– Trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych siedmiu-ośmiu minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS-u, udokumentowana drugim golem. My znowu mamy szansę, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubak, to była tak zwana "setka" na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie rywale strzelili podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzelili piłkę w pole karne i stamtąd domknęli sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. 15-20 minut po zmianie stron było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje okazje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu spotkań bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie była bardzo dobra. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla katowiczan za zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni. Widać, że odkąd się przeprowadziliście na nowy stadion, to mocno on wam służy. Życzę wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach – podsumował szkoleniowiec.
W drugim kwadransie gry, w wyniku kontuzji po jednym z boiskowych starć murawę musiał opuścić Ivan Brkić. Chorwat udał się do miejscowego szpitala z podejrzeniem pęknięcia żeber. – Niestety prawdopodobnie będzie to koniec sezonu dla Ivana i dla mnie jako trenera to jest najważniejsze, aby teraz pojechać bezpośrednio po konferencji do szpitala i jak najszybciej dowiedzieć się więcej szczegółów. Niestety w futbolu tak bywa, że jedno zdarzenie może wpłynąć na resztę sezonu i tutaj najprawdopodobniej tak mamy – powiedział 33-latek. Nazajutrz klub potwierdził, że dotychczasowy podstawowy bramkarz Motoru rzeczywiście złamał jedno z żeber w Katowicach. To jego druga poważna kontuzja podczas pobytu w Lublinie. Od października 2024 do sierpnia ubiegłego roku miał bowiem problemy z kolanem i wypadł z gry na ponad 300 dni.
Doświadczony Brkić odgrywał do tej pory kluczową rolę w drużynie z Lublina. W obecnym sezonie zanotował 27 występów, w których siedmiokrotnie zachował czyste konto. Jego miejsce między słupkami zajął Gasper Tratnik, dla którego był to pierwszy ligowy występ od 26 lipca ubiegłego roku. Już 35 sekund po pojawieniu się na boisku, słoweński golkiper musiał wyjmować piłkę z siatki – Na pewno nie jest łatwo wejść i od razu w pierwszej akcji dostać bramkę. Natomiast trzeba oddać zawodnikowi GKS-u, że ten strzał był naprawdę bardzo dobry. On zdawał sobie sprawę, że niewiele mógł zrobić w sytuacjach, w których rywale zdobyli gole. Ważne jest to, że w drugiej połowie się "wyciągnął", obronił dwa strzały. Ogólnie mam nadzieję, że Gasper będzie w stabilnej formie na następne spotkania – podkreślił trener Stolarski.
W następnej kolejce "Motorowcy" zmierzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź. Początek tej konfrontacji zaplanowano w niedzielę, 26 kwietnia o godzinie 14:45. Przeciwnicy walczą o utrzymanie, więc lubelski zespół czeka trudna przeprawa.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.