reklama

Impreza pod oknami, koncert za ścianą, czyli cyrk Stare Miasto. "Oni mają to po prostu wliczone w koszta"

Opublikowano:
Autor:

Impreza pod oknami, koncert za ścianą, czyli cyrk Stare Miasto. "Oni mają to po prostu wliczone w koszta" - Zdjęcie główne
Autor: Krzysztof Janisławski | Opis: Jak zakończyła się ta interwencja?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaLudzie przyjeżdżają tutaj wyszaleć się jak do cyrku - uważa Ewa Król, mieszkanka komunalnego lokalu w kamienicy przy ul. Olejnej 5 w Lublinie. Z odpowiedzi ratusza wynika, że na Olejnej panuje sielanka. Przynajmniej w statystykach. Czy powinny tam zostać przeprowadzone badania natężenia hałasu?
reklama

Pani Ewa mieszka z niepełnosprawnym ruchowo synem, w mieszkaniu komunalnym na II piętrze kamienicy. Budynek sąsiaduje przez ścianę z budynkiem, w którum siedzibę ma “Cafe Lulu”. Lokal ma także patio. Z informacji pubu wynika, że sezonowe. Mieszkańcy twierdzą, że to nie prawda.  

Z kolei “Plac Olejny” funkcjonuje na powietrzu, jest usytuowany na wprost kamienicy, po drugiej stronie ulicy. Działa sezonowo.

Lublin by night

Piątek, 17 lipca, kilka minut przed godz. 22. Na wąskiej uliczce Olejnej w sąsiedztwie kamienicy nr 5 grupki rozbawionych i głośnych młodych ludzi. W rękach butelki i kubki. Część okupuje schodki przy zabazgranej sprejami ścianie (na zdjęciu niżej).

reklama

W “Cafe Lulu” pełno. W pomieszczeniu przy wejściu, po lewej stronie, ktoś gra na bębenkach. W głębi, przy ścianie kamienicy Olejna 5, znajduje się patio. Tam bawi się kilkadziesiąt osób.

W “Placu Olejnym” jest spokojniej, choć i tutaj z upływającymi minutami, robi się głośniej. To muzyka z baru znajdującego się, podobnie jak stoliki, bezpośrednio na dworze. W łazience mieszkania pani Ewy wyraźnie słychać odgłosy z lokalu za ścianą.

Z kolei w pokoju i kuchni zdecydowanie dominuje muzyka i gwar rozmów z ogródka drugiego lokalu oraz z ulicy. Dźwięki docierają przez otwarte okno.

reklama

- Po zamknięciu okien jest ciszej. Ale wtedy robi się nie do wytrzymania. Dziś w mieszkaniu termometr pokazuje 27 stopni, a jest już po godz. 23. Podczas upałów temperatura w pokoju sięga 31 stopni - opowiada kobieta.

Tymczasem hałas zza okna narasta.

- Dziś i tak jest dość spokojnie - komentuje Ewa Król.

Na dowód odtwarza nagrania wykonane w inne dni. I podaje przykłady:

- W “Placu Olejnym” potrafili powiesić nagłośnienie nawet na drzewie. Nocna impreza techno pod oknami? Czemu nie. Do tego dochodzą hałasy z ulicy. Klienci lokali potrafią tłuc się i awanturować na ulicy do późna. Zdarzały się przypadki załatwiania potrzeb fizjologicznych na ulicy i zażywania narkotyków przed kamerą monitoringu. Na schodkach naprzeciwko nocą łatwiej poczuć marihuanę niż papierosy - wymienia (na zdjęciu pokazuje drzwewa, o których mówi).

- Trudno tak żyć - mówi kolejna mieszkanka kamienicy.

reklama

Jej okna nie wychodzą na “Plac Olejny”. Pod tym względem jej lokalizacja jest korzystniejsza. Jednak coś za coś. Lepiej słyszy w swoim mieszkaniu to, co dzieje się na patio “Cafe Lulu”.

- Śpię ze stoperami w uszach - mówi.

Jak jeszcze sobie radzą mieszkańcy?

- Nakładamy słuchawki, bierzemy leki uspokajające - wylicza Ewa Król. - Ja choruję na depresję. Lekarz mówi, że ta sytuacja ma na mnie destrukcyjny wpływ. W tej kamienicy żyją seniorzy, ludzie schorowani. Co z ich prawem do odpoczynku?

Na parterze mieszka Małgorzata Szpecht.

reklama

- Żyjemy w sytuacji wykańczającej psychicznie. Gdy wracam z pracy i wchodzę na Olejną, żołądek podchodzi mi do gardła - opowiada.

Mówi, że w jej przypadku problemem jest hałas z “Placu Olejnego”.

- Plenerowy ogródek znajduje się vis a vis mojego mieszkania. Przy otwartym oknie czuję, jak gdybym siedziała w knajpie. Do tego dochodzi brak możliwości porozumienia się z osobą, która zarządza tym miejscem. O 12, 1 w nocy muszę prosić menedżerkę “Placu Olejnego”, żeby wyłączyła muzykę. Zdarza się, że nie ma już klientów, a muzyka gra w najlepsze. Czasem ściszy, czasem nie. Zależy od humoru.

Mieszkanka lokalu na parterze ocenia, że interwencje policji zwykle kończą się pouczeniami. Podobnie ze strażą miejską.

- Coś tam sobie szepczą i na tym się kończy - stwierdza.

Pani Ewa również jest zdania, że wzywanie służb nie przynosi trwałego efektu.

- Bywa, że straż w ogóle nie chce przyjechać. Na policję trzeba czekać godzinę, dwie, trzy albo i dłużej. A czasem nikt nie przyjeżdża ani nie przychodzi. Gdy dotrą, na ulicy czy w ogródku na chwilę się uspokaja, potem wszystko wraca do normy.

Mieszkanki opowiadają, że dwa razy przypadkami zakłóceń porządku w sąsiedztwie ich kamienicy zajmował się sąd. Według ich relacji w przypadku “Cafe Lulu” sprawa skończyła się korzystnie dla lokalu.

- Natomiast “Plac Olejny” został ukarany. Po tym nastąpiła tam zmiana menadżera - mówi pani Ewa.

Menedżerka “Placu Olejnego” 17 lipca w nocy na moje pytanie, czy lokalu nie obowiązuje cisza nocna, odpowiedziała:

“Obowiązuje, oczywiście”.

I dalej:

“Jeśli jest za głośno, policja, straż miejska może przyjechać i ocenić. Nie ma problemu”.

W trakcie tego spotkania poprosiłem o numer telefonu, żeby porozmawiać w bardziej sprzyjających warunkach. Gdy kilka dni później zadzwoniłem do menedżerki, rozłączyła się bez słowa tuż po tym, jak się przedstawiłem. Do momentu publikacji artykułu nie odpowiedziała na SMS-a z pytaniami.

Z menedżerem “Cafe Lulu” przeprowadziłem zdecydowanie dłuższą rozmowę, w której przedstawił swoje racje i ocenę sytuacji. Nie zgodził się jednak na publikację. 

Czy widać patrol? Dobre pytanie

Problem hałasu na Starym Mieście nie zaczął się wczoraj. Świadczy o tym pismo z 10 lipca 2024 r. skierowane do straży miejskiej w Lublinie:

“Rada i Zarząd Dzielnicy Starego Miasta, w związku ze stwierdzonymi licznymi wykroczeniami wobec obowiązującego prawa, ponownie zwraca się o wyznaczenie stałego całodobowego pieszego patrolu, który swoim zasięgiem obejmowałby jedynie teren administracyjny dzielnicy Starego Miasta.

Na przestrzeni ostatnich lat dzielnica stała się centrum rozrywkowym (liczne restauracje, bary, dyskoteki) dla olbrzymiej ilości mieszkańców Lublina, czy też coraz liczniej odwiedzających miasto turystów. Wraz ze zwiększeniem liczby użytkowników tej przestrzeni, coraz bardziej nasilały się problemy związane z szeroko rozumianym pojęciem bezpieczeństwa.(...)

Rada Dzielnicy przez kilka kadencji inwestowała przyznaną rezerwę celową na stworzenie kompleksowego monitoringu wizyjnego naszej dzielnicy. (...) obecnie większość terenu dzielnicy znajduje się w ogólnomiejskim systemie wizyjnym. (...) z przykrością stwierdzamy, że wydatkowane pieniądze zostały wyrzucone w „błoto”. Pomimo wielu wykroczeń, czy wręcz przestępstw takich jak: niszczenie mienia, picie alkoholu w miejscach do tego niewyznaczonych, wymuszania pieniędzy przez pseudo grajków, burdy pijackie, zażywanie narkotyków bezpośrednio pod kamerami itp. pozostają one bez jakichkolwiek konsekwencji dla osób dokonujących opisywane wyżej czyny.

(...) starsza część mieszkańców dzielnicy zgłasza do Rady Dzielnicy Starego Miasta obawy związane z wychodzeniem z mieszkań w szczególności w weekendy i po zmroku. Odnotowujemy również liczne zgłoszenia związane z zakłóceniem ciszy nocnej przez muzyków ulicznych, wracających klientów restauracji, nagłośnienia z restauracji, czy też przez organizowane koncerty przez poszczególnych restauratorów.

Wszystkie te sytuacje były zgłaszane i są na bieżąco zgłaszane do służb porządkowych, niestety w większości pozostają bez reakcji, lub też podjęta interwencja pomaga jedynie na chwilę”. W piśmie wymienione są konkretne lokalizacje. Wśród nich Olejna 5. Pismo podpisał Michał Makowski, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Stare Miasto.

Wszyscy wiedzą, co tu się dzieje

Gdy rozmawiam z nim po dwóch latach od napisania cytowanego pisma, wyjaśnia, że radzie chodziło o mieszany pieszy patrol policji i straży miejskiej. Udało się?

- Jest patrol policyjny, ale obszar, który ma pod kontrolą to oprócz Starego Miasta także całe Śródmieście - mówi.

Z kolei straż miejska informuje, że nie ma nocnego pieszego patrolu na Starym Mieście. Tymczasem problem opisany dwa lata temu nadal doskwiera mieszkańcom Olejnej 5 i nie tylko im.

- Kary finansowe, jakie można nałożyć na lokale łamiące przepisy, są zdecydowanie za niskie. Oni mają to po prostu wliczone w koszta - ocenia Michał Makowski.

Przewodniczący mówi, że starał się sprawą Olejnej 5 zainteresować prezydenta Krzysztofa Żuka.

- Ja również próbowałam, gdy trzy lata temu był u nas w ramach “Planu dla dzielnic”. Mówiłam, jak tu żyjemy podczas sesji Rady Miasta trzy lata temu. Wszyscy dobrze wiedzą, co tu się dzieje - mówi z goryczą Ewa Król.

17 lipca późnym wieczorem odwiedziła ją radna Justyna Budzyńska (PiS) na zdjęciu niżej.

- Nie mogę uwierzyć w to, co tu widzę i słyszę - komentowała. - Hałasy, które wyraźnie słychać w mieszkaniu w późnych godzinach nocnych to jedno. A przecież jest jeszcze kwestia grzyba na ścianach. W takich warunkach mieszka rodzina, w tym niepełnosprawny młody człowiek. Jest uwięziony w mieszkaniu na drugim piętrze. Nie odpuszczę tej sprawy.

Radna napisała interpelację w tej sprawie. Z odpowiedzi, którą otrzymała, wynika, że na Olejnej nie były prowadzone badania natężenia hałasu. Radna zapowiada kolejną interpelację, dotyczącą właśnie kwestii przeprowadzenia takich pomiarów.

Tej nocy Ewa Król zadzwoniła z prośbą o interwencję do straży miejskiej. Było po godz. 22. Zgłosiła zakłócanie ciszy nocnej przez oba lokale. Dyżurny sugerował jej, żeby z uwagi na spodziewany długi czas oczekiwania na interwencję skontaktowała się z policją. Ostatecznie zgłoszenie zostało przyjęte, a samochód straży pojawił się po ok. 50 minutach.

Strażnik posłuchał tylko od ulicy

Widzieliśmy początek interwencji w "Placu Olejnym". Odbywała się przy głośnych dźwiękach utworu Bee Gees “Stayin Alive”. Menedżerka tego lokalu nie chciała rozmawiać ze strażnikami w mojej obecności. Ona i mundurowi kontynuowali rozmowę na zapleczu.

Co było dalej? Angelika Gmitrzuk ze straży miejskiej informuje, że interwencja zakończyła się “nałożeniem mandatu karnego na osobę odpowiedzialną za używanie nagłośnienia na zewnątrz bez zgody”. Nie chciała powiedzieć, w jakiej wysokości był to mandat.

- Do drugiego lokalu strażnicy nie weszli z tego względu, że na zewnątrz stwierdzili, że nie słychać hałasu wydobywającego się ze środka - dodaje.

Rzecz w tym, że zgodnie z relacjami moich rozmówczyń, dźwięki z patio "Cafe Lulu" (usytuowanego w głębi, a nie od strony ulicy) są słyszalne i uciążliwe szczególnie w ich mieszkaniach. Nie zaś na ulicy.

Tej nocy Ewa Król zadzwoniła też na policję. Do momentu, gdy byliśmy na miejscu, umundurowany patrol się nie pojawił.

Ja bym trochę chłodniej na to spojrzał

Ewa Król podczas czerwcowej sesji Rady Miasta dostała kilka minut na wypowiedź.

- Szanowni państwo prezydenci, szanowni radni. Po raz kolejny przychodzę prosić was o pomoc. Na ul. Olejnej od lat odbywają się libacje alkoholowe, kwitnie narkomania. Są tak bezczelni, że spożywają narkotyki przed kamerami monitoringu. Nagrania pokazywałyśmy przewodniczącemu Rady Miasta i sekretarzowi miasta Andrzejowi Wojewódzkiemu. Trzy lata temu prosiłyśmy pana prezydenta Żuka podczas spaceru po Lublinie, żeby zareagował. Policja co prawda przyjeżdża, rozgania towarzystwo, ale za chwilę zbierają się od nowa. Błagamy, pomóżcie nam. Panie prezydencie, po raz kolejny, prosimy.

W odpowiedzi prezydent Żuk wywołał do tablicy komendanta Straży Miejskiej Jacka Kucharczyka.

- Tam, gdzie funkcjonują lokale gastronomiczne, przypadki zakłócania ciszy nocnej temu towarzyszą. I to jest zjawisko nie tylko lubelskie. Jeżeli chodzi o przestępczość narkotykową, to jest zadanie przede wszystkim dla policji. Natomiast ja bym trochę chłodniej na to spojrzał. To, czy ktoś jest pod wpływem narkotyków, można stwierdzić tylko po przeprowadzonych odpowiednich badaniach. (...) Policja się tym zajmuje. Może jej nie widać, tam, gdzie jest przestępczość narkotykowa, ale zapewniam, że w codziennych kontaktach przekazujemy sobie te informacje, które rejony warto spenetrować i gdzie trzeba prowadzić działania.

Staramy się walczyć z zakłócaniem ciszy nocnej i spokoju mieszkańców. Nie zawsze jesteśmy w stanie przyjechać w odpowiednim czasie, bo mamy szereg interwencji, ale przekażę te wszystkie informacje w codziennych naszych rozmowach z policją. I będziemy prowadzić działania: policja w sprawie narkotyków, my jeśli chodzi o ciszę i przepisy porządkowe”.

Piotr Dreher, przewodniczący Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Lublinie mówi, że nigdy nie słyszał o sprawie Olejnej 5. Informuje, że kwestie hałasu i naruszania porządku znajdują się w gestii policji. I, że komisja nie ma formalnych możliwości odebrania koncesji na sprzedaż alkoholu. Odsyła do Urzędu Miasta, który ma takie kompetencje.

Błogi spokój

Mieszkańcy kamienicy i przewodniczący Zarządu Dzielnicy wspominali o prezydencie Żuku, jako o osobie, na której pomoc liczyli. Zapytaliśmy więc rzeczniczkę prezydenta Lublina, co zrobił w sprawie zakłócania porządku przy ul. Olejnej. Oto odpowiedź:

- Odnosząc się do kwestii ograniczenia hałasu i zakłócania porządku publicznego w rejonie ul. Olejnej informuję, że Miasto podejmowało działania w tym zakresie, wykorzystując kompetencje wynikające z obowiązujących przepisów - napisała w odpowiedzi.

Z jej maila można wyciągnąć wniosek, że problem opisywany przez mieszkańców kamienicy przy Olejnej oraz zarząd dzielnicy Stare Miasto nie istnieje. A przynajmniej nie w statystykach. Justyna Góźdź informuje bowiem, że do straży miejskiej od początku 2023 r. wpłynęły “trzy zgłoszenia dotyczące hałasu dobiegającego z lokali usługowych przy ul. Olejnej”. Czyli średnio mniej niż jedno rocznie.

- Od 2023 r. Straż Miejska nałożyła również dwa mandaty za używanie urządzeń nagłaśniających oraz jeden mandat za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym - pisze.

Żaden z opisanych lokali nie stracił koncesji na sprzedaż alkoholu:

“Kontrola nie wykazała nieprawidłowości, a informacje przekazane przez Policję i Straż Miejską również nie potwierdziły wystąpienia ustawowych przesłanek do cofnięcia zezwolenia” - czytamy w mailu.

Justyna Góźdź wskazuje policję, jako instytucję odpowiedzialną za “kwestie związane z ochroną bezpieczeństwa i porządku publicznego oraz podejmowanie interwencji w przypadku zakłócania ciszy”:

"To właśnie potwierdzone przez Policję przypadki zakłócania porządku publicznego pozostające w związku ze sprzedażą napojów alkoholowych mogą stanowić podstawę do cofnięcia zezwolenia”.

O komentarz poprosiliśmy mieszkanki kamienicy.

- To prawda, że znacznie częściej kontaktujemy się z policją niż strażą miejską, bo straż nie chce do nas przyjeżdżać. Ale trzy telefony? Nie wierzę, że ktoś tak powiedział - mówi pani Ewa.

- Niemożliwe - dodaje pani Małgorzata.

Pani Ewa mówi jeszcze:

- Nic dziwnego, że takie lokale nie tracą koncesji, skoro do interwencji albo nie dochodzi, albo najczęściej kończą się pouczeniem, a nie mandatami. Tak, żeby nikomu włos z głowy nie spadł.

Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Obie panie są zgodne:

- Stare Miasto to nie jest obecnie miejsce, w którym można żyć. Weźcie sobie tę kamienicę, zróbcie tu kolejny hotel, będzie pasował do tego zbudowanego tuż obok naszego budynku. A nam pozwólcie zamieszkać w jakimś normalnym miejscu. Takim, które nie jest imprezowym centrum miasta. Przecież na Felinie powstają kolejne bloki komunalne. Także z mieszkaniami przystosowanymi do potrzeb niepełnosprawnych.

Policja zachęca do "bieżącego zgłaszania"

Co ma w tej sprawie do powiedzenia policja? Podinsp. Kamil Gołębiowski, oficer prasowy KMP w Lublinie, pisze m.in.:

“(...) Każde zgłoszenie jest przez policjantów weryfikowane, a w przypadkach potwierdzenia naruszeń funkcjonariusze podejmują przewidziane prawem czynności.Od początku 2024 roku odnotowaliśmy pod wskazanym adresem kilka interwencji związanych między innymi z zakłócaniem porządku i ciszy nocnej. Część zgłoszeń nie została potwierdzona, jednak były też sytuacje, w których osoby zostały zatrzymane albo sprawy znalazły swój finał w sądzie.

Rejon Starego Miasta jest objęty bieżącym nadzorem patroli, w tym patroli pieszych, szczególnie w godzinach wieczornych i nocnych. Przez okres letni prowadzone są działania prewencyjne pod kryptonimem "Deptak".

Policjanci kierowani są również w miejsca wskazywane przez mieszkańców (...)”.

Na koniec apeluje, żeby zgłaszać na policję przypadki naruszenia prawa:

“Zachęcamy mieszkańców do bieżącego zgłaszania takich sytuacji, ponieważ szybka informacja pozwala skuteczniej kierować patrole i podejmować działania na miejscu”. 

Na zdjęciu niżej pani Ewa przy tych samych co na pierwszym zdjęciu schodkach w dzień. Znacznie spokojniej.

 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo