Początek spotkania należał do czerwono-czarnych, którzy dość szybko objęli prowadzenie 5:0. Później gra się wyrównała, a oba zespoły popełniały sporo strat i miały problemy ze skutecznością w ataku. Pierwsza kwarta zakończyła się remisem, a na dużą przerwę gospodarze schodzili, mając pięć punktów zaliczki, przy wyniku 35:30.
Po zmianie stron, w trakcie trzeciej partii rywale zbudowali przewagę i po 30 minutach gry prowadzili 50:39. W ostatniej z ćwiartek przypieczętowali swoje zasłużone zwycięstwo. Natomiast Filip Put i spółka muszą wracać ponad 730 kilometrów z porażką na koncie. – Według mnie powinniśmy dziś grać trochę szybciej i tego zabrakło. Chcieliśmy wykorzystać to, ze przeciwnicy w tym tygodniu grali mecz na Cyprze, co nam dziś nie wyszło. Możemy szukać problemu w naszej skuteczności, szczególnie z dystansu. Wpadły tylko cztery rzuty za trzy punkty na 28 oddanych. Ciężko z taką statystyką wygrać spotkanie, szczególnie z taką mądrą drużyną, jak King. Myślę, że to zaważyło na rezultacie – podsumował rozgrywający Bartłomiej Pelczar.
W następnej kolejce "Startowcy" zmierzą się u siebie z MKS Dąbrowa Górnicza. Początek konfrontacji w hali Globus zaplanowano w niedzielę, 1 listopada o godzinie 15:30.
King Szczecin - PGE Start Lublin 70:54 (14:14, 21:16, 15:9, 20:15)
King: Porter 25, Witliński 9, Reynolds 7, Gielo 7, Żołnierewicz 6, Mccaffery 6, Kostrzewski 4, Chassang 4, Sehnal 2, Ucieszyński, Majcherek
PGE Start: Lottie 13, Tass 10, Williamson 10, Put 6, Miška 5, Ramey 4, Pelczar 4, Siergiej 2, Jõesaar, Ciechociński, Kowalski
Sędziowali: M. Kowalski, Ł. Andrzejewski, F. Marek
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.