reklama

Ojciec Filip Buczyński: Czasami największym dobrem jest śmierć dziecka

Opublikowano:
Autor:

Ojciec Filip Buczyński: Czasami największym dobrem jest śmierć dziecka - Zdjęcie główne
Autor: Dominika Polonis

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z Lublina- Mówimy o tajemnicy narodzin dla nieba. Tutaj dziecko ostatnim oddechem żegna się z tym światem i pierwszym oddechem wita się z tym drugim. To bardzo długi proces. Często dokonuje się on w samych rodzicach, którzy się troszczą, kochają i mają świadomość, że to jest czasami największe dobro kiedy dziecko umrze - mówi ojciec Filip Buczyński z Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia w Lublinie. Rozmawialiśmy o potrzebach placówki, marzeniach dzieci, a także trudach pożegnania.
reklama

Jakie są obecnie potrzeby hospicjum? 

Hospicjum pracuje przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Każde parę stów rodzina musi rozważyć czy wydać na prąd czy chleb. Jeżeli mamy taką sytuację, to oczywiste jest, że nie chcemy dopuszczać do takiego wyboru, bo jest to bardzo nie etyczne. Liczymy więc, że środki, które zbieramy obecnie przeznaczone zostaną na pomoc socjalną. Mamy rodziny bardzo zamożne, ale i bardzo biedne. 

Są zbiórki, będzie również można przeznaczyć 1,5 procenta. Co jeszcze planowane jest w najbliższym czasie?

W najbliższym czasie chcemy uroczyście otworzyć aulę im. Stanisława Sojki. Ze Staśkiem jesteśmy bardzo związani. Przyjaźniłem się z nim ponad dwadzieścia lat. Był osobą, która każdorazowo przyjeżdżając bardzo wspierała hospicjum. Chcemy zaprosić wdowę po Staśku. W kampanii na rzecz 1,5 procenta weźmie udział między innymi Julia Szeremeta, Magdalena Różdżka i więcej na razie nie zdradzę. Jesteśmy jeszcze w procesie dopinania ostatnich szczegółów. Chcemy, abyśmy mogli wszyscy razem zobaczyć film i otworzyć tę aulę. 

reklama

Jak wygląda codzienność hospicjum, ta, której zwykle nie widać z zewnątrz?

Przyjechałem teraz z pogrzebu 15-letniej dziewczyny. Pochowaliśmy ją i jest to trzecie dziecko, które zmarło w tym roku. Staje się to naszą codziennością, aby zoptymalizować jakość życia pacjenta i całej rodziny. Brzmi to sztucznie, ale chodzi o to, aby we wszystkich zakresach ta pomoc była i żeby dać tym rodzinom co tylko można. Musimy mieć świadomość, że to co chcemy dać jest i tak niewystarczające, bo oczekiwaliby od nas cudu. A z tym tematem to modlę się do Pana Boga. 

Dzieci mają świadomość że umierają? 

Wszystko zależy od tego, na jakim etapie funkcjonowania psychomotorycznego mamy naszych podopiecznych. Nałożyłbym jednak nacisk na funkcje intelektualne, na strukturę mózgu. Wraz z rozwojem choroby, dochodzi do degradacji mózgu. Przy tych dzieciach możemy mówić bardziej o odczuciach. Mamy teraz jedną pacjentkę, z którą o umieraniu rozmawiamy otwarcie. Ma 17 lat i mówi nam, jakie marzenia chce jeszcze spełnić. Brzmi to kuriozalnie, ale chce mieć poczucie spełnienia w życiu. Nawet 90-latkowie mogą nie być spełnieni, a co dopiero 17-letnia młoda kobieta. To jest też jednym z naszych celów, aby te marzenia spełniać. Aby mogli uzyskać to, co z trudem dostaliby w rodzinie, bo rodziny czasami na to nie stać. Ta młoda dziewczyna ma w sobie ogromną pasję malowania na płótnie, dostanie farby, sztalugi, a to wszystko kosztuje. Żeby mogła to otrzymać potrzeba przyjaciół, którzy czasem nam coś dadzą, a czasami zasponsorują coś, co wydaje się oczywiste, a jest to spełnienie ostatniego marzenia dziecka. 

reklama

O jakich marzeniach jeszcze mówiła? 

To dziewcze miało wielkie marzenie żeby być we Wrocławiu w pewnym muzeum, w restauracji w Warszawie i w Kazimierzu Dolnym po to, żeby uczestniczyć w plenerze. Ostatnio chłopiec jeździł samochodem, który pod maską miał z 700 koni mechanicznych. Był przeszczęśliwy! Wpisujemy się w marzenia naszych dzieci mając tylko nadzieję, że uda się je spełnić.

Jak dzieci są przygotowywane na to co nieuniknione?

Trzeba dużej dojrzałości naszych podopiecznych. Mówimy o tajemnicy narodzin dla nieba. Tutaj ostatnim oddechem żegna się z tym światem i pierwszym oddechem wita się z tym drugim. To bardzo długi proces. Często dokonuje się on w samych rodzicach, którzy się troszczą, kochają i mają świadomość, że to jest czasami największe dobro kiedy dziecko umrze. To jest niewyobrażalne, ale właśnie dlatego, że ono nie cierpi. 

reklama

Czy zdarza się, że to umierające dzieci pocieszają swoich rodziców?

Dzieci czasami oszczędzają rodzicom swoich cierpień. To jest forma pocieszania. 

Czym jest nadzieja w kontekście hospicjum?

Hmm…. Zawsze jest nadzieja na coś. Na to, że spełni się coś, co stanowi wartość. I w naszym zakresie ta nadzieja jest bardzo związana z taką filozofią życia, którą jest otwarcie na nowe życie po śmierci. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo