Reklama

Premier: Przełożyliśmy zwrotnicę w kierunku rodzin

Opublikowano: śr, 19 cze 2019 11:37
Autor:

Premier: Przełożyliśmy zwrotnicę w kierunku rodzin - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Mateusz Morawiecki po raz drugi przyjechał do Lubartowa - wcześniej był tu we wrześniu, krótko przed wyborami. W sobotę 15 czerwca premier był gościem VII Zjazdu Dużych Rodzin. Mówił głównie o polityce prorodzinnej swojego rządu.

Na premiera Mateusza Morawieckiego uczestnicy VII Zjazdu Dużych Rodzin i media czekali w sali kinowej LOK już około godziny 14 - wizyta szefa rządu była zapowiedziana na 15. Przy wejściu funkcjonariusze policji i służb specjalnych skrupulatnie sprawdzali wchodzących. W sali kinowej, gdzie z czasem oczekujących na przyjazd premiera przybywało, ustawiono wentylator, ale niewiele pomagał, tym bardziej, że na kilka minut przestał działać. Otworzono okna, osoby siedzące na sali dostały kartki do wachlowania, ale i tak było gorąco.


Premier z podwiniętymi rękawami
Premier spóźniał się, uczestnicy zjazdu ćwiczyli hymn Związku Wielkich Rodzin ("Babcia, dziadek, mama, tata, siostry, bracia - pełna chata"). W pierwszym rzędzie siedziała lubartowska duża rodzina - Joanna i Dawid Warchulińscy z trójką dzieci - Pawłem, Pauliną i najmłodszą Zuzią. Prowadząca w oczekiwaniu na premiera przeprowadziła z Zuzią rozmowę, jak starsze rodzeństwo się o nią troszczy.
- Paweł robi obiad - powiedziała Zuzia.
- Odgrzewam pierogi - powiedział Paweł zapytany, jak to przygotowanie wygląda.
- Kto robi te pierogi? -  pytała prowadząca.
- Znana firma Biedronka - odpowiedział.
W końcu Mateusz Morawiecki dotarł do Lubartowa. Na salę wszedł w towarzystwie ochrony. Premier dostosował strój do temperatury. Był w niebieskiej koszuli, podwinął rękawy.
Na scenie witali go starosta Ewa Zybała, burmistrz Krzysztof Paśnik i prezes Związku Dużych Rodzin Joanna Krupska.
- Trochę nadłamię protokół i powiem: kochany panie premierze, cieszymy się, że jest pan z nami i wesprzeć nas w tym co robimy i o co się upominamy: o godność rodziny, o to żeby rodzinom żyło się lepiej - mówiła starosta Ewa Zybała.
- Witam gorąco, mamy piękny zjazd, gościmy w naszym mieście mieszkańców z całej Polski. Obecność pana premiera w czasie takiego zjazdu jest dla nas szczególnym honorem - witał szefa rządu burmistrz Krzysztof Paśnik.
- Związek Dużych Rodzin towarzyszył wykluwaniu polityki rodzinnej od lat trzynastu, od czasów, kiedy była faktycznie polityką antyrodzinną - mówiła Joanna Krupska. Chwaliła premiera za program Mama 4 plus, według którego kobiety, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci, ale nie zdołały wypracować emerytury, dostaną świadczenia pieniężne.

Przełożył zwrotnicę, dostał obrazki
Wreszcie na scenę wszedł premier.
- Churchill powiedział, że wychowanie czwórki dzieci jest trudniejsze niż zarządzanie państwem.To chyba zależy od dzieci, w moim przypadku chyba aż tak trudne to nie było - mówił Mateusz Morawiecki, który sam ma czworo dzieci.
- Przede wszystkim podziękowanie za wasz trud. Wysiłek jaki jest świadczony ze strony tych rodzin jest przeogromny. Państwo polskie przestawiło trzy lata temu zwrotnicę w kierunku rodzin, właśnie tych z co najmniej trójką dzieci. Ale chcemy docenić i doceniamy wszystkich rodziców, którzy mają jedno dziecko, z dwójką dzieci. To dlatego dzisiaj, mając sytuację budżetową lepszą, bo udało nam się uszczelnić system podatkowy, wygrać z mafiami vatowskimi, przekazujemy od 1 lipca również 500 zł na każde pierwsze dziecko. Wyrazem jak bardzo cenimy politykę prorodzinną jest też to, że stała się głównym ośrodkiem wielu działań gospodarczych, społecznych. Wielu sceptyków neoliberalnych mówiło, że nasza polityka prorodzinna doprowadzi do spadku aktywności zawodowej kobiet. Tymczasem w porównaniu do 2015 r. dzisiaj mamy 77 proc. kobiet w wieku 25 - 49 lat aktywnych zawodowo, a wcześniej było to 74,5 proc. czyli 3,5 punku procentowego więcej. Wbrew stereotypom, wbrew pewnej stygmatyzacji, kiedy w niektórych programach telewizyjnych mówiono, o zgrozo, że rodziny wielodzietne to rodziny patologiczne. Jakże to było krzywdzące. Cieszę się  bardzo, że dzisiaj odbudowujemy wartość rodziny w społeczeństwie. Pokazujemy, że nie ma przyszłości państwa polskiego bez przyszłości rodzin polskich, jedno i drugie jest tożsame. Jeśli wyborcy zechcą nam zaufać jesienią, będziemy dalej rozwijać politykę prorodzinną - mówił premier Morawiecki.
Od państwa Warchulińskich premier otrzymał obrazek wykonany przez dzieci na warsztatach.
Po spotkaniu w sali LOK Mateusz Morawiecki wyszedł do rodzin uczestniczących w zajęciach zorganizowanych na placu przed ratuszem. Odwiedzał stoiska, kibicował szachistom, pozował do zdjęć. Przez większość osób na placu był witany życzliwie. Było też dwoje młodych ludzi, którzy rozwinęli transparent z napisami "Klimat się zmienia, dlaczego my nie?" i "Strajk dla klimatu". Po interwencji służb porządkowych szybko zwinęli transparent.
Premier przeszedł też pod pałac Sanguszków, gdzie odbywała się Biesiada Czerwcowa. Kiedy się zbliżał, zabawiający dzieci magik Pan Ząbek oznajmił, że w następnym numerze jego asystentem miał być premier, ale nie będzie, bo numer miał polegać na przecinaniu w skrzyni. Szef rządu nadszedł w towarzystwie starosty Ewy Zybały. Na placu przed pałacem czekali na niego lubartowscy działacze PiS i ks. Andrzej Juźko, proboszcz parafii św. Anny. Wręczyli Mateuszowi Morawickiemu obraz przedstawiający lubartowską bazylikę. Premier witał się z widzami biesiady, z przedstawicielami Chorągwi Zamku w Zawieprzycach, pozował do zdjęć. Po kilkunastu minutach odjechał.


UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE