Na chodnikach znowu szklanka, ale to nie jedyne zagrożenie dla pieszych poruszających się dziś po Lublinie. Potężne sople zwisają z dachu kamienicy przy ul. Skłodowskiej w samym centrum Lublina. Po sąsiedzku Plaza i miasteczko akademickie. Codziennie przechodzą tędy setki osób.
Sople zwisają z dachu w centrum Lublina. Czy musi dojść do nieszczęścia, żeby zniknęły?
Zapytałem mężczyznę wychodzącego z kamienicy, czy wie, kto administruje budynkiem. Odpowiedział, że jest współwłaścicielem i jednocześnie administratorem. Pytany o sople zwisające z dachu powiedział, że nie znajdują się bezpośrednio nad chodnikiem a nad schodami prowadzącymi do pomieszczenia w podpiwniczeniu.
Co mówi administrator budynku? „Nie wejdę na dach”
- Jestem w wieku 80 plus, nie wejdę na dach, żeby odśnieżać – stwierdził mężczyzna. Dopytywany, dlaczego w takiej sytuacji nie wynajmie firmy do tego zadania, ma gotową odpowiedź: – Nie ma chętnych do pracy. Jego kolejna wypowiedź świadczy o tym, że doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożenia. – Pozostaje mieć nadzieję, że nic się nie stanie, bo wiadomo, że wtedy dobiorą mi się do tyłka.
Kilkaset złotych netto za godzinę pracy wysięgnika przy ul. Skłodowskiej w centrum Lublina
Czy rzeczywiście nie ma chętnych do wejścia na dach i usunięcia zagrożenia? Firm, które oferują w Lublinie i okolicach takie usługi nie brakuje.
- W centrum miasta praca jest utrudniona, jest kłopot z parkowaniem i miejscem na zrzucanie śniegu czy nawisów. Należy bardzo uważać, żeby nie uszkodzić zaparkowanych samochodów – mówią zgodnie przedstawiciele firm alpinistycznych z Lublina.
Ale nie oznacza to, że wykonanie takiej pracy jest niemożliwe. – Sople można usunąć wykorzystując podnośnik. Pierwsza godzina pracy to w naszym przypadku koszt 550 zł netto, kolejna 450 zł – informuje pracownik firmy alpinistycznej z Lublina.
Opisana kamienica przy Skłodowskiej nie jest jedyną przy tej ulicy, z której dachu zwisają sople. Na ścianie kolejnej znajduje się kartka z informacją o niebezpieczeństwie.
Czy ostrzegawcza kartka lub taśma chronią przed odpowiedzialnością?
Podobne sytuacje zgłaszają także mieszkańcy z innych ulic w Lublinie. Kawałek biało czerwonej taśmy ma zapobiec nieszczęściu w bloku przy al. Sikorskiego w Lublinie.
Czy w razie wypadku takie „alibi” załatwia sprawę? Chyba lepiej się o tym nie przekonywać. W polskich sądach nie brakuje bowiem spraw, w których poszkodowani dochodzą odszkodowania i zadośćuczynienia za obrażenia ciała spowodowane przez spadający lód lub sople. Podobnie jest z uszkodzeniami samochodów powstałymi z podobnych przyczyn.
Sople na dachu w centrum Lublina. Usunięcie kosztuje kilkaset złotych, odszkodowanie – znacznie więcej
Przykłady zasądzonych odszkodowań w polskich sądach pokazują, jak wysokie mogą być konsekwencje zaniedbań. W ostatnich latach zapadło wiele takich wyroków. Sąd Rejonowy w Świdnicy przyznał powódce 9 627,65 zł. Sąd Okręgowy w Łodzi zasądził 14 000 zł zadośćuczynienia i 3 000 zł odszkodowania za obrażenia ciała. Z kolei Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim zasądził 4 736 zł na leczenie ofiary. Kwoty te są wielokrotnie wyższe niż koszt usunięcia sopli z dachu, które można wykonać zwykle za kilkaset złotych.
Pozwy trafiają do sądu zazwyczaj wtedy, gdy sprawy nie uda się załatwić polubownie, np. wypłatą odszkodowania z polisy właściciela budynku. Albo gdy obrażenia lub straty są na tyle poważne, że poszkodowany może liczyć na zasądzenie znaczącej kwoty.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.