Oskarżony ma tłumacza
Proces ruszył w poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Lublinie. 28-letniego Witalija S. do sali rozpraw z aresztu doprowadzili policjanci, przebywa on za kratami od momentu zatrzymania. Miał ręce i nogi skute kajdankami. Wysoki, szczupły mężczyzna był ubrany w sportowe buty, jeansy i białą koszulkę. Zachowywał się spokojnie. W sali rozpraw towarzyszyła mu tłumacz - oskarżony nie włada językiem polskim.
"Czynił przygotowania do podjęcia działań dywersyjnych i sabotażowych"
Białorusin został zatrzymany 13 sierpnia ub.r. Według przedstawicieli organów ścigania, na zlecenie obcego, wrogiego wywiadu nagrywał wideo prezentujące obiekt magazynowy w Chełmie. Chodzi o spółkę zajmującą się m.in. transportem, spedycją i magazynowaniem towarów oraz załatwianiem procedur celnych.
W Chełmie i Warszawie, działając na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na zlecenie nieustalonej osoby, działając z nią wspólnie i w porozumieniu, czynił przygotowania do podjęcia działań dywersyjnych i sabotażowych, polegających na podpaleniu obiektu magazynowego na terenie Chełma w ten sposób, że poprzez filmowanie zebrał, a następnie przesłał nieustalonej osobie informacje o tym obiekcie
- odczytał w poniedziałek w sądzie zarzut prokurator Waldemar Winiarski z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej.
Według ustaleń śledczych za wykonanie zadania Witalij S. otrzymał kryptowaluty o wartości niespełna 1,5 tys. zł.
Czyniąc tym samym przygotowania do sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru tego magazynu, na szkodę wskazanej firmy
- dodał prokurator.
Szpiegostwo i narkotyki
Witalij S. jest oskarżony o szpiegostwo, a konretnie paragraf dotyczący czynienia przygotowań do działalności obcego wywiadu albo działania na jego rzecz, dokonania dywersji, sabotażu lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Kodeks karny przewiduje za to od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Z kolei za sprowadzenie zdarzenia niebezpiecznego zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, w tym przypadku w postaci pożaru, grozi nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
To nie wszystkie kłopoty Witalija S. Śledczy dowodzą bowiem także, że posiadał łącznie 5 gramów narkotyków: kokainy, marihuany i haszyszu.
Proces za zamkniętymi drzwiami. "Te okoliczności nie mogą być ujawnione opinii publicznej"
Sąd wyłączył jawność procesu. O takie rozwiązanie wnioskował zarówno prokurator, jak i adwokat oskarżonego.
Biorąc pod uwagę okoliczności, które ze względu na ważny interes państwa powinny być zachowane w tajemnicy. Znaczna część materiałów istotnych dla tego postępowania znajduje się w kancelarii tajnej. Wyjaśnienia, które w tej sprawie składał oskarżony też mają taki charakter. Dotyczą ważnych interesów państwa polskiego. Chodzi po prostu o bezpieczeństwo. Oskarżony wyjaśnia dosyć szczegółowo i te okoliczności nie mogą być ujawnione opinii publicznej
- wyjaśniła sędzia Barbara Markowska.
Nie wiadomo więc, czy w poniedziałek przed sądem Witalij S. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.