Pod koniec sobotniego spotkania przy trybunie kibiców prowadzących zorganizowany doping, pojawił się baner widoczny na poniższym zdjęciu. "Motorowcy" notują najgorszy start w krajowej elicie, odkąd powrócili do niej w 2024 roku. Nie może dziwić więc fakt, że fani wyrazili dezaprobatę wynikami sportowymi drużyny.
Hasło z transparentu to sparafrazowane pamiętne słowa z filmu "Kogel-mogel" z 1988 roku. Misiura został zapytany na pomeczowej konferencji prasowej o komentarz dotyczący tej sytuacji.
– Uważam, że kibice mają prawo wypowiadać się na temat swoich emocji. Sam także wymagam od siebie więcej i wierzę, że każdy trener oraz zawodnik w naszej szatni również. Mogę zapewnić, że w zespole nie ma osoby, która akceptuje miejsce, w jakim jesteśmy. Myślę, że najlepszą odpowiedzią będzie nasza gra na boisku i nie ma co więcej na ten temat mówić. Końcówka hasła dotyczyła luksusu i ja się zgadzam, że musimy sobie na ten luksus ciężko zapracować. Mamy zamiar to zrobić – przyznał szkoleniowiec.
Po dziewięciu rozegranych kolejkach podopieczni trenera Misiury mają na koncie tylko jedno zwycięstwo, trzy remisy, pięć porażek i ogółem sześć punktów. Słabiutki bilans sprawia, że "Rycerze Koziego Grodu" zajmują miejsce w strefie spadkowej. – To nie do zaakceptowania i te słowa wybrzmiały w szatni. Obojętnie z kim graliśmy, niezależnie jak te mecze nie wyglądały, to nie mamy prawa wygrać tylko jednego spotkania. Jesteśmy tego świadomi i niezadowoleni z tego powodu. Mamy zamiar to zmienić. Na pewno podczas przerwy reprezentacyjnej będziemy pracowali nad zmianą struktury w pressingu, żeby spróbować zmieścić w pierwszej jedenastce Karola, Ivo i Rony’ego. By to się dokonało, musimy trochę pozmieniać. Wierzymy, że mając na boisku jeszcze jednego tak kreatywnego zawodnika, jak Rony będziemy stwarzali więcej sytuacji. W przerwie popracujemy nad: strukturą w ataku i nad strukturą wysokiej obrony. Cała reszta będzie pielęgnowana, bo wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień jest lepiej –
Teraz żółto-biało-niebieskich czeka przerwa w ligowych rozgrywkach. Z uwagi na przerwę reprezentacyjną, następny mecz w ekstraklasie rozegrają dopiero 12 października. Wówczas zmierzą się na wyjeździe z Radomiakiem Radom. – Przed nami trzy tygodnie pracy. Zawodnicy dostaną łącznie sześć dni wolnego, potem będzie intensywny czas. Planujemy grę zamkniętą z zespołem z niższej ligi, żebyśmy mogli sobie potrenować pewne założenia – wyjawił trener.
Szkoleniowca lubelskiej drużyny zapytano ponadto, jak ocenia pierwszy kwartał swojej pracy w Motorze. – Wolałbym ocenić swoją pracę po rundzie, jak wszystkie zespoły zagrają ze sobą. Wierzę, że niektóre zespoły, które są obecnie wysoko w tabeli, to na koniec roku będą nisko i odwrotnie – uciął temat Misiura.
Czy trener Motoru obawia się o swoją posadę? W niedawnym występie w programie "Foot Truck" 45-latek wydawał się spokojny o zachowanie pracy. – Traktuję pana Jakubasa jako kogoś więcej, niż tylko właściciela. To człowiek, który widział we mnie coś jeszcze w czasach, kiedy byłem w Zniczu Pruszków. Zawsze chciałem pracować w Motorze i współpracować z kimś, kto mnie inspiruje. Dużo nauczyłem się podczas negocjacji przy transferach. Gdy jakiś agent stawiał nas pod ścianą i już myślałem, że musimy tyle dać, to prezes mówił, że dwa dni się nie odzywamy. I po dwóch dniach agent i zawodnik sami do nas wracają. To było dla mnie duże doświadczenie. Cieszę się, że mamy możliwość pracować razem. To była kwestia czasu, kiedy tu przyjdę. Nasza relacja i moja wiara w pana Jakubasa oraz - wydaje mi się - właściciela we mnie, doprowadziło do tego, że kiedyś się spotkamy. Czy ta wiara cały czas jest mocna? Wierzę, że nie ma czegoś takiego, że po dwóch czy trzech porażkach tracisz wiarę w kogoś – powiedział.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.