"Nie ma na co czekać"
- Miałem takie kłopoty, że w żołądku pojawiało się bulgotanie, „gotowanie” i inne dziwne objawy. Zaczęły się też bóle w prawej pachwinie. Bardzo przeszkadzało mi to w codziennym funkcjonowaniu, bo bóle chwytały mnie na drodze i szukałem przystanku, żeby gdzieś sobie usiąść. Bolało mnie również w nocy, a do tego doszedł stan podgorączkowy. Musiała być tego jakaś przyczyna, próbowałem szukać ratunku. W badaniu kolonoskopowym wyszedł nowotwór w jelicie grubym. Do tego miałem jeszcze bóle w okolicach prawej nerki, więc pani gastroenterolog skierowała mnie do urologa. Ten od razu zdecydował o wykonaniu rezonansu magnetycznego, który wykazał zmianę w nerce. Skierowano mnie do chirurga, pana doktora Adama Alzubediego. Doktor przejrzał wszystkie dokumenty i stwierdził, że nie ma na co czekać. Podjęto decyzję, że operację należy wykonać jak najszybciej - opowiada pan Antoni.
Dodatkowo - z racji wieku pacjenta i jednocześnie możliwości ograniczenia liczby interwencji chirurgicznych oraz zmniejszenia obciążenia organizmu leczeniem, zdecydowano się na rzadkie rozwiązanie. Polegało na przeprowadzeniu dwóch różnych procedur robotycznych - usunięcia raka jelita grubego i raka nerki podczas jednej operacji. Takiemu rozwiązaniu sprzyjało położenie guzów. Oba znajdowały się po prawej stronie ciała mężczyzny.
Rzadki przypadek
Operację przeprowadziły zespoły Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Leczenia Żywieniowego oraz Klinicznego Oddziału Urologii i Onkologii Urologicznej. Lekarzem Kierującym pierwszej jednostki jest dr hab. n. med. Witold Zgodziński, prof. UMLub, a drugiej – dr hab. n. med. i n. o zdr. Przemysław Mitura.
- Rzadko zdarza się, że pacjent operowany jest jednoczasowo z powodu nowotworów dotyczących dwóch różnych narządów. Tu szczęśliwie znajdowały się one po tej samej stronie ciała. Dzięki temu mogliśmy zaplanować minimalnie inwazyjny zabieg operacyjny, który udało się wykonać podczas jednego zadokowania robota chirurgicznego. Po skończeniu etapu dotyczącego jelita grubego wystarczyło zamienić się sterami z dr hab. n. med. Przemysławem Miturą z Klinicznego Oddziału Urologii i Onkologii Urologicznