sytuacji stadionu oraz realizacji składanych mieszkańcom deklaracji. W tym kontekście mówiła o pustych obietnicach władz miasta.
Radny Tomasz Gontarz zwrócił natomiast uwagę na kwestię finansowania przebudowy stadionu. Zestawił sumę bilansową MOSiR Lublin (czyli formalnego inwestora - red.), którą określił na 129 mln zł, z kredytem inwestycyjnym w wysokości 250 mln zł, który spółka miałaby zaciągnąć. Twierdził przy tym, że MOSiR przynosi straty i kwestionował możliwość otrzymania tak dużego kredytu przez spółkę miejską.
– Takich cudów w ekonomii nie ma – powiedział. Radny stwierdził, że oczekuje przedstawienia źródeł finansowania inwestycji.
Bocznymi schodami
W czasie, gdy na parterze ratusza trwała konferencja prasowa radnych klubu PiS, przedstawiciele kibiców Motoru zostali wprowadzeni bocznymi schodami na górę, gdzie spotkał się z nimi zastępca prezydenta Lublina Tomasz Fulara (na zdjęciu niżej).
Po trwających kilkadziesiąt minut rozmowach wszyscy zeszli na parter.
- Mam odczucie, że kibice nie znali wszystkich informacji. Przyszli po to, żeby dostać potwierdzenie, że stadion powstanie - mówił bezpośrednio po spotkaniu Tomasz Fulara. - I takie potwierdzenie otrzymali. Rozpoczęcie przebudowy planujemy w 2027 r. Inwestycja będzie się odbywała w trybie projektuj i wybuduj po to, żeby w trakcie projektowania na placu budowy mogły już trwać przygotowania, chociażby niezbędne wyburzenia.
Prezydent powiedział, że umówił się z kibicami na kolejne spotkania. Mają się odbywać za każdym razem, gdy w toczącym się postępowaniem o wyłonienie wykonawcy wydarzy się coś nowego. - Myślę, że kibice się uspokoili i wszyscy patrzymy optymistycznie na kwestię przebudowy.
Zbigniew Ławniczak, były radny PiS i jeden z obecnych dziś w ratuszu przedstawicieli kibiców jest zadowolony ze spotkania z prezydentem Fularą.
- Nie chodziło o zadymę tylko o spotkanie i wyjaśnienie wątpliwości i uzyskanie konkretów. Prezydent zapewnił, że MOSiR dysponuje promesą bankową (czyli zapewnieniem udzielenia kredytu - red.), odpowiedział też na inne pytania. Zapewnił, że będą się odbywać cykliczne spotkania z kibicami (na zdjęciu niżej już w trakcie sesji), podczas których będą informowani o kolejnych krokach.
Kibice rozdali radnym przygotowane oświadczenie. Czytamy w nim m.in.:
“Nasza obecność tutaj wynika z ogromnego zaniepokojenia obecną sytuacją dotyczącą budowy nowego stadionu żużlowego w Lublinie.Od lat czekamy na dobre wiadomości. Za każdym razem, gdy wydaje się, że sprawy wreszcie zmierzają w dobrym kierunku, pojawia się kolejna przeszkoda i ponownie mamy wrażenie, że wracamy do punktu wyjścia.
Podobny scenariusz przerabialiśmy już w przypadku planowanej hali z funkcją żużlową. Była podpisana umowa z projektantem, były plany i nadzieje. Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Od lat na trybunach, poprzez oprawy, manifestujemy niezadowolenie z przedłużającej się sagi stadionowej”.
A także:
“Od władz miasta oczekujemy konkretnych działań, które doprowadzą do rozpoczęcia rzeczywistej inwestycji. Nie kolejnych deklaracji, nie kolejnych etapów planowania, ale realnych postępów prowadzących do budowy stadionu.
Od Państwa Radnych oczekujemy natomiast stałego nadzoru nad tą sprawą, zadawania wymagających pytań i konsekwentnego domagania się jasnych informacji od osób odpowiedzialnych za realizację inwestycji.
Chcemy wiedzieć, na jakim etapie znajdujesię postępowanie, jakie są kolejne kroki, jakie zagrożenia mogą opóźnić realizację i w jaki sposób miasto zamierza sobie z nimi poradzić.Stoimy bowiem w obliczu ryzyka zaprzepaszczenia dorobku, który klub żużlowy i całe środowisko skupione wokół tego klubu budowały przez ostatnie lata.”
Podczas sesji bez pytań i dyskusji
Wniosek radnych PiS, aby informacja o procesie wyłaniania wykonawcy przebudowy stadionu stała się punktem dzisiejszej sesji przepadł w głosowaniu głosami radnych Klubu Prezydenta Krzysztofa Żuka.
Prezydent Fulara (na zdjeciu z kibicami niżej) mówił o tym, co dzieje się wokół stadionu podczas punktu obrad, w którym prezydenci informują o wydarzeniach, które wydarzyły się między sesjami. W takiej formule radni nie mają możliwości zadawania pytań.
- Obecnie spółka MOSiR jest na etapie analizy informacji dotyczących podwykonawcy zgłoszonego przez głównego wykonawcę - mówił Tomasz Fulara. - To przedsiębiorstwo z Bielska Białej. MOSiR weryfikuje informacje dotyczące tej firmy i przekazane referencje.
Podkreślił, że miastu zależy, aby prace rozpoczęły się jak najszybciej. - Zakres prac i ich koszt są na tyle duże, że staranność związana z przeprowadzeniem tego postępowania jest dla nas równie istotna jak sam proces budowy.
Odniósł się także do kwestii finansowania. Z jego wypowiedzi wynika, że spółka MOSiR ma możliwości zarówno zaciągnięcia jak i spłaty kredytu na finansowanie inwestycji.
- Spółka dysponuje przyrzeczeniem banku dotyczącym finansowania tej inwestycji - dodał.
Sześć milionów dla klubu
Jeszcze tego samego dnia grupa radnych napisała interpelację do prezydenta Lublina. Chcą, aby w budżecie miasta na przyszły rok znalazło się 6 milionów złotych. Podpisało się pod nią 17 radnych opozycji (PiS, Rozwój Plus), ale także grupa radnych prezydenta Żuka.
“Zwracamy się o podjęcie działań zmierzających do zabezpieczenia w budżecie Miasta Lublin na 2027 rok kwoty 6 OOO OOO zł na wsparcie klubu żużlowego ORLEN OIL Motor Lublin w związku z planowaną przebudową stadionu przy Alejach Zygmuntowskich i koniecznością czasowego rozgrywania meczów domowych poza Lublinem” - piszą wnioskodawcy.
I dalej:
“Przeniesienie meczów domowych na stadion zastępczy powoduje dodatkowe koszty związane z organizacją zawodów. Jednocześnie istnieje ryzyko ograniczenia wpływów od mniejszych, lokalnych sponsorów, dla których istotną wartością współpracy z klubem jest obecność podczas wydarzeń sportowych w Lublinie. Dodatkowym źródłem niepewności pozostaje frekwencja na meczach, ponieważ udział w nich będzie wymagał od lubelskich kibiców poniesienia kosztów dojazdu i poświęcenia większej ilości czasu”.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.