Rozpoczynamy nasz nowy cykl, w którym będziemy przybliżać Czytelnikom poszczególne dzielnice Lublina. Szczególnie interesuje nas kwestia potrzeb ich mieszkańców. Ustalamy, czego najbardziej w dzielnicach brakuje.
Zaczynamy od rozmowy z Dariuszem Michałowskim, przewodniczącym Rady Dzielnicy Rury w Lublinie. A w papierowym wydaniu magazynu Lublin24.pl znajdziecie szereg wypowiedzi mieszkańców innych dzielnic Lublina. Mówią, czego brakuje w ich otoczeniu.
Rozmowa z Dariuszem Michałowskim, przewodniczącym Rady Dzielnicy Rury w Lublinie
Proszę w kilku zdaniach opisać dzielnicę Rury.
To druga pod względem wielkości dzielnica Lublina, a jeszcze do niedawna pierwsza. Potocznie nazywana LSM, choć jej obszar jest znacznie większy niż tereny, którymi zarządza ta spółdzielnia.
Upraszczając, od wschodu dzielnica graniczy z Bystrzycą, od południa z wąwozem i dzielnicą Czuby Północne, od północy z ul. Głęboką, a od zachodu granica przebiega przez część osiedla Słowackiego i Krasińskiego. Na co dzień mieszka tu ok. 23,5 tys. osób, ale liczba ta zwiększa się wraz z rozpoczęciem roku akademickiego.
Czym dzielnica się wyróżnia?
Jest położona w atrakcyjnej części miasta, wyróżnia się dużym obszarem oraz liczbą mieszkańców. Także samowystarczalnością handlowo-usługową i bliskością uczelni wyższych (Politechnika Lubelska, UP, UMCS, KUL). Z tego powodu zamieszkuje tu liczne grono studentów.
Warto też wspomnieć o rozbudowanej bazie szkolno-przedszkolnej. Mamy tu kilka szkół podstawowych i przedszkoli, dwie szkoły średnie i żłobek. Osiedla LSM, w czasie gdy powstawały, przedstawiane były jako wzór urbanistyczny i architektoniczny w skali kraju. Obecnie jednak Rury, do niedawna uznawane za dzielnicę zieloną, borykają się z regularnym dogęszczaniem zabudowy wielorodzinnej. Odbywa się to zwykle kosztem zieleni oraz parkingów. (Przykład na zdjęciu niżej. Przy ul. Filaretów były tereny zielone, będą bloki - red.).
Znajduje się tu kilka rozpoznawalnych przez wszystkich mieszkańców Lublina miejsc. To m.in. plac zabaw z Rakietą, Hala Globus, targ przy ul. Wileńskiej czy wąwóz.
Dzielnica wyróżnia się też specyficznym przebiegiem granic. Otóż część Szkoły Podstawowej nr 7 przy ul. Plażowej znajduje się na terenie dzielnicy Rury, reszta na terenie dzielnicy Śródmieście. To ewenement w skali Lublina. Jeszcze ciekawsze jest to, że przebieg granicy jest na tyle nietypowy, że geoportal miasta Lublin nie pokazuje go prawidłowo.
Innym mankamentem jest podzielenie os. Krasińskiego, które w części leży w Rurach, a w części w dzielnicy Konstantynów. Sami mieszkańcy często nie zdają sobie z tego sprawy. Obie sytuacje były wielokrotnie sygnalizowane przez Radę Dzielnicy Rury i pozostały bez odzewu ze strony radnych i władz miasta Lublina.
Czego w dzielnicy brakuje? Jakie są perspektywy, że brakować przestanie?
W dzielnicy brakuje miejsc parkingowych. Szczególnie w trakcie roku akademickiego. A patrząc przez pryzmat planów dogęszczenia zabudowy, można być pewnym, że sytuacja pod tym względem znacznie się pogorszy.
Od blisko 10 lat mieszkańcy są mamieni wizją remontu ul. Zana. W tym roku miał być ogłoszony przetarg na wykonanie przebudowy, do chwili naszej rozmowy to nie nastąpiło.
Niezbędny jest gruntowny remont ul. Głębokiej, czyli wraz z odwodnieniem, na odcinku od Wileńskiej do Nadbystrzyckiej. Urzędnicy i politycy już nawet nie starają się realizacji tego przedsięwzięcia obiecywać.
Innym problemem jest wspomniane już dogęszczanie zabudowy. Spowoduje jeszcze większe korki i pogłębi braki w dostępności miejsc parkingowych.
Problem przepustowości głównych arterii komunikacyjnych jest od dawna widoczny na ulicach łączących dzielnice z Rury z centrum i północnymi dzielnicami miasta. Rejon Filaretów, Głęboka, Wileńska, Nadbystrzycka to jeden wielki korek w godzinach szczytu. Brak kompleksowego rozwiązania połączenia dzielnic na północy i południu Lublina doskwiera od bardzo wielu lat nie tylko mieszkańcom dzielnicy Rury. W tym rejonie widać to, jak w soczewce.
Oczywiście jest także długa lista potrzeb o charakterze bardziej lokalnym. Takich jak remonty mniejszych ulic, chodników, termomodernizacje, remonty w szkołach czy przedszkolach. Stale aktualizowana lista liczy kilkadziesiąt pozycji.
Sporo z tych zadań staramy się realizować z Budżetu Obywatelskiego i rezerwy celowej Rady Dzielnicy Rury. Ale tu ważne zastrzeżenie. Choć Rury to bardzo duża dzielnica, to dysponujemy kwotą tylko 300 000 zł. Czyli taką samą jak najmniejsze dzielnice. Mimo to radni czy miejskie instytucje często odsyłają mieszkańców do nas po pieniądze na remonty. Tłumaczą, że w budżecie miasta ich nie ma.
Jakie zmiany w ciągu najbliższych 10 lat zajdą w dzielnicy?
Niestety niekorzystne. Nastąpi znaczne dogęszczenie zabudowy przy jednoczesnym ograniczeniu powierzchni czynnej biologicznie. A przy aktualnym tempie remontów może nastąpić pogorszenie stanu infrastruktury drogowej czy chodnikowej.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.