W środę, 1 kwietnia funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim otrzymali zgłoszenie o możliwym znęcaniu się nad zwierzętami.
- Funkcjonariusze o zgłoszeniu powiadomili Powiatowego Lekarza Weterynarii, wraz z którym pojechali na miejsce - przekazuje podkom. Katarzyna Bigos, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim.
W stodole znajdowało się 14 szczeniąt i cztery dorosłe psy rasy mieszanej.
fot. KPP Opole Lubelskie
- Zwierzęta znajdowały się w stodole, gdzie nie miały odpowiednio zapewnionych warunków bytowych. W ocenie lekarza weterynarii zwierzęta były trzymane w niewłaściwych warunkach wśród przedmiotów zagrażających ich życiu i zdrowiu, co wymagało pilnej interwencji celem zapewnienia im właściwych warunków bytowych - dodaje policjantka. - Lekarz weterynarii podjął decyzję o odebraniu zwierząt 59-latkowi - podkreśla.
W akcję włączyła się fundacja zajmująca się ochroną zwierząt.
59-letni właściciel został zatrzymany i osadzony w areszcie. Podczas przeszukania posesji ujawniono broń i amunicję, na które mężczyzna nie miał zezwolenia, a także tusze czterech czapli siwych - ptaków objętych ochroną.
fot. KPP Opole Lubelskie
- Wczoraj (czwartek, 2 kwietnia - dop.red.) 59-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Opolu Lubelskim, gdzie usłyszał trzy zarzuty: posiadania bez wymaganego zezwolenia broni i amunicji, znęcania się nad zwierzętami i wejścia w posiadanie tuszy czterech sztuk ptaków z gatunku czapla siwa, do czego nie był uprawniony - przekazuje podkom. Katarzyna Bigos. - Po przesłuchaniu prokurator zastosował wobec 59-latka środek zapobiegawczy w postaci dozoru z obowiązkiem stawiennictwa trzy razy w tygodniu w opolskiej jednostce policji - dodaje.
Jak się okazuje, dramat zwierząt trwał długo. Na lokalnym forum „Spotted Opole Lubelskie” pani Eliza opisuje sytuację jako „horor pod lasem”.
- Na opuszczonej posesji, oddalonej o 2 km od najbliższych zabudowań, pozostawione były psy same sobie. Rok temu przy tej posesji leżały zwłoki psa, trudno powiedzieć, co się stało. W tej chwili naliczyłam dziewięć psów przy płocie, ale nie udało się policzyć wszystkich, bo są agresywne. Były tam ostatnio trzy suki szczenne - relacjonowała w środę, 1 kwietnia pani Eliza.
Jak dodaje, psy grasowały po wsi, atakowały kury i stanowiły zagrożenie dla mieszkańców. Jedna z osób została nawet pogryziona podczas spaceru w lesie. Zwierzęta były wygłodzone, pokryte kleszczami, a niektóre wydawały przerażające odgłosy cierpienia.
- Byłam wściekła na urząd gminy, weterynarza i wszystkie służby, które mimo zgłoszeń nie reagowały. Te zwierzęta były same, głodne, zaniedbane, pozostawione na pastwę losu - pisze pani Eliza.
59-latkowi grozi do ośmiu lat więzienia. Śledztwo trwa.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.