Zmagania w hali Globus rozpoczęły się od świetnego wejścia w mecz Janariego Jõesaara, który rzucił pierwszych osiem punktów i czerwono-czarni prowadzili 8:0. Goście potrafili jednak odrobić straty z nawiązką i od tej pory rywalizacja była zacięta i wyrównana. Po pierwszej kwarcie na tablicy wyników mieliśmy remis 22:22. W następnej odsłonie nadal zespoły walczyły praktycznie "cios za cios", co przełożyło się na rezultat 45:42 na korzyść "Startowców" do przerwy.
Po zmianie stron nadal znakomitą skuteczność prezentował Jõesaar, który w tym meczu łącznie trafił osiem rzutów zza łuku. Wciąż dobrze w ofensywie grali także Dąbrowianie, dzięki czemu po trzech kwartach czerwono-czarni prowadzili tylko 68:65. Podczas ostatniej ćwiartki zażarta gra o zwycięstwo toczyła się właściwie do ostatnich sekund. Finalnie górą w wojnie nerwów byli przyjezdni, którzy sięgnęli po piątą wygraną w bieżącym sezonie i umocnili się na pozycji lidera tabeli PGE Basket Ligi.
Miejscowi byli w tym spotkaniu osłabieni i musieli sobie radzić bez Grzegorza Kulki oraz Matthiasa Tassa. Ten duet był wykluczony z gry przez problemy zdrowotne. Drugi z wymienionych powinien być do dyspozycji sztabu szkoleniowego w najbliższy piątek w Bydgoszczy. Lublinianie zmierzą się wówczas z Enea Łaciate Astorią, czyli beniaminkiem krajowej elity.
PGE Start Lublin - MKS Dąbrowa Górnicza 89:96 (22:22, 23:20, 23:23, 21:31)
PGE Start: Jõesaar 27, Miška 17, Lottie 12, Put 11, Pelczar 11, Williamson 6, Ramey 5, Ciechociński
MKS: Kountz 24, Hall 16, Hyatt 15, Lofton 15, Peterka 12, Musiał 6, Boone 4, Woroniecki 4, Nagel, Piechowicz, Wojdała
Sędziowali: Marek Maliszewski, Tomasz Szczurewski, Jakub Pietrzak
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.