– Jesteśmy mocno zawiedzeni i smutni, ponieważ uważam, że przynajmniej w jednym z dwóch spotkań, które graliśmy w ostatnim czasie po przerwie na kadrę, powinniśmy zainkasować trzy punkty. W obu byliśmy tak samo blisko, jeśli chodzi o końcówki meczów i naszą grę. Tym razem nasza przewaga była bardziej klarowna, jeżeli chodzi o sytuacje, determinację w pojedynkach, wygrywanie drugich piłek oraz przejścia z obrony do ataku. Co nie oznacza, że Raków nie miał swojego dobrego momentu, bo miał. Natomiast było widać, że drużyna mentalnie chce pokazać, że 120 minut w czwartek miało na częstochowian wpływ. Przynajmniej tak to dla mnie wyglądało z boku. Szkoda karnego w końcówce, bo uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo i zbliżenie się do czołowych miejsc w tabeli – przyznał opiekun lubelskiego zespołu.
A jak trener odniósł się do sytuacji z rzutem karnym podyktowanym dla gości w doliczonym czasie gry? Bramka strzelona z jedenastu metrów zapewniła gościom punkt. – Tam rzeczywiście jest kontakt. Natomiast uważam, że to był kompletnie niespodziewany karny dla nikogo, nie chciałbym oceniać tej sytuacji. Stworzyliśmy tyle szans, żeby strzelić więcej bramek w tym meczu – krótko skwitował 33-latek.
Pomimo rozczarowania wynikiem, Stolarski chwalił postawę swojej drużyny. – Czego nam zabrakło? Niczego, jeżeli tak będziemy grać, to będziemy czołową drużyną w lidze. To był bardzo dobry mecz Motoru z dobrym rywalem, który pomimo meczu w czwartek, ma bardzo jakościowych piłkarzy. Jeżeli będziemy w stanie utrzymać taki poziom gry, to będziemy tylko szli do przodu. To że przeciwnik dośrodkowuje piłkę w pole karne i odda strzał, to się zdarza w każdym meczu. Do Kuby Łabojki nie mam jakichkolwiek pretensji, on atakuje piłkę, nie wiem, co miałbym więcej oczekiwać. To była jego bardzo dobra interwencja, skacze do głowy, czyści pole karne. Jedyne co, to może powinniśmy trafić piłką do siatki jeszcze jeden raz więcej, bo po prostu wydaje się, że tych sytuacji trochę było – powiedział szkoleniowiec.
W następnej kolejce "Motorowcy" zmierzą się na wyjeździe z GKS-em Katowice. W pierwszej rundzie trwającego sezonu żółto-biało-niebiescy przegrali z tym rywalem u siebie 2:5. Z jakim nastawieniem Lublinianie pojadą na Śląsk? – Z "GieKSą" to była nasza najsłabsza druga połowa w tym sezonie, bo graliśmy w dziesiątkę po czerwonej kartce. Pierwsza była niezła w naszym wykonaniu, ponieważ odrobiliśmy straty. Myślę, że jedziemy do bardzo dobrej drużyny. Z Rakowem nie przegraliśmy siódmego meczu z rzędu, choć ten remis dla mnie osobiście jest jak porażka. Ale trzeba zrobić analizę i budować się na kolejne spotkanie – odparł Stolarski.
Po 28 rozegranych kolejkach obecnego sezonu zarówno GKS, jak i Motor liczą się w walce o europejskie puchary, ale też nie mogą być pewne utrzymania w PKO BP Ekstraklasie. Wszystko z powodu niewiekich różnic punktowych w tabeli. Co zdaniem trenera lubelskiej drużyny sprawia, że liga jest aż tak wyrównana w tej kampanii? – Na pewno sztaby szkoleniowe są coraz liczniejsze i one pomagają przy przygotowaniu do konkretnego przeciwnika. Druga rzecz jest taka, że każdy zespół ma w swoich szeregach przynajmniej dwóch-trzech piłkarzy, którzy się wybijają i swoją indywidualnością mogą spowodować, że nawet najlepszy plan może być może zły i wpłynąć na wynik spotkania. To dwa kluczowe czynniki – stwierdził.
Początek konfrontacji w Katowicach zaplanowano w piątek, 17 kwietnia o godzinie 18:00. Aktualnie najbliżsi przeciwnicy są sąsiadami w ligowej tabeli. GKS ma 40 punktów i bilans 12 zwycięstw oraz takiej samej liczby porażek plus czterech remisów. Natomiast "Motorowcy" zgromadzili oczko mniej, notując dziewięć wygranych, 12 podziałów punktów, a także siedem razy schodzili z murawy pokonani.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.