reklama

Kościół pełen tajemnic. Ruchomy mechanizm strzeże ukrytego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej

Opublikowano:
Autor:

Kościół pełen tajemnic. Ruchomy mechanizm strzeże ukrytego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej - Zdjęcie główne
Autor: Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie | Opis: Wreszcie na swoim miejscu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaWyblakłą fotografię zastąpił dziś obraz wiernie odwzorowujący oryginał. Dołączył do dwóch pozostałych malowideł w ołtarzu głównym. Jedno z nich można zobaczyć tylko w wyjątkowych okolicznościach, po uruchomieniu ukrytego mechanizmu.
reklama

W 2000 roku zabytkowy drewniany kościół z Matczyna dostał drugie życie. Wtedy zakończono jego odbudowę w nowym miejscu - Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie.

Część oryginalnego wyposażenia pozostała w Matczynie, gdzie trafiła do nowego kościoła. Nie inaczej było z obrazem Archanioła Michała z ołtarza głównego. 

Prowizorki są najtrwalsze

Dlatego zamiast oryginalnego obrazu 26 lat temu zawisło w jego miejscu przedstawiające malowidło zdjęcie. Było to doraźne rozwiązanie, które, jak to często bywa, przedłużyło się na lata.

Z czasem nasłonecznienie, a co za tym idzie promienie UV, spowodowało fotodegradację barwników. Składniki tuszu takie jak cyjan, magenta czy żółty mają różną odporność na światło. Żółty i cyjan szybciej się rozpadają, pozostawiając dominującyfioletowy lub niebieski odcień. 

reklama

- Choć zdjęcie było chronione szkłem UV z czasem dominującym kolorem stał się fiolet - mówi Bartłomiej Bałaban, dyrektor Muzeum Wsi Lubelskiej. - Odwiedzający kościół dopytywali, dlaczego obraz wygląda tak, a nie inaczej.

Zapadła decyzja, aby stare zdjęcie zastąpił obraz wykonany w takiej samej technice i przy użyciu takich samych materiałów jak oryginał.

Zadania podjął się malarz Dariusz Ciężak. Był dziś obecny w muzeum podczas wieszania obrazu w miejscu po fotokopii (na zdjęciu nizej).

reklama

 

 

- Zależało nam, aby obraz reprezentujący twórczość ludową z Matczyna był obrazem możliwie zbliżonym do oryginalnego. Chcemy być jak najbliżej tradycji i naszej przeszłości. Fotokopia w żadnym razie nie tych warunków nie spełniała - kontynuuje dyrektor Bałaban.

Klasyczny wizerunek Archanioła Michała

Obraz, który dziś zawisł w kościele z Matczyna przedstawia klasyczny wizerunek Archanioła Michała.

- Chętnie reprodukowany, bazujący na modelu obrazu Guido Reni z 1636 roku, znajdującym się w kościele Santa Maria della Conzenzione w Rzymie - wyjaśnia Artur Jaworski, zastępca kierownika działu naukowego Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie.

reklama

Michał Archanioł jest jednym z archaniołów uznawanych wspólnie przez największe religie: chrześcijaństwo, islam i judaizm, a jego hebrajskie imię znaczy „któż jak Bóg”.

- Na temat samego Archanioła Michała można mówić w nieskończoność - uśmiecha się Artur Jaworski. - Nazywany Księciem Aniołów, obrońca wiary, aktywnie walczący z Szatanem. Stąd też w ikonografii jego postać utrwalana jest w stroju rzymskiego żołnierza z uniesionym mieczem. W drugiej ręce niekiedy trzyma wagę, co odnosi się do kolejnego ważnego aspektu jaki mu przypisywano. Uważano go bowiem za opiekuna przejścia z życia doczesnego do wieczności.

Waga służy do odmierzania złych i dobrych uczynków tych wszystkich, którzy chcą przekroczyć Bramy Niebios. Artur Jaworski zwraca uwagę, że w ikonografii Archanioł Michał bardzo często ukazywany jest jako ten, który depcze pokonanego Szatana. A jego imię wzywane jest podczas odprawianych egzorcyzmów, czyli w momencie bezpośredniej niemal walki ze złym duchem.

reklama

- Wersja Archanioła Michała z kościoła z Matczyna pozbawiona jest tej szlachetności i lekkości pierwowzoru. Widoczne są uproszczone formy, wręcz pewna naiwność, a sposób malowania zdradza prawdopodobną lokalną proweniencję obrazu - opisuje muzealnik.

Postać przedstawiona jest w koronie, w czerwonym płaszczu potwierdzającym jego hierarchię wśród aniołów. Kolorystyka całości oddaje grozę piekielnej otchłani, w którą strącany jest pokonany Szatan.

Na pierwszym planie widoczne są jęzory ognia piekielnego. Na podstawie cech malarskich można obraz datować (mówimy o oryginale) na XVIII lub początek XIX wieku.

W dolnej części malowidła znajdują się przetarte i nieczytelne już linie tekstu. Możliwe, że odnoszą się do osoby jego fundatora oraz przybliżają okoliczności przekazania parafii. Nawet wykonane w podczerwieni zdjęcia IR nie umożliwiły odczytania treści w pełni. Co udało się zobaczyć?

W odczytanych wzmiankach jest mowa o Archaniele Michale (pierwszy wers). Są też nazwiska osób trzecich oraz, być może, rodzaj pewnej modlitwy. Może to być memoriał poświęcony osobie o imieniu Michał, której duszę polecono patronowi Archaniołowi Michałowi wramach uroczystości pogrzebowych.

Obraz wykonany jest w technice olejnej na podobraziu płóciennym rozpiętym na drewnianym krośnie. Technika malarska i sposób wykonania również wskazują na prowincjonalne pochodzenie obrazu.

Oryginał znajduje się w kościele parafialnym p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Pannyw Matczynie. Kilka lat temu przeszedł gruntowne prace konserwatorskie.

Kościół z Matczyna czyli perła w koronie

Znajdujący się obecnie na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej kościół z Matczyna (model stojący obok świątyni na zdjęciu wyżej) został zbudowany ok. 1686 r. Ufundował go ówczesny wojewoda lubelski Karol Tarło. Jest najstarszym kościołem parafialnym na Lubelszczyźnie zachowanym w tak doskonałym stanie.

Był kilkukrotnie przebudowywany i remontowany. W latach 1884-1885 uzyskał nową, większą kruchtę, a w latach 1896-1912, po przebudowie zachrystii, lożę kolatorską nad zachrystią.

W muzeum odtworzono stan kościoła po ostatniej przebudowie.

Długa droga do nowego otwarcia

Od 1947 r., gdy wybudowano w Matczynie nową świątynię, stara przestała pełnić funkcje kultu. Opustoszały kościół, gdyż wyposażenie zostało przeniesione do nowej świątyni, popadał w ruinę.

W 1975 r. Muzeum Wsi Lubelskiej z własnych funduszy zabezpieczyło dach kościoła. W 1980 r. Kuria Biskupia w Lublinie przekazała kościół w posiadanie muzeum. W tym samym roku nastąpiła jego relokacja.

Posadowienie budynku w nowym miejscu planowano już na rok 1984, jednak w związku braku funduszy pomysłu zaniechano. Ówczesna pracowniczka muzeum, Łucja Kondratowicz-Miliszkiewicz, badaczka i kuratorka ekspozycji stałej kościoła, oceniała, że już w momencie wpisywania do rejestru zabytków, a więc w roku 1966 r. stan konstrukcji był bardzo zły.

Podczas przenosin do muzeum ubytki substancji zabytkowej mogły dochodzić nawet do 30%. Ostatecznie obiekt odbudowano dopiero w roku 2000, a uroczyście poświęcono w 2002 r. Pełny wystrój kościół uzyskiwał stopniowo w latach 2001-2005.

Wiedzę o jego wyposażeniu ówcześni muzealnicy czerpali głównie ze źródeł archiwalnych. A także, przede wszystkim, z wywiadów przeprowadzonych w 1984 r. z byłymi proboszczami oraz mieszkańcami parafii z Matczyna.

Ekspozycja, którą mamy możliwość dziś oglądać, przywołuje przełom lat 20. i 30. XX wieku.

Na co szczegółnie warto zwrócić uwagę w kościele z Matczyna?

- Skupię się może na kilku eksponatach, bowiem ekspozycja kościoła to przeszło 200 obiektów - mówi Artur Jaworski.

Muzealnik rozpoczyna od barokowego ołtarza głównego w prezbiterium. To kopia oryginalnego zachowanego w Matczynie. Jest to ołtarz dwukondygnacyjny, malowany ze złoceniami i z rzeźbami świętych Stanisława, Wojciecha i Rocha oraz niezidentyfikowanego świętego.

W kopię wkomponowane są oryginalne elementy matczyńskiego ołtarza: barokowe tabernakulum z tronem wystawiania Najświętszego Sakramentu oraz oryginalny stopień ołtarzowy. Na tabernakulum stoi drewniany krucyfiks z początku XX wieku. Z kolei na drewnianym stopniu znajdują się mosiężne dzwonki kościelne – jedno – i czterogłosowe używane niegdyś w Matczynie podczas mszy świętej.W zachodniej części prezbiterium wisi ambona.

- Mówimy o ekspozycji okresu przedsoboorowego, gdy msza święta odprawiana była tyłem do wiernych, a z ambony czytana była Ewangelia oraz głoszone kazania i inne nauki - wyjaśnia Artur Jaworski.

Ponieważ nie udało się pozyskać późnobarokowej ambony z Matczyna, zastąpiono ją analogiczną z kościoła w Bończy z połowy XIX wieku. Chrzcielnica natomiast jest wierną kopią oryginału znajdującego się w matczyńskiej parafii.

- Ciekawym i bardzo cennym eksponatem są oryginalne organy ze wszystkimi rekwizytami i ozdobami - podkreśla Artur Jaworski.

To tzw. pozytyw sześciogłosowy z drewnianymi i cynowymi piszczałkami ze skórzanym miechem magazynowym i klawiaturą w bocznej ścianie, przy której znajduje się siedzenie. W ławce z oparciem znalazł się schowek na nuty.

Organowa klasycystyczna szafa, z malowanymi kolumnami i rzeźbionymi uszakami, jest zwieńczona szczytem klasycystycznym z krzyżem i dwiema lirami. Instrument ten pochodzi z wczesnego XVIII wieku. Użytkowany był w Matczynie jeszcze do 1981 r. Następnie trafił do muzeum, gdzie w latach 2001-2002 przeszedł gruntowną renowację.

- Obecnie miech poruszany jest przez silnik elektryczny. Ale w przeszłości „kalikowali” czyli pompowali, czy też tłoczyli do niego powietrze za pomocą rąk lub nóg matczyńscy chłopcy - opowiada Artur Jaworski.

Oryginalnym wyposażeniem pozyskanym z Matczyna są również sosnowe ławki z trzema rzędami siedzeń, konfesjonał, kościelny klęcznik, zakrystyjna szafa na ornaty, czy ołtarzowy kanon zawierający modlitwy „Credo” i „Glorię”.

Nie taka zwykła ta rzeźba jak sądzono

W kruchcie kościoła z Matczyna znajduje się replika niezwykle cennego eksponatu (na zdjęciu wyżej).

- Bardzo rzadko zdarza się odkrycie takich „perełek”, jak to którego dokonała ówczesna, wieloletnia główna konserwator muzealna Maria Serafinowicz - opowiada Artur Jaworski. - Gdy krucyfiks trafił do muzeum, sądzono, że jest to XIX-wieczna rzeźba ludowa.

Początkowo był depozytem Archidiecezji Lubelskiej, później rzeźba przeszła na własność muzeum. Po jakimś czasie, po bliższym zbadaniu eksponatu stwierdzono większą złożoność budowy zabytku. 

Kolejne, już specjalistyczne badania, wykonane za pomocą metody radiologicznej oraz tomografii komputerowej oraz metodą radiowęglową (C14) pozwoliły potwierdzić oryginalność rzeźby, oraz oszacować jej czas powstania. Pochodzi prawdopodobnie z lat 1389-1437, ale równie możliwe jest, że z lat 1316-1354.

Przed rozpoczęciem szczegółowych badań powzięto również decyzję o wykonaniu kopii krucyfiksu, którą możemy obecnie podziwiać w kruchcie kościoła. Oryginał zaś znajduje się w Wieży Trynitarskiej – Muzeum Archidiecezji Lubelskiej.

Obraz ukryty przed oczami niepowołanych

W główny ołtarz wkomponowane są trzy obrazy. Oprócz przedstawiającego Michała Anioła są jeszcze dwa. Pierwszy, pełniący funkcję „przesłony”, to obraz Wniebowzięcia NMP, nawiązujący w ten sposób do patronatu nad świątynią.

Powstał najprawdopodobniej w drugiej połowie XIX wieku, najpóźniej w pierwszych latach XX wieku. Został wykonany w technice olejnej na podobraziu płóciennym rozpiętym na drewnianym krośnie. Technika malarska i sposób wykonania również wskazują na prowincjonalne pochodzenie.

Oryginał znajduje się w parafii w Matczynie. W muzeum wisi kopia.

Drugi obraz, na co dzień zasłonięty, to wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej z drugiej połowy XIX wieku. Wykonany metodą rzemieślniczą: olej na lnianym płótnie z okrywą runową od spodu. Zastosowano w tym przypadku metodę „strychowania” czyli techniki malarskiej polegającej na tworzeniu bogatej w fakturę powierzchni.

Obraz znajduje się w muzeum jako depozyt z Muzeum Archidiecezjalnego wLublinie.

Tak jak w Częstochowie, choć mechanizm inny

Mechanizm pozwalający odsłonić przesłonięty na co dzień wizerunkiem Wniebowzięcia NMP obraz Matki Boskiej Częstochowskiej został wykonany przez pracowników Działu Konserwatorsko-Budowlanego muzeum. To odtworzenie oryginalnego mechanizmu. Na zdjęciu niżej w trakcie działania.

To prosty system oparty na rolkach i linach, stosowany w kościołach już od późnego średniowiecza. Upowszechnienie tego rozwiązania nastąpiło w okresie baroku, kiedy to masowo zaczęto wprowadzać ruchome wizerunki ołtarzowe.

Na Jasnej Górze wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej odsłaniany jest za pomocą mechanicznej, srebrnej zasuwy, tzw. „srebrnej zasłony”. Powstała w 1723 r. wykonana przez złotnika z Augsburga Johanna Alberta Hammerschmidta.

Zasuwa została zamówiona po tym, jak rok wcześniej doszło do kradzieży drogocennych wotów z ołtarza.

Skąd potrzeba “zasłonięcia” obrazu? Czy to za innym obrazem czy to za zasłoną?

- Sądzę, że decydowały dwa aspekty - opowiada Artur Jaworski. - Po pierwsze duchowy. Mamy do czynienia z symboliką zasłoniętej świętości. Pokazuje i uczy, że ten konkretny święty wizerunek nie jest do oglądania „na co dzień”, a jego ukazanie nakazuje określoną postawę – modlitwy, skupienia, ciszy. Odsłonięcie obrazu dla wielu osób było i zapewne jestprzeżyciem bardzo osobistym. Także obecnie.

Drugi wymiar, o którym wspomina Artur Jaworski był już jak najbardziej praktyczny. Chodziło o bezpieczeństwo oraz funkcję ochronną (niżej ukryty na co dzień obraz z kościoła w Matczynie w pełnej krasie).

- Chyba najlepszym przykładem jest rok 1430 i rabunkowy napad na jasnogórski klasztor, w wyniku którego uszkodzony został (m.in. cięty szablą) obraz Matki Boskiej. Charakterystyczne blizny widzimy do dziś. Osłona zabezpiecza obraz nie tylko przed grabieżą. Wystawienie go na permanentną ekspozycję słoneczną może sprzyjać jego degradacji. Ukrycie przed tym zabezpiecza.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo