"Rosja może zaatakować członka NATO”
Radny miejski Tomasz Gontarz z klubu Prawa i Sprawiedliwości skierował do władz miasta interpelację w sprawie stanu przygotowań Miasta Lublin do zagrożenia militarnego ze strony Federacji Rosyjskiej.
- W ostatnich miesiącach najwyżsi przedstawiciele władzy wykonawczej Rzeczypospolitej Polskiej wielokrotnie i publicznie formułowali oceny wskazujące na bezpośrednie zagrożenie militarne ze strony Federacji Rosyjskiej. Premier Donald Tusk w wywiadzie dla „Financial Times” opublikowanym pod koniec kwietnia 2026 r. stwierdził, że Rosja może zaatakować członka NATO w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”. Słowa te wywołały poważną debatę publiczną i reakcję Kancelarii Prezydenta RP, która zażądała stosownych raportów od koordynatora służb specjalnych - czytamy w interpelacji.
Radny dodał, że wcześniej, podczas posiedzenia Sejmu RP w dniu 8 marca 2025 r., premier poinformował posłów - "powołując się na dane wywiadowcze partnerów europejskich — że Rosja szykuje się na wojnę przeciwko komuś większemu niż Ukraina i że uzyskuje zdolności mobilizacyjne wskazujące na zamiar przeprowadzenia w ciągu 3–4 lat pełnoskalowej operacji militarnej". Gontarz podkreśla również, że zapowiedział szef rządu prace nad masowymi szkoleniami wojskowymi dla dorosłych mężczyzn w Polsce.
- Wiceminister Obrony Narodowej Cezary Tomczyk ujawnił w lipcu 2025 r., że polski wywiad potwierdza scenariusz rosyjskiej agresji na 2027 rok, a Polska „przygotowuje kraj do potencjalnej operacji obronnej”. Tomczyk ostrzegał również w maju 2025 r.: „Idą trudne czasy. Nie wiemy, jak będzie wyglądała sytuacja za kilka miesięcy czy rok, ale wiemy, że Rosja jest zdolna do wszystkiego”. Na forum INSECON w 2026 r. wiceminister stwierdził wprost, że Polska od bardzo długiego czasu realnie prowadzi wojnę — „tylko poniżej progu kinetycznego” - napisał radny.
Lublin w bezpośrednim sąsziedztwie Ukrainy i Białorusi
Według Gontarza Lublin jest miastem o szczególnym znaczeniu strategicznym i szczególnej ekspozycji geopolitycznej. Jako stolica Lubelszczyzny i jedno z największych miast wschodniej Polski, Lublin leży w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Ukrainą i Białorusią — państwami bezpośrednio dotkniętymi wojną lub sojuszem z agresorem. - Miasto stanowi ważny węzeł logistyczny, akademicki, medyczny i administracyjny. Jego infrastruktura, w tym szpitale
kliniczne, uczelnie wyższe, węzły komunikacyjne i zakłady przemysłowe, może stać się celem działań hybrydowych lub militarnych Federacji Rosyjskiej - podkreśla Tomasz Gontarz.
Przypomniał też, że w 2025 roku weszła w życie ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. Nadaje ona Prezydentowi Miasta status terytorialnego organu ochrony ludności na obszarze gminy i nakłada na niego szereg konkretnych, egzekwowalnych obowiązków. Ochrona ludności i obrona cywilna stały się zadaniem własnym gminy. W związku z tym do obowiązków Prezydenta Miasta Lublin nalezą m.in. tworzenie i utrzymywanie zasobów ochrony ludności zapewniających przetrwanie przez co najmniej 3 dni zagrożenia — w tym zapasów wody, żywności, energii, leków i miejsc schronienia oraz wyznaczanie, ewidencjonowanie i utrzymywanie w gotowości obiektów zbiorowej ochrony — schronów i ukryć — oraz prowadzenie Centralnej Ewidencji Obiektów Zbiorowej Ochrony.
Co ze schronami?
Radny dołączył do interpelacji 19 pytań o stan przygotowań Lublina do potencjalnego zagrożenia militarnego. Pyta m.in. ile obiektów zbiorowej ochrony (schronów i ukryć) zostało dotychczas zaewidencjonowanych na terenie Lublina w Centralnej Ewidencji Obiektów Zbiorowej Ochrony? Jaka jest ich łączna pojemność i ile osób są w stanie pomieścić? Jaki jest stan techniczny istniejących obiektów zbiorowej ochrony — ilu z nich jest gotowych do natychmiastowego użycia, a ilu wymaga remontów lub modernizacji? Kiedy przeprowadzono ostatni przegląd?
Odpowiedź Ratusza na interpelację podpisana przez Sekretarza Miasta Lublin Andrzeja Wojewódzkiego, liczy 42 strony. W ocenie radnego Gontarza w kluczowych obszarach jest "jednak niepełna, a w niektórych - alarmująca".
- Dostałem odpowiedź z lubelskiego Ratusza na czterdzieści dwie strony. Większość to wykazy adresów i wskazanie podstaw prawnych. Konkretu — czyli ilu obiektów mogę dziś użyć jako schronu, gdyby trzeba było tam schować za dwa tygodnie, czy za miesiąc — w tej odpowiedzi nie znalazłem” - komentuje radny Gontarz.
Radny podkreśla, że Urząd Miasta zaewidencjonował 632 lokalizacje obiektów zbiorowej ochrony i przekazał je Wojewodzie Lubelskiemu do Centralnej Ewidencji Obiektów Zbiorowej Ochrony. Łączna deklarowana pojemność wynosi 417 570 osób — to o ponad 89 tysięcy więcej niż faktyczna liczba mieszkańców Lublina, którą GUS szacuje na 328 305 (na koniec 2025 r. na pobyt stały zameldowanych było już tylko niespełna 303 tysiące). Zdaniem Gontarza liczba na pierwszy rzut oka imponująca topnieje jednak po przeczytaniu szczegółów.
- Sam Urząd przyznaje wprost: „obecnie trwają prace modernizacyjno-remontowe związane z doprowadzeniem wszystkich obiektów do stanu umożliwiającego komfortowy pobyt w czasie zagrożenia”. I dodaje: „do czasu zakończenia tych prac w sytuacji realnego zagrożenia (…) priorytetem będzie zapewnienie właściwej ochrony osób przed oddziaływaniem odłamków, a nie komfort pobytu” - czytamy w komunikacie radnego na temat odpowiedzi Ratusza.
Radny Gontarz dodaje, że zapytał wprost, ilu obiektów jest gotowych do natychmiastowego użycia. Uważa, że konkretnej liczby Ratusz nie podał - "odesłał radnego do osobistego wglądu w dokumentację liczącą około 6 000 stron. Z 632 obiektów w 2025 r. sprawdzono technicznie 100. Ekspertyzy konstrukcyjno-budowlane wykonano dotąd dla 10 obiektów stanowiących własność miasta. Harmonogram remontów przedstawiony w odpowiedzi obejmuje 61 obiektów. Pierwsze prace ruszą w 2027 r., ostatnie zaplanowano na 2031 — czyli na za pięć lat od dziś".
- Mamy 632 adresy miejsc do schronienia w ewidencji i ani jednego pełnoprawnego schronu w rozumieniu ustawy z grudnia 2024 roku. W większości to piwnice i podziemia bloków z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Według odpowiedzi Pana Sekretarza Wojewódzkiego pierwszy realny remont ruszy w przyszłym roku. Ostatni — za pięć lat. Premier Tusk mówi zaś o miesiącach do ewentualnej agresji militarnej - mówi radny.
Alarmy, woda, żywność i energia
Oprócz tego na terenie Lublina działa obecnie 48 syren. Po wdrożeniu planu uzgodnionego między Wojewodą a Prezydentem Miasta — wymienione zostanie 10 sztuk i zainstalowane 51 nowych — w przestrzeni miejskiej znajdzie się docelowo niemal sto urządzeń. Testy syren odbywają się w trybie cichym — przez elektroniczny obieg kontroli urządzenia. Ostatni miał miejsce 29 kwietnia.
Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej z 5 grudnia 2024 r. wymaga, by samorząd utrzymywał zasoby zapewniające przetrwanie przez co najmniej trzy dni zagrożenia — w tym zapasy wody, żywności, leków i energii. Jakie konkretnie na dziś zapasy ma Lublin? Wody butelkowanej — 211 255 litrów w zapasie Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. Przy minimalnym dziennym zapotrzebowaniu 3 litrów na osobę (norma WHO dla sytuacji nadzwyczajnych) wystarczy to dla około 70 tysięcy mieszkańców na jeden dzień — albo dla całego miasta na niespełna pięć godzin. Zapasy żywności to 3 600 porcji liofilizowanej plus 621 pakietów żywieniowych typu MAVERICK — wystarczy na pojedyncze posiłki dla kilku tysięcy osób. Olej napędowy: 205 000 litrów w zbiornikach spółek miejskich, co przy szacowanym zapotrzebowaniu 33 tysięcy litrów dziennie daje możliwość funkcjonowania przez około sześciu dni — to akurat zasób realny i adekwatny. Do tego 524 580 tabletek jodku potasu na wypadek awarii obiektu jądrowego oraz 420 łóżek polowych, 920 koców i 420 poduszek w wyposażeniu tymczasowych miejsc pobytu. Lubelski Ratusz argumentuje, że własnego magazynu leków nie tworzy, bo nie ma do tego uprawnień, a hurtownie farmaceutyczne utrzymują czteromiesięczne zapasy.
- Wody butelkowanej mamy w mieście tyle, że wystarczy na niespełna pięć godzin dla wszystkich mieszkańców. Ustawa o ochronie ludności wymaga zapasów na trzy dni. Nie obwiniam strażaków, bo to ich zasób, im się chwała należy. Pytanie jest do Pana Prezydenta — co zamierza zrobić, by zagwarantować mieszkańcom Lublina dostęp do wody pitnej podczas kryzysu wojennego? - pyta radny Gontarz.
Jakie środki w budżecie?
Radny chciał również wiedzieć, jakie środki Lublin zaplanował w budżecie na 2025 i 2026 rok na zadania własne z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej.
- Odpowiedź jest jednoznaczna: żadne. „Zaplanowanie środków w budżecie miasta stanowiłoby naruszenie dyscypliny finansów publicznych” — twierdzi Ratusz, ponieważ zadania te są finansowane jako zlecone, z dotacji Wojewody. W 2025 r. miasto wystąpiło o dotacje celowe na łączną kwotę 30,9 mln zł (z czego 3 mln zł na obiekty zbiorowej ochrony), a w 2026 r. — na 30,6 mln zł (15,8 mln zł na obiekty). Urząd dodaje wprost, że „nie ma potrzeby planowania własnych środków finansowych z budżetu Lublina i można te środki przeznaczyć na inne cele zaspokajające potrzeby mieszkańców”. Formalnie zgodne to z ustawą, która w art. 106 przewiduje stuprocentowe finansowanie tych zadań z budżetu państwa. W praktyce oznacza jednak, że ze środków własnych miasto nie wykłada ani złotówki — ani na nowe schrony, ani na dodatkowe zapasy wody ponad to, co dofinansuje Wojewoda - czytamy w komentarzu radnego.
Gontarz dodaje, że Lublin wydaje rocznie blisko cztery miliardy złotych. - W tej kwocie nie znalazło się sto tysięcy na zapasy wody dla mieszkańców czy na proste materiały edukacyjne do szkół. Wszystkie wydatki przerzucone są na Wojewodę. Litera prawa została zachowana — ale czy to wystarczy, jeśli rząd nas ostrzega, że czasu jest mało?”- komentuje radny.
Przeszkolenie mieszkańców
Z kolei w ramach programu #BezpieczneMiasto #BezpieczniMieszkańcy w 2025 r. odbyło się 17 spotkań edukacyjnych, a w 2026 — 36. Łącznie przeszkolono 2 167 osób, czyli 0,66 procent mieszkańców miasta. Z odpowiedzi wynika również, że mieszkańcy w miejskich ćwiczeniach obronnych nie biorą udziału — między innymi dlatego, że „duża część zadań obronnych realizowana jest na podstawie procedur zawartych w Kartach Realizacji Zadań Obronnych, które są dokumentami niejawnymi”. Ostatnie ćwiczenie miejskie WRÓBEL-25 odbyło się 18 listopada 2025 r. z udziałem 14 podmiotów systemu obronnego. W maju 2026 r. urzędnicy uczestniczyli w ogólnopolskim ćwiczeniu KASKADA-26, sprawdzającym reagowanie na długotrwałą przerwę w dostawie prądu.
Radny pytał też czy Miasto przygotowało mapę miejsc schronienia dostosowaną do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. - Ratusz odesłał do wykazu adresów na portalu lublin.eu i dodał, że „nie wykluczone jest, że w przyszłości powstanie stosowna aplikacja lub zostanie wykorzystana aplikacja ogólnopolska” - czytamy w komentarzu.
- Martwi mały poziom przeszkolenia mieszkańców Lublina z zachowania się w sytuacji kryzsowej. W znakomitej większości mieszkańcy nie wiedzą, dokąd iść, co spakować, jak się zachować. Dwa tysiące przeszkolonych z trzystu dwudziestu ośmiu tysięcy mieszkańców to nie jest program edukacyjny, to mały gest - ocenia radny Gontarz.
Radny ocenia, że część obowiązków ustawowych Lublin wykonał poprawnie. Prezydent Krzysztof Żuk odbył w marcu 2025 r. szkolenie zasadnicze, a w kwietniu 2025 r. — szkolenie aktualizujące w Akademii Pożarniczej w Warszawie. Miasto opracowało wkład do wojewódzkiego planu ewakuacji, włączony do Miejskiego planu zarządzania kryzysowego zatwierdzonego 22 kwietnia 2026 r. Dwie realne ewakuacje — Bronowic w 2023 r. (14,5 tys. osób) i rejonu ul. Walecznych w 2024 r. (ok. 3 tys.) — przebiegły sprawnie. Miasto posiada plan operacyjnego funkcjonowania w warunkach zewnętrznego zagrożenia oraz system Stałego Dyżuru Prezydenta. Akademia Pożarnicza pozytywnie zweryfikowała Lublin jako jednostkę uprawnioną do prowadzenia szkoleń, co — jak podkreśla Urząd — przyniosło oszczędność co najmniej 350 tysięcy złotych. - Pierwsze sprawozdanie o stanie przygotowań gminy do ochrony ludności i obrony cywilnej trafi do Rady Miasta dopiero w pierwszym kwartale 2027 r. — to termin formalnie zgodny z ustawą, ale oznacza, że miejscy radni przez kolejne osiem miesięcy nie dostaną żadnej oficjalnej informacji o przygotowaniu Lublina do agresji militarnej - dodano w komentarzu.
"Lublin nie jest miastem zupełnie nieprzygotowanym"
Tomasz Gontarz zapowiada, że wystąpi do prezydenta z wnioskiem o przyspieszenie harmonogramu remontów obiektów ochronnych — tak, by pierwsze prace ruszyły jeszcze w tym roku, a nie w przyszłym. Domaga się również, by w projekcie budżetu miasta na 2027 rok znalazły się własne środki na zapasy wody pitnej dla mieszkańców oraz żywności.
- Nie chcę siać paniki. Lublin nie jest miastem zupełnie nieprzygotowanym i to trzeba uczciwie powiedzieć. Urzędnicy w miejskim wydziale bezpieczeństwa pracują rzetelnie, doceniam to. Problem jest gdzie indziej. Tempo prac dopasowano do spokojnych czasów. Remonty schronów do 2031 roku, sprawozdanie dla Rady Miasta dopiero za rok, mapa miejsc do schronienia. dla osób z niepełnosprawnościami być może kiedyś w przyszłości. A Premier rządu mówi nam, że miesiące dzielą nas do potencjalnej agresji, nie lata. Tego rozjazdu nie wolno zostawić bez komentarza - podsumowuje radny Tomasz Gontarz.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.