Rada Miasta Lublin zajmowała się dziś najważniejszym dla prezydenta miasta Krzysztofa Żuka głosowaniem w roku. Debatowała o absolutorium.
To głosowanie, w którym radni decydują, czy udzielić prezydentowi kwitowania (oficjalne uznanie czyjegoś rozliczenia finansowego za prawidłowe) z wykonania budżetu za poprzedni rok. Jest ono wyrazem oficjalnej akceptacji lub braku zgody na to, jak zarządzał on finansami miasta. W praktyce to okazja do rozliczenia przez radnych prezydenta z efektów jego działalności w poprzednim roku, ze szczególnym uwzględnieniem finansów.
Jak nietrudno było przewidzieć radni opozycji odmalowali sytuację budżetu Lublina w najczarniejszych barwach. Radni klubu Krzysztofa Żuka widzą ją zupełnie inaczej.
Czarna dziura w budżecie Lublina
Robert Derewenda, przewodniczący opozycyjnego klubu PiS ma sprecyzowane zdanie na temat finansów miasta.
- Dług Lublina jest ogromny. Sięgnął w zeszłym roku prawie 2 miliardów i 700 milionów złotych. Co roku trzeba przeznaczać wielkie kwoty na jego obsługę. W zeszłym roku było to ponad 150 mln zł. A w przyszłości kurczący się, jeśli chodzi o demografię Lublin, będzie musiał ten dług spłacić.
Wyraził żal, że miasto musiało przeznaczyć tak dużą kwotę na odsetki, zamiast “za gotówkę” wybudować szkołę w którymś z miejsc, gdzie jest taka potrzeba.
- Wiemy, że mimo to miasto wydaje pieniądze lekką ręką - kontynuował. - Płaci za wynajem powierzchni biurowych, a nawet pomieszczeń dla szkoły, jednocześnie odstępując od projektu budowy biurowca dla Urzędu Miasta w lokalizacji, gdzie było to zaplanowane.
Stwierdził też, że Lublinowi przyjdzie długo poczekać na kolejne poważne inwestycje drogowe. Dlaczego?
- Ponieważ prezydent nie potrafi odpowiednio skonstruować budżetu - wyjaśnił.
Zdaniem Roberta Derewendy konsekwencje takiej polityki ponoszą mieszkańcy.
- Przykładem pomysł na to, aby powiązać koszt odbioru śmieci ze zużyciem wody w blokach mieszkalnych.
Dług normalnym źródłem finansowania inwestycji
- Bez tego długu nie byłoby rozwoju miasta. Dobrym przykładem jest szkoła przy ul. Berylowej - odpowidał dziś w ratuszu przeciwnikom politycznym prezydent Żuk. - Inwestycja została sfinansowana w całości z długu.
Przekonywał, że gdyby realizować ją dziś, nie na kredyt, to kosztowałaby znacznie więcej. Podczas sesji padła inmformacja, że budżet Lublina zyskał na tym rozwiązaniu 17 mln zł.
Stwierdził przy tym, że koszty realizacji obiektów związanych z celami publicznymi szybko rosną i dlatego liczy się czas.
- Trzeba działąć szybko, żeby koszty były niższe. I to nam się udaje. Podobnie będzie teraz z kompleksem oświatowym przy ul. Majerankowej na Ponikwodzie. Koszt inwestycji wstępnie szacujemy na ok. 150 mln zł. Szkoła przy Berylowej to była połowa tej kwoty.
Posłużył się też innym przykładem, mianowicie Aqua Lublin. Powiedział, że gdyby inwestycja miała być sfinansowana ze środków własnych, to zapewne nie powstałaby w “pełnym wymiarze.”
- Dotację mieliśmy tylko na basen olimpijski a nie na towarzyszące obiekty - powiedział.
Zapowiedział kontynuację tej polityki:
- Kolejne narzędzia oferowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego będziemy przypisywali do inwestycji strategicznych. Rozmawiamy w tej chwili o nowym wsparciu.
Dziura w budżecie to spadek po poprzednim rządzie
Za prezydentem murem stanęli radni jego klubu.
- Lublin rozwija się stabilnie, poprawia się jakość życia mieszkańców a prowadzona polityka jest prorozwojowa - mówił Piotr Choduń, przewodniczący klubu prezydenckiego w Radzie Miasta. - Służą temu środki pozyskiwane z różnych źródeł.
Jarosław Pakuła, przewodniczący RM, z tego samego klubu wymieniał najważniejsze wykonane w ub. roku inwestycje: przedłużenie Węglarza, zakończenie budowy Lubelskiego Lipca, przebudowa Wallenroda i Samsonowicza. Przypomniał jeszcze, m.in. o piątkowym otwarciu Parku Bronowickiego po remoncie i rozpoczęciu remontu amfiteatru na Tatarach a także dokonanym wyborze wykonawcy remontu Błoni pod Zamkiem.
- To, czy tych inwestycji jest mniej czy więcej, zależy od tego, jaki mamy budżet - mówił. - A to, że budżet naszej i innych gmin został zdewastowany przez poprzedni rząd, to oczywiste.
Jego zdaniem, w tym kontekście, argumenty radnych PiS to “szczyt hipokryzji”.
- Uprawianie polityki na zasadzie, że im gorzej, tym lepiej, to nie w naszym stylu. Ostatecznie prezydent Żuk otrzymał absolutorium za ubiegły rok głosami radnych swojego klubu. Opozycja była przeciw.
Ostatecznie stosunkiem głosów 18 do 13 (czyli głosami radnych klubu Żuka) prezydent otrzymał absolutorium.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.