Tak
było choćby w supermarkecie Leclerc przy ul. Zana, gdzie w kolejce do
każdej z kilkudziesięciu kas stało średnio po kilkanaście osób. Niemal
każdy miał koszyk lub wózek wypełniony po brzegi, przede wszystkim
produktami spożywczymi. Największe oblężenie przeżywał dział z żywnością
o długim terminie ważności - już przed godz. 15 pustoszały półki z
ryżami, kaszami i makaronami.
Podobnie sytuacja wyglądała w innych miejscach miasta, o czym informowały dziś inne regionalne media, m.in. Dziennik Wschodni.