reklama

Zostawił nieprzytomną żonę na mrozie, wcześniej ją dotkliwie pobił. Według sądu to nie było zabójstwo

Opublikowano:
Autor:

Zostawił nieprzytomną żonę na mrozie, wcześniej ją dotkliwie pobił. Według sądu to nie było zabójstwo - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała/Archiwum | Opis: Jako okoliczność łagodzącą sąd zakwalifikował skruchę wyrażoną przez Michała M. w sądzie. Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami, z wyłączoną jawnością - nie wiadomo więc, co konkretnie mówił w sali rozpraw oskarżony.
Zobacz
galerię
8
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościDoszło między nimi do karczemnej awantury, bo... zgubili klucze. Skończyło się tragedią: Michał M. brutalnie pobił żonę, a później zostawił ją na podwórku na mrozie. Kiedy zorientował się, jaką wyrządził krzywdę kobiecie, na pomoc dla 39-latki było już za późno. W piątek sąd skazał 48-latka, ale uznał, że nie doszło w tym przypadku zabójstwa. Co na to prokurator?
reklama

Pokłócili się, brutalnie ją pobił i zostawił. Kobieta leżała godzinami na mrozie

Chwilę przed tragedią między małżonkami doszło do awantury. Jak ustalili śledczy, z błahego powodu - w czasie imprezy, z której para właśnie wróciła, Michał i Paulina M. zgubili klucze do domu. Do zdarzenia doszło w Dąbrowie Kolonii w gm. Trzydnik Duży (pow. kraśnicki). 

Dowody wskazują na następujący przebieg wydarzeń: najpierw Paulina M. została popchnięta przez męża - Michała M. - a potem mężczyzna uderzał ją po całym ciele nieustalonym narzędziem. Następnie 48-latek zostawił pokrzywdzoną na podwórku w miejscu, w którym doszło awantury. Ważny dla całej sprawy jest fakt, iż tej nocy (z 8 na 9 lutego ub.r.) temperatura była poniżej zera stopni Celsjusza. Zarówno Michał M., jak i Paulina M., byli pod wpływem alkoholu.

reklama

Mężczyzna ostatecznie dostał się do domu po wyłamaniu łomem zamka drzwi. Dopiero kilka godzin później wciąnął nieprzytomną żonę do środka. Po pomoc zadzwonił następnego dnia, gdy zorientował się, w jakim stanie jest 39-latka.

Medycy ustalili, że kobieta ma poważne obrażenia głowy, ale także jest skrajnie wychłodzona. Wezwano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, które przetransportowało Paulinę M. do szpitala przy ul. Jaczewskiego w Lublinie. 

Tego samego dnia, po południu, kobieta zmarła. Przyczyną jej zgonu, jak ustalili biegli, były obrażenia mózgu oraz wychłodzenie organizmu. Kobieta miała m.in. połamane kości czaszki.

Proces za zamkniętymi drzwiami

reklama

Michał M. został zatrzymany, a następnie aresztowany. Podczas śledztwa ostatecznie nie przyznał się do postawionego mu zarzutu zabójstwa żony. Proces 48-latka ruszył przed Sądem Okręgowym w Lublinie w październiku ub.r. Sędzia Piotr Łaguna wyłączył jawność procesu ze względu na interes prywatny córki Michała i Pauliny M.

Zdaniem sądu to nie było zabójstwo

Wyrok w tej sprawie zapadł w piątek, 2 października. Przebywający wciąż w areszcie mężczyzna nie został doprowadzony do sali rozpraw na ogłoszenie rozstrzygnięcia. Michałowi M. za zabójstwo groziło od dziesięciu lat pozbawienia wolności do nawet dożywocia. Sąd zdecydował jednak o zmianie kwalifikacji przestępstwa popełnionego przez oskarżonego. Nie uznał jego czynu za zabójstwo, a za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć pokrzywdzonej. Za taki czyn też grozi nawet dożywocie, ale znacznie niższa jest dolna granica zagrożenia - od pięciu lat pozbawienia wolności.

reklama

Michał M. został skazany na sześć lat i jeden miesiąc pozbawienia wolności. Sąd potwierdził ustalenia, co do spowodowanych u Pauliny M. obrażeń ciała, m.in. w postaci trzech ran tłuczonych głowy, złamania kości czaszki, złamania żebra.

Oskarżony co najmniej dwukrotnie, będąc silnym mężczyzną, który w chwili czynienia ważył około 120 kg, popchnął swoją żonę o drzwi wejściowe budynku. Te drzwi były takie charakterystyczne, miały wystające drewniane elementy i te elementy spowodowały obrażenia głowy. Następnie oskarżona osunęła się, upadła na betonowy chodnik i następnie oskarżony w nieustalony sposób spowodował u niej liczne obrażenia ciała

- zrelacjonował sędzia Piotr Łaguna.

reklama

Jako okoliczność łagodzącą sąd zakwalifikował skruchę wyrażoną przez Michała M. w sądzie. 

W akcie oskarżenia prokurator wskazywał na zabójstwo. Ale przyznaje rację sądowi

Prokuratura Rejonowa w Kraśniku oskarżała Michała M. o zabójstwo, z czym ostatecznie sąd się nie zgodził. Co ciekawe, przedstawicielka kraśnickiej prokuratury nie kwestionuje takiej decyzji sądu.

To czyn na pograniczu dwóch możliwych kwalifikacji prawnych. Pierwsza to zabójstwo z zamiarem ewentualnym, a druga, tak jak sąd przyjął, spowodowanie ciężkich obrażeń ciała z następstwem w postaci skutku śmiertelnego. I w mojej ocenie, w zakresie kwalifikacji prawnej czynu, sąd poczynił prawidłowe ustalenia

- przyznała tuż po wyjściu z sali rozpraw prokurator Małgorzata Dziedzic.

Prokurator nie wykluczyła jednak złożenia apelacji od wyroku, bo kwestią odrębną pozostaje wymiar kary dla Michała M. 

Obrona oskarżonego (broni go dwójka adwokatów) oczekiwała wypuszczenia Michała M. z aresztu. Prokurator stanęła na przeciwnym stanowisku. Sąd zdecydował o przedłużeniu tymczasowego aresztowania mężczyzny o kolejne trzy miesiące.

Piątkowy wyrok nie jest prawomocny, strony mogą od niego złożyć apelacje. 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo