Mecz pomiędzy Śląskiem Wrocław a Motorem Lublin nazywany był "braterskim pojedynkiem" z powodu bliskich i zażyłych relacji kibiców obu zespołów. Zresztą jedni i drudzy licznie zapełnili trybuny, by dopingować swoich ulubieńców. Na boisku trudno jednak było spodziewać się tej przyjaźni, bo obie drużyny mają swoje cele. Dla lublinian to walka o jak najlepsze miejsce w ekstraklasie, a dla Śląska walka o utrzymanie. Wrocławianie przed pierwszym gwizdkiem zajmowali ostatnią lokatę w tabeli.
Po zmianie stron znów częściej atakował zespół trenera Stolarskiego, ale niełatwo było o klarowne sytuacje na zmianę wyniku. Strzelał m.in. Bartosz Wolski, ale jego uderzenie zostało zablokowane przez obrońców. Nie brakowało też błędów, po których miejscowi wyprowadzali niezłe kontrataki, a Assad Al Hamlawi był zawodnikiem napędzającym właściwie każdy z nich.
W polu karnym Śląska zagotowało się w 70. minucie, kiedy to w środku pola "przebitkę" wygrał Mraz, a po zablokowanym strzale Wolski zdołał jeszcze zgrać do Mathieu Scaleta. Ten huknął jednak w słupek, a ponowienie Mbaye Jacquesa Ndiaye minęło bramkę i kilkadziesiąt centymetrów. Z każdą minutą "Motorowcy" zdawali się coraz silniejsi i dawali swoim fanom nadzieję na trafienie.
To przyszło bardzo szybko, bo już w 76. minucie, kiedy w pole karne dośrodkował Filip Wójcik, o piłkę powalczył Mraz, a ta spadła pod nogi Ndiaye. Senegalczyk bez zastanowienia oddał strzał i zdobył bramkę na 1:1. Dla skrzydłowego było to trzecie trafienie w sezonie 2024/25 w rozgrywkach ekstraklasy.
Niecałe 120 sekund później przy strzale jednego z rywali popisał się Rosa i odbił trudną piłkę szybującą pod poprzeczkę jego bramki. Bramkarz był też czujny przy długiej piłce zagranej w okolice jego pola karnego i wyjściem przed "szesnastkę" zażegnał niebezpieczeństwo. Śląsk w ostatnich minutach rzucił się do walki o trzy punkty i goście musieli odpierać ich ataki. Obrońcy blokowali strzały, Stolarski i Wolski wybijali dośrodkowania, a po zagraniu tego drugiego lublinianie mieli jeszcze szansę na gola. Ndiaye dośrodkował za plecy obrońców do Ceglarza, ale strzał kapitana minimalnie minął słupek. "Minuta, dawaj, jedziemy" - krzyczał trener Stolarski, ale jego piłkarzom nie udało się już zmienić wynik. "Mecz przyjaźni" zakończył się więc remisem 1:1 i podziałem punktów.
Kolejny mecz Motor rozegra już 13 kwietnia o 17:30 na własnym stadionie, a będzie to hitowe starcie z Lechem Poznań w ramach 28. kolejki ligowej. Jesienią lublinianie ograli zespół z Wielkopolski 2:1 i sprawili niemałą sensację.
Śląsk Wrocław - Motor Lublin 1:1 (1:0)
Bramki: Ortiz 20' - Ndiaye 76'
Śląsk: Leszczyński - Guercio, Szota, Matsenko, Marc, Baluta, Schwarz, Samiec-Talar (Ince 62'), Pozo (Jasper 81'), Ortiz, Al Hamlawi (Udahl 81').
Motor: Rosa - Wójcik (Stolarski 85'), Najemski, Ede, Luberecki, Łabojko (Samper 59'), Wolski, Simon (Scalet 59'), Król (Ndiaye 69'), van Hoeven (Ceglarz 85'), Mraz.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.