reklama

"Zonda-PiS-Krypto działała jak mała mafia". Lubelscy politycy KO idą do ABW i uderzają w posła Moskala

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

"Zonda-PiS-Krypto działała jak mała mafia". Lubelscy politycy KO idą do ABW i uderzają w posła Moskala - Zdjęcie główne
Autor: Joanna Niećko | Opis: Konferencja prasowa polityków KO. Od lewej: Michał Krawczyk, Bożena Lisowska, Marta Wcisło i Krzysztof Grabczuk.
Zobacz
galerię
3
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaOd rozmów na hiszpańskiej Ibizie po zawiadomienie do służb specjalnych. Spotkanie posła Michała Moskala z szefem giełdy kryptowalut uruchomiło polityczną lawinę. Lubelska Koalicja Obywatelska żąda, by sprawą majątku i legislacyjnej aktywności posła zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
reklama

O co chodzi?

Portale Wp.pl i Tvn24.pl ustaliły, że Michał Moskal - lubelski poseł Prawa i Sprawiedliwości, spotkał się w sierpniu 2025 roku z Przemysławem Kralem, szefem giełdy kryptowalut Zondacrypto.

- Do rozmowy doszło na hiszpańskiej Ibizie, uczestniczył w niej też były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński, który miał współpracować z Kralem - informuje Wirtualna Polska. - Jak wskazuje Wp.pl, trzy tygodnie po spotkaniu z Przemysławem Kralem Michał Moskal skierował pismo do Komisji Nadzoru Finansowego w obronie "blisko dwóch tysięcy polskich przedsiębiorców" działających w branży kryptowalut. Z kolei po kolejnych kilku tygodniach Prawo i Sprawiedliwość złożyło kilkanaście poprawek do ustawy o kryptowalutach, łagodzących jej zapisy. Moskal zaznacza, że nie był ich autorem. Sam jednak informował we wrześniu na portalu X: "z [Januszem Kowalskim] zgłaszamy poprawki, które mają ucywilizować ten projekt".

WP dodaje jeszcze, że o tym, że "największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszali problemy z wypłatą środków".

- Do giełdy Zondacrypto należy portfel 4,5 tys. bitcoinów warty ponad 300 mln dol., ale - jak twierdził w kwietniu Przemysław Kral - klucze do nich miał zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Suszek, określany mianem króla kryptowalut, zaginął w marcu 2022 r.  - czytamy na WP.

Co na to Michał Moskal?

Poseł Michał Moskal w środę (26 sierpnia) opublikował oświadczenie w swoich mediach społecznościowych. Podkreślił w nim, że celem spotkania z Kralem w Hiszpanii było wyłącznie przeprowadzenie wstępnej rozmowy na temat wsparcia konferencji ORGiD doyczące nowych technologii. Z informacji przekazanych przez posła wynika też, że spotkanie trwało około godziny, a koszty przelotu i hotelu (jedna doba) rozliczył po powrocie, tego samego dnia i z prywatnych środków. Zaznaczył jednocześnie, że w Fundacji ORGiD działam społecznie i nie pobiera z tego tytułu żadnego wynagrodzenia.

- Ani Fundacja, ani ja nie współpracowaliśmy, ani nie otrzymaliśmy żadnych środków od P. Krala, Zondacrypto ani podmiotów z nim związanych. Po krótkiej, wstępnej rozmowie Fundacja przeprowadziła wymaganą procedurę wewnętrznej weryfikacji (compliance) i zdecydowała o natychmiastowym zakończeniu rozmów z Zondacrypto. Ani przed tym spotkaniem, ani po nim nie prowadziłem z P. Kralem żadnych rozmów - czytamy w oświadczeniu.

Na koniec dodał, że każda próba insynuowania jego związków z P. Kralem lub firmą Zondacrypto spotka się ze stanowczą odpowiedzią na drodze prawnej.

Marta Wcisło: "Ciąg dalszy afer PiS-owskich"

W poniedziałek (31 sierpnia) na konferencji prasowej w Lublinie do sprawy odnieśli się politycy Koalicji Obywatelskiej. Na wstępie Marta Wcisło - europosłanka oraz przewodnicząca partii w województwie lubelskim podkreśliła, że konferencja dotyczy całej sprawy, ale przede wszystkim "krypto-afery szeroko rozumianej w odniesieniu do tego, co się dzieje tu na Lubelszczyźnie, czyli naszego lokalnego posła Michała Moskala".

- Ciąg dalszy afer PiS-owskich, niestety z udziałem posłów z Lubelszczyzny. Najpierw Marcin Romanowski i Fundusz Sprawiedliwości, a teraz Michał Moskal i afera Zondacrypto. Chcemy zadać pytania i znać odpowiedzi. Czy poseł Rzeczpospolitej Polskiej wykorzystywał mandat posła do załatwiania spraw związanych z kryptowalutami, z prywatnym biznesem, z biznesem zagranicznym. Chcemy wiedzieć, w jakim charakterze, kiedy i w jakim celu podróżował w określonych kierunkach. Na to i wiele pytań chcielibyśmy znać odpowiedź, dlatego przygotowałam zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które dzisiaj składam w celu uzyskania informacji o kontaktach pana Michała Moskala, o majątku pana Michała Moskala, o interesach pana Michała Moskala, o zatrudnieniu osób, które dla niego pracują, a nie widnieją w ewidencji wykazanej przez Kancelarię Sejmu i o wielu innych kwestiach - mówiła Marta Wcisło.

Europosłanka stawia pytanie: czy fundusze, które są powiązane z kryptowalutami, które Michał Moskal wykazuje w swoim zeznaniu majątkowym, są powiązane z Zondacrypto? Szefowa KO w regionie chce też wiedzieć "skąd tak duży i tak szybki majątek pana Michała Moskala w ciągu zaledwie dwóch lat, w 2020 roku dysponował minimalnym majątkiem, jednym mieszkaniem i kwotą 7 tysięcy złotych, a w 2022 jest już do 3 mieszkania i milionowy majątek, w 2024 ma mieszkanie, dom i działkę".

- Skąd pan Michał Moskal sfinansował tak duży majątek? Jak się dowiadujemy dzisiaj z jednego z programów, pan Michał Moskal zapomniał wpisać w zeznanie majątkowe sprzedaży jednej z nieruchomości. Dziś już wiemy, że się jej pozbył. Chcemy także zapytać, w jakim charakterze i kto opłaca wynagrodzenie pracownika pana Michała Moskala, czyli Sławomira Starca, słynnego eksperta PZU Życie, który zarobił około 400 tysięcy za około 40 godzin pracy. Dziś wiemy, że ten pan świadczy dla pana Michała Moskala pracę w charakterze kierowcy i fotografa, ale nie widnieje na stronach sejmowych, więc moje pytanie, czy pan Sławomir Starzec pracuje dla Michała Moskala, kto go opłaca, bo wiem, że pracuje w godzinach urzędowania - wymieniała dalej Wcisło.

Chce także wiedzieć na jakiej podstawie poseł powołuje się na wpływy, dzwoniąc do spółek Skarbu Państwa - Myślę tutaj o Bogdance, o Azotach, wykonując telefony przed wyborami w swoim okręgu wyborczym, załatwiając pieniądze, konkretne pieniądze dla konkretnych ochotniczych straży pożarnych - uzupełniła.

Jednocześnie zapewniła, że ona sama nie ma nic przeciwko finansowaniu OSP, ale powinno się to odbywać w sposób transparentny, przejrzysty i zgodny z procedurami. I dodała, że z tego, co wie od OSP, niektórzy ich szefowie są przesłuchiwani przez służby w celu wyjaśnienia tej sprawy. Mowa jest o  jednostkach z powiatu janowskiego, ale europosłanka nie wymienia o które chodzi, "bo nie chcę stawiać tych osób, w trudnej sytuacji"

- Tych pytań jest bardzo dużo. O powiązania, o podróże, o przeloty. Michał Moskal uzyskał mandat posła Rzeczypospolitej Polskiej z Lubelszczyzny, a więc od nas i powinien reprezentować mieszkańców regionu. Czy ich reprezentuje? Czy reprezentuje i wykorzystuje mandat posła do załatwiania własnych biznesów i interesów prywatnych, wielkich podmiotów gospodarczych? - dodawała Marta Wcisło.

Zawiadomienie do ABW zostaje złożone już w poniedziałek (31 sierpnia).

W tle zatrzymanie prezesa PKOl

Poseł Krzysztof Grabczuk z kolei odniósł się do prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza (według m.in. Gazeta.pl - wyraził zgodę na podanie pełnego nazwiska) podejrzanego w śledztwie dotyczącym Zondacrypto. Prokuratura Krajowa podała, że usłyszał zarzuty popełnienia dwóch przestępstw. Pierwszy odnosi się do powołania się w 2025 roku na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, które miały wynikać ze znajomości z byłym premierem Rzeczypospolitej Polskiej, i w zamian za przyjętą korzyść majątkową w postaci zegarka o wartości 169 476 zł podjęcia się załatwienia sprawy w UOKiK poprzez ingerencję w postępowanie prowadzone wobec giełdy kryptowalutowej ZondaCrypto i jej operatora – spółki BB Trade Estonia OU. Drugi zaś dotyczy nakłonienia w kwietniu 2026 roku, w Warszawie i Monako, ustalonego członka zarządu spółki BB Trade Estonia OU, operatora giełdy kryptowalutowej ZondaCrypto, w sytuacji grożącej spółce niewypłacalności lub upadłości, do wypłaty z giełdy środków w wysokości 194 420,15 zł w dniu 7 kwietnia 2026 roku oraz 100 000 euro w dniu 8 kwietnia 2026 roku, czym działał na szkodę pozostałych wierzycieli – użytkowników giełdy ZondaCrypto.

