Mocne kazanie metropolity
Tegoroczny Marsz dla Życia i Rodziny rozpoczął się w niedzielę od mszy w lubelskiej archikatedrze o godzinie 15.00. Ceremonia zgromadziła tłumy ludzi - kościół był wypełniony po brzegi. Nie brakowało rodziców z dziećmi.
W mszy uczestniczyli lubelscy biskupi z arcybiskupem metropolitą Stanisławem Budzikiem na czele. Arcybiskup wygłosił długie kazanie, podczas którego w dość mocnych słowach skomentował, zgodnie ze stanowiskiem Kościoła, ostatnie wydarzenia.
Odniósł się m.in. do uznawania w Polsce małżeństw jednopłciowych zwartych za granicą. Wskazał, że jest to niezgodne z nauką kościoła i podważa instytucję małżeństwa zarówno od strony prawnej, jak też tradycyjnej. Zaznaczył jednak, że najlepszą odpowiedzią na to będzie modlitwa.
Sama msza trwała ponad godzinę, co opóźniło rozpoczęcie marszu o kilkanaście minut.
Przez samo centrum Lublina
Marsz uformował się na Placu Katedralnym. Już tutaj panowało spore poruszenie i entuzjazm. Spotkana na miejscu pani Walentyna komentoewała:
- Nie byłam wcześniej na takim wydarzeniu. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, że jest tak dużo ludzi chcących pokazać swoje wartości. W końcu w naszym kraju wszyscy mamy prawo manifestować to, co czujemy.
Po uformowaniu kolumny marszowej, wywieszeniu flag i banerów tłum ruszył na przód. Trasa przebiegała ulicą Królewską, dalej deptakiem na Krakowskim Przedmieściu i Placu Litewskim. Na al. racławickich marsz szedł jednym pasem drogi.
Podczas pochodu cały czas śpiewane były piosenki religijne, słyszalne lepiej dzięki nagłośnieniu. Marsz zakończył się pod muszlą koncertową w Ogrodzie Saskim. Całość zajęła mniej niż godzinę. Podczas przejścia przez centrum miasta nie było żadnych nieprzyjemnych sytuacji, czy też kontrmanifestacji.
Koncert i inne atrakcje
Po dotarciu do serca ogrodu rozpoczął się koncert, a dookoła muszli rozłożone zostały namioty, z atrakcjami dla starszych i młodszych. Swoje namioty miały między innym KUL i Ruch Światło-Życie. Dzieci mogły pomalować twarze, a starsi zajrzeć do „namiotu małżeńskiego”, aby uzyskać od specjalistów porady w sprawie budowania związku.
Na scenie główną gwiazdą była „Kapela Drewutnia”, której występ zwieńczył całe wydarzenie, w którym nie brakowało dzieci oraz młodych ludzi. Jak powiedział uczestniczący w marszu 23 letni Krzysztof:
- Młodzi ludzie wcale nie są tacy zlaicyzowani, jak się wydaje. Wielu moich znajomych wraca do wiary, szukając czegoś więcej w życiu. Taki marsz to świetna okazja, żeby w spokojny sposób pokazać swoją wiarę. Nikomu nie robimy krzywdy, po prostu dzielimy się naszym uśmiechem.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.