W stolicy województwa śląskiego zmierzyli się sąsiedzi w tabeli. Gospodarze zajmowali bowiem przed tą kolejką siódmą pozycję w krajowej elicie z dorobkiem 40 punktów, natomiast żółto-biało-niebiescy mieli na koncie oczko mniej i plasowali się na ósmej lokacie. Lublinianie chcieli zrewanżować się rywalom za domową porażkę 2:5 z rundy jesiennej oraz podtrzymać serię meczów bez porażki do ośmiu z rzędu.
Podobnie jak w październiku na lubelskim stadionie, w Katowicach również goli nie brakowało. Worek z bramkami otworzył się w drugim kwardransie pierwszej połowy. Wszystko, co złe dla Motoru, zaczęło się, gdy w wyniku kontuzji po jednym z boiskowych starć murawę musiał opuścić Ivan Brkić. Chorwat udał się do miejscowego szpitala z podejrzeniem pęknięcia żeber. Między słupkami zastąpił go Gasper Tratnik, dla którego był to pierwszy ligowy występ od 26 lipca ubiegłego roku. Już 35 sekund po pojawieniu się na boisku, słoweński golkiper musiał wyjmować piłkę z siatki. Na listę strzelców wpisał się wówczas Eman Marković, który uderzył z woleja ze skraju pola karnego po wybiciu piłki przez Brighta Ede. Tratnik był zasłonięty i nie zareagował na ten strzał w odpowiednim tempie.
"Motorowcy" odpowiedzieli na utratę gola w najlepszy z możliwych sposobów - wyrównaniem. Na 1:1 trafił Karol Czubak, który był zupełnie niepilnowany w polu karnym. Najskuteczniejszy Polak w ekstraklasie wykorzystał podanie od Bradleya van Hoevena i głową doprowadził do remisu. Dla 26-latka była to 16. bramka w trwającym sezonie.
Czubak miał później okazję, by zapewnić swojej drużynie prowadzenie, ale z jego strzałem poradził sobie Dawid Kudła. Natomiast po drugiej stronie boiska ponownie skapitulował Tratnik. Najpierw bramkarz Motoru wyjmował piłkę z siatki po trafieniu Bartosza Nowaka.
Przed przerwą ponownie Słoweńca pokonał Markovic i do drugiej połowy miejscowi przystępowali z prowadzeniem 3:1. – Fajnie, że szybko wyrównaliśmy, ale musimy coś zmienić, otrząsnąć się, bo nie wyglądaliśmy jakoś tragicznie, lecz "GieKSa" wykorzystała wszystkie swoje sytuacje w ataku – podsumował Karol Czubak przed kamerami stacji Canal+.
Dość szybko po zmianie stron żółto-biało-niebiescy zdobyli bramkę kontaktową. Jej autorem był Bartosz Wolski, który wykorzystał moment w polu karnym, gdy większość obecnych tam zawodników spodziewała się, że arbiter lada chwila może wskazać na jedenasty metr. Dla kapitana Motoru był to czwarty gol w sezonie.
W dalszej części spotkania bramki już nie padły, choć obie strony miały swoje szanse w ofensywie. Lubelski zespół kończył mecz w osłabieniu, ponieważ w doliczonym czasie gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Czubak. Finalnie Motor przegrał w Katowicach po raz ósmy w obecnym sezonie i nieco oddalił się od walki o eliminacje europejskich pucharów.
W następnej kolejce "Motorowcy" zmierzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź. Początek tej konfrontacji zaplanowano w niedzielę, 26 kwietnia o godzinie 14:45. Przeciwnicy walczą o utrzymanie, więc lubelski zespół czeka trudna przeprawa.
GKS Katowice - Motor Lublin 3:2 (3:1)
Bramki: Eman Markovic 23 i 45+, Bartosz Nowak 39 - Karol Czubak 29, Bartosz Wolski 49
GKS: Kudła – Jędrych, Klemenz, Markovic (87 Wędrychowski), Milewski, Wasielewski, Rasak, Nowak, Szkurin (67 Zreľák), Jirka (58 Galán), Czerwiński (86 Wdowiak)
Motor: Brkić (23 Tratnik) – Stolarski, Ede (46 Najemski), Mathys, Luberecki, Łabojko (46 Samper), Wolski, Rodrigues (80 Scalet), Ndiaye, van Hoeven (73 Haxha), Czubak
Żółte kartki: Klemenz, Kudła - Luberecki, Ndiaye, Stolarski, Czubak (dwie)
Czerwona kartka: Czubak 90+ (za drugą żółtą)
Sędziował: Tomasz Marciniak (Płock)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.