Przypomnijmy, że ubiegłego lata z Motorem pożegnali się trener Mateusz Stolarski oraz kilkunastu piłkarzy, którzy mieli swój udział w awansach do pierwszej ligi oraz krajowej elity. Nic dziwnego, że w środowisku kibicowskim pojawiły się wówczas głosy, że w klubie skończył się czas "Niezniszczalnych". Tak zaczęto określać zółto-biało-niebieskich jeszcze za czasów pracy Goncalo Feio, po jego słynnej przemowie podczas baraży w decydujących momentach sezonu 2022/23. Lubelski zespół potrafił wówczas regularnie zdobywać ważne bramki w końcówkach ważnych meczów, pokazując przy tym ogromny charakter. Podobnie było po odejściu portugalskiego trenera, gdy pod wodzą wspomnianego już Stolarskiego "Motowocy" wrócili po 32 latach do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Po letniej rewolucji kadrowej i przejęciu drużyny przez trenera Mariusza Misiurę, wydawało się, że Motor zatracił dotychczasowe cechy. W dziewięciu pierwszych kolejkach trwającego sezonu "Rycerze Koziego Grodu" zanotowali bowiem tylko jedno zwycięstwo oraz trzy remisy i pięć porażek. Jednak po jesiennej przerwie na mecze reprezentacji, Lublinianie podwoili swój dorobek punktowy w dwóch spotkaniach. Najpierw Karol Czubak i społka pokonali 3:2 Radomiaka Radom, a następnie takim samym rezultatem wygrali ze Śląskiem Wrocław. W obu przypadkach rozstrzygające trafienia padały w doliczonym czasie gry.
Czy taka postawa oznacza nową wersję "Niezniszczalnych" w Motorze? – Cieszę się, że to wróciło - walczyliśmy do końca i nigdy się nie poddaliśmy, tak jak za dawnych lat. Cieszy mnie też, że w drugim meczu z rzędu trafiliśmy do siatki w ostatnich minutach, bo na pewno ta drużyna ma jakość i w tabeli nie znajdowaliśmy się tam, gdzie powinniśmy. Uważam, że możemy być na jeszcze wyższym miejscu i walczyć o wszystko, bo liga pokazuje, że znowu będzie wyrównana. Wszystko jest więc możliwe. Mam nadzieję, że to będzie początek serii i będziemy robić wszystko, żeby ją podtrzymywać – przyznaje Filip Luberecki, który broni żółto-biało-niebieskich barw od stycznia 2023 roku.
A jak z perspektywy "Luberka" wyglądało starcie ze Śląskiem? – Uważam, że cały mecz dominowaliśmy. Pierwszą bramkę straciliśmy po własnym rozgrywaniu, a drugą po prostym błędzie przy drugiej piłce. Szkoda, bo sami sobie tworzymy problemy, co trener powiedział nam od razu w szatni. Naprawdę szacunek dla bramkarza Śląska, bo to, co wyczyniał w tym meczu... Po prostu bronił bardzo dobrze. Udało się go jednak przełamać i to jest najważniejsze. Trzeba docenić, że dążyliśmy do zwycięstwa od początku do końca. Chcieliśmy to wygrać, czuliśmy, że jesteśmy lepsi i udało się. Znowu było 3:2. Może dla kibiców to dobry wynik, bo było dużo emocji, jednak my chcielibyśmy nie tracić w łatwy sposób goli – podsumował lewy obrońca.
W następnej kolejce Motor ponownie zagra na własnym stadionie. Tym razem podejmie Zagłębie Lubin. Początek tej rywalizacji zaplanowano 23 października o godzinie 18:00.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.