- Zonda-PiS-Krypto działała niemal jak mała mafia. Bowiem nie tylko kupowała polityków, płaciła politykom, fundowała im podróże, oczywiście politykom najczęściej i najbardziej z prawej strony sceny politycznej, zwłaszcza PiSowi, ale również wchodziła w inne dziedziny życia. Weszła bardzo mocno do Polskiego Komitetu Olimpijskiego. To był niezwykle kompromitujący i zły spektakl dla polskiego sportu. Każdy uczciwy człowiek, jeśli działa w sporcie, a przecież sport to fair play, jeśli widzi, że tego typu pojawiają się zarzuty, jeśli ma chociaż trochę honoru - rezygnuje ze stanowiska właśnie dla dobra polskiego sportu - stwierdził Grabczuk,

Grabczuk jest po wielu rozmowach i ma nadzieje, że Polski Komitet Olimpijski odzyska swój autorytet i blask. Według niego nie może być też takiej sytuacji, że Polski Komitet Olimpijski im. świętego Jana Pawła II, który "reprezentuje system wartości, dobra, zamienia nazwę na Zondacrypto, które kojarzone jest z czymś bardzo złym nie tylko w Polsce, ale również w Europie i na świecie". - Te działania, których jesteśmy świadkami pokazuje niestety, że Zondacrypto weszła bardzo mocno w sferę i gospodarczą, i polityczną i najprawdopodobniej być może okaże się, że płaciła pieniądze za głosowanie w Sejmie właśnie na rzecz Zondacrypto - zaznaczył Grabczuk.

Kary z UE i weta

Natomiast posłanka Bożena Lisowska uważa, że afera Zondacrypto ma daleko idące złe konsekwencje dla państwa polskiego i dla polskich obywateli. Odniosła się przy tym do rozporządzenie w sprawie rynku kryptoaktywów ("MiCA"). Reguluje ono emisję aktywów kryptograficznych i świadczenie usług w Unii Europejskiej. Serwis Wolters Kluwer Polska wyjaśnia, że "MiCA reguluje między innymi publiczne oferowanie, wydawanie i dopuszczanie do obrotu na platformach obrotu kryptoaktywów innych niż tokeny powiązane z aktywami i tokeny będące e-pieniądzem, tokenów powiązanych z aktywami (ART), tokenów pieniądza elektronicznego (EMT) i usługi związane z pośrednictwem na rynku kryptoaktywów"

- Polska jako jedyny kraj Unii Europejskiej nie wdrożyła unijnego rozporządzenia MiCA, a ma taki obowiązek. Jest to skutek tego, że politycy Prawa i Sprawiedliwości, ale także Konfederacji blokowali trzykrotnie uchwalenie ustawy o rynku kryptoaktywów i zachęcali do współpracy w tych negatywnych działania prezydenta RP Karola Nawrockiego, który trzy razy zawetował ustawę o regulacji rynku kryptowalut - przypomniała Lisowska.

Kontynuując posłanka podkreśliła, że Krajowy Nadzór Finansowy wydał oświadczenie, z którego wynika, że nie ma narzędzi ani procedur z powodu niewdrożenia rozporządzenia MiCA na grunt prawa polskiego do tego, aby rejestrować giełdy kryptoaktywów w Polsce.

- Nie ma też umocowania prawnego, aby te giełdy nadzorować. Skutkiem tego jest to, że polskie firmy de facto nie mogą zarejestrować w Polsce swoich giełd i muszą rejestrować je w innych krajach Unii Europejskiej i tym samym podlegać jurysdykcji obcych państw. Jakie to ma konsekwencje dla budżetu państwa? Otóż takie, że wszystkie podatki i wpływy, które osiągają z oświadczenia tych usług płacone są np. w Estonii czy w Holandii. Zatem wymiar afery PiS-Zonda-Krypto jest nie tylko społeczny, moralny, ale także gospodarczy. Wszystkie weta, a mamy już w tej chwili 45 wet, mają negatywne konsekwencje dla polskiego budżetu - mówiła Bożena Lisowska.

I jak dalej jeszcze dodała - konsekwencje te przekraczają już ponad 8 miliardów. Jej zdaniem to bardzo negatywna tendencja i z tego powodu Polsce grożą kary z Unii Europejskiej. - Dlatego mam nadzieję, że przyjdzie opamiętanie, Konfederacja, PiS,  nowe ugrupowanie polityczne ("Rozwój Plus założone przez byłego premiera - przyp. red.) Mateusza Morawieckiego zagłosują za odrzuceniem weta już na najbliższym Sejmie - mówiła Bożena Lisowska.

- Prawica kłamie i manipuluje w sprawie PiS-owsko-konfederackiej afery Zondacrypto. Przez kilka dni zastanawiali się w jaki sposób wytłumaczyć chociażby poprawki Michała Moskala, które zostały razem z Januszem Kowalskim złożone do rządowej ustawy, która wprowadza unijne rozwiązania cywilizujące rynek kryptowalut w Polsce i chroniące przede wszystkim te osoby, które inwestują swoje oszczędności. Z informacji wynika, że Michał Moskal niby to złożył poprawki, które w żaden sposób nie szkodziły firmie, które nie pomagały firmie Zondacrypto i innym firmom działającym na rynku kryptowalut, co jest nieprawdą. Ponieważ poprawki złożone przez Moskala i Kowalskiego to były poprawki, które osłabiały nadzór KNF-u, zmniejszały opłaty, które ponoszą spółki działające na rynku kryptowalut, więc to były poprawki korzystne dla firm działających na rynku kryptowalut - komentował z kolei poseł Michał Krawczyk.

Parlamentarzysta chce wiedzieć również, "czy poseł Moskal z Ibizy przywiózł tylko dobre wspomnienia, czy może przywiózł też od pana Krala wskazówki do ustawy, którymi tak chętnie zajął się razem z Januszem Kowalskim przez kolejne dni w Sejmie".

- Prawica manipuluje także informacjami i tym, jakoby miała podejmować jakieś działania w sprawie rynku kryptowalut jeszcze za czasów rządó PiS-u. PiS i uciekinierzy z tej parti związani z Mateuszem Morawieckim próbują się wybielać. Dochodzi do starcia między Morawieckim a Jarosłąwem Kaczyńskim na Twitterze. Kaczyński mówi, że sobie nie przypomina tego, żeby Morawiecki interesował się sprawą kryptowalut, a Morawiecki wrzuca zdjęcie Kaczyńskiego z Moskalem i mówi: panie prezesie, ma pan większe problemy, niech się pan wytłumaczy z tego zdjęcia. I my oczywiście obserwujemy z satysfakcją, czasami z radością tą wymianę zdań między posłami i politykami prawicy. Natomiast tu nie chodzi w tym momencie o wybielanie się, tylko chodzi o stanięcie w prawdzie. Politycy Konfederacji i PiS-u staną w prawdzie w piątek podczas głosowania w Sejmie nad odrzuceniem weta Karola Nawrockiego. Jeśli kolejny raz i Mateusz Morawiecki i jego koledzy uciekinierzy z PiS-u i cały PiS zagłosują za utrzymaniem weta Morawieckiego, to pokażą po której stronie stoją. Czy stoją po stronie Zondacrypto, czy stoją po stronie ludzi, którzy stracili swoje oszczędności - mówił Krawczyk.

Głosowanie do któego nawiązął Michał Krawczyk ma odbyc się w piątek (4 września) w trakcie posiedzenia Sejmu.

Na sam koneic Marta Wcisło podkresliła, że strażacy, o których była wcześniej mowa  w niczym nie zawinili i o nic nie zabiegali. Powiedziała, że "Po prostu przyjeżdżał do nich pan Michał Moskal, pytał w czym może pomóc, jakie mają potrzeby. Każde OSP ma potrzeby - wiadomo". - Natomiast z tego co wiem, wyciągał (Moskal - przyp. red.) telefon i dzwonił do prezesa Bogdanki bądź do prezesa Azotów i ci dawali po 15, po 20 tysięcy złotych. Przed kampanią wyborczą, przed wyborami w 2023 roku i w okręgu wyborczym w powiecie janoswskim, który jest dla Michała Moskala szczególny - uzupełniała europosłanka.

Z oświadczenia majątkowego Moskala wynika, że pochodzi z Janowa Lubelskiego. Ma 32 lata. W przeszłości był przewodniczącym Forum Młodych PiS. Obecnie trwa jego pierwsza poselka kadencja. Mandat zdobył w wyniku wyborów parlamentarnych w 2023 roku z okręgu wyborczego  obejmującego m.in. Lublin.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo