reklama

Udostępniasz jedno zdjęcie swojego dziecka, a ono może za to potrzebować ochrony karnej. Państwo chce zaostrzyć przepisy

Opublikowano:
Autor:

Udostępniasz jedno zdjęcie swojego dziecka, a ono może za to potrzebować ochrony karnej. Państwo chce zaostrzyć przepisy - Zdjęcie główne
Autor: pixabay

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościWystarczy jeden post, jedno zdjęcie albo jedna wiadomość, żeby rozpocząć lawinę, której dziecko nie potrafi zatrzymać. Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmienić przepisy tak, aby cyberprzemoc wobec małoletnich mogła stanowić przestępstwo nawet wtedy, gdy sprawca nie działa uporczywie, a dziecko nie zdąży jeszcze odczuć skutków ataku.
reklama

Pomysł przygotował powołany w marcu Zespół do spraw bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w świecie cyfrowym. Resort planuje dodać do art. 190a Kodeksu karnego nowy paragraf 1a. Ma on dotyczyć nękania małoletniego wspólnie z inną osobą za pośrednictwem internetu. W praktyce oznacza to ważną zmianę: śledczy nie musieliby udowadniać wielokrotnego, długotrwałego działania ani konkretnego skutku w postaci strachu, poniżenia czy udręczenia.

Dziś przepisy dotyczące stalkingu stawiają poprzeczkę wyżej. Art. 190a § 1 wymaga „uporczywego nękania”, a zachowanie sprawcy musi prowadzić do określonego skutku albo istotnie naruszać prywatność ofiary. Jeden incydent co do zasady nie wystarcza. Nowa regulacja mogłaby więc objąć sytuacje, w których ktoś raz publikuje kompromitujący materiał dotyczący dziecka albo inicjuje wobec niego internetowy atak razem z innymi osobami.

reklama

I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza dyskusja. Z jednej strony internet pozwala błyskawicznie skrzywdzić młodego człowieka. Jedna publikacja może trafić do setek osób, a później żyć własnym życiem dzięki kopiowaniu, udostępnianiu i komentarzom. Z drugiej strony zbyt szeroko opisany przepis może objąć zachowania, które nie powinny kończyć się odpowiedzialnością karną.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę na problem tak zwanego stalkingu grupowego. Kilka pozornie drobnych działań różnych osób może razem stworzyć potężną falę nękania. Mowa między innymi o masowym wysyłaniu wiadomości, obraźliwych komentarzach czy skoordynowanych atakach w mediach społecznościowych. W przypadku dzieci ryzyko rośnie, bo młody człowiek często nie ma ani narzędzi, ani doświadczenia, żeby szybko przerwać taki atak.

reklama

Resort sprawiedliwości musi jednak odpowiedzieć na trudniejsze pytanie: gdzie dokładnie przebiega granica między ostrą, ale legalną wypowiedzią a czynem zabronionym? W analizowanej przez RPO propozycji pojawiły się zastrzeżenia dotyczące precyzji przepisu. Jeżeli pojedyncze zachowanie samo w sobie nie stanowi przestępstwa, a karalność powstaje dopiero po zestawieniu go z działaniami innych osób, sąd musi dostać jasne kryteria oceny. Inaczej prawo może stać się zbyt nieprzewidywalne.

Problem nie ogranicza się zresztą do samego cyberbullyingu. Najwyższa Izba Kontroli w najnowszej kontroli dotyczącej bezpieczeństwa dzieci w internecie wskazała, że państwo wciąż nie stworzyło wystarczająco skutecznego systemu ochrony najmłodszych. Kontrolerzy zwrócili uwagę między innymi na opóźnienia legislacyjne, niewystarczającą współpracę instytucji oraz potrzebę lepszej edukacji rodziców.

reklama

Skala problemu robi wrażenie. Według danych przywołanych przez NIK około 60 proc. dzieci poniżej 15. roku życia korzysta z mediów społecznościowych, a blisko 32 proc. małoletnich miało kontakt ze stronami i aplikacjami zawierającymi treści erotyczne. Internet nie stanowi więc dodatku do życia młodych ludzi. Dla wielu z nich to przestrzeń nauki, rozrywki, relacji i konfliktów.

Eksperci wskazują dlatego, że sama zmiana Kodeksu karnego nie wystarczy. Potrzebne są jasne procedury reagowania w szkołach, lepsza edukacja cyfrowa, wsparcie dla rodziców oraz sprawniejsze mechanizmy zgłaszania nielegalnych treści. NIK podkreśla również konieczność ochrony prywatności i wizerunku dzieci, w tym ograniczenia szkodliwego sharentingu, czyli nadmiernego publikowania materiałów z udziałem własnych dzieci.

reklama

Nowy przepis może więc stać się ważnym narzędziem, ale jego skuteczność zależy od szczegółów. Prawo powinno pozwalać szybko reagować, gdy grupa osób urządza dziecku internetowe piekło. Jednocześnie musi jasno wskazywać, za jakie zachowania grozi odpowiedzialność karna.

Dla rodziców i dzieci najważniejszy wniosek jest prosty: cyberprzemoc nie kończy się wraz z zamknięciem aplikacji. Czasem zaczyna się właśnie wtedy, gdy ekran gaśnie. Jeśli ustawodawca chce skutecznie chronić najmłodszych, musi nadążyć za tempem, w jakim jeden klik potrafi zmienić niewinny żart w publiczne upokorzenie.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo