Trwa walka o frekwencję
Od 16 czerwca w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych trwa kluczowe referendum strajkowe, które potrwa do 6 lipca. Związek zawodowy Związkowa Alternatywa poinformował w swoich mediach społecznościowych, że frekwencja przekroczyła już 40%, co oznacza, że do wymaganego prawem progu brakuje jeszcze 10%. Aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej połowa pracowników, a ostateczny sukces zależy od tego, czy większość głosujących opowie się za przerwaniem pracy. Jeśli tak się stanie, związek zyska prawo do zorganizowania bezterminowego strajku generalnego.
Coraz więcej obowiązków, pensje w miejscu
Główną osią sporu są kwestie finansowe. Związkowcy niezmiennie apelują do władz publicznych o podwyżkę pensji o 1200 zł brutto, jednak rząd pozostaje obojętny na te żądania. Frustrację pracowników potęguje fakt, że średnie wynagrodzenie w ZUS oscyluje wokół 7000 zł brutto, co plasuje je znacznie poniżej średniej krajowej.
– W ostatnich latach ZUS dostał mnóstwo nowych zadań, w tym przejął obsługę programu Rodzina 800 Plus, wdraża rentę wdowią i wypłaca świadczenia w ramach aktywnego rodzica czy zajmuje się nowymi zasadami wyliczania stażu pracy. Mimo to rząd nie znalazł dodatkowych środków dla pracowników ZUS – tłumaczy Piotr Szumlewicz, Przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa.
Czarny scenariusz dla obywateli
Dla tysięcy Polaków, w tym mieszkańców Lublina, widmo strajku to nie tylko polityczny spór na linii związki-rząd, ale realne ryzyko finansowego paraliżu. Zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych, wypłata świadczeń wymaga terminowej weryfikacji wniosków, co przy odejściu urzędników od biurek stanie się niemożliwe.
Wstrzymanie pracy w oddziałach uderzy bezpośrednio w portfele obywateli. Oznacza to opóźnienia w wypłacie zasiłków chorobowych i macierzyńskich, wstrzymanie decyzji emerytalnych dla seniorów oraz blokadę ważnych dla lokalnych firm zaświadczeń o niezaleganiu w składkach. Eksperci ostrzegają, że nawet przy działających systemach informatycznych, brak urzędniczej weryfikacji „zamrozi” wnioski wymagające wyjaśnień, a powstałe w ten sposób zatory instytucje mogą rozładowywać przez wiele kolejnych miesięcy.
Powtórka z historii czy przełomowy protest?
Przypomnijmy, że obecne referendum to nie pierwsza próba doprowadzenia do ogólnokrajowego, bezterminowego strajku. W 2022 roku Związkowa Alternatywa rozpoczęła głosowanie po sporze zbiorowym dotyczącym płac, jednak zakończyło się ono niepowodzeniem z powodów formalnych, gdyż frekwencja wyniosła około 42% i nie osiągnęła wymaganego progu. Rok później ponownie zorganizowano referendum z postulatem podwyżki o 1200 zł brutto, lecz i ta akcja zakończyła się fiaskiem. Najbliższe dni pokażą, czy tym razem zdeterminowani pracownicy zmobilizują się wystarczająco, by przekroczyć wymagane 50 proc. głosów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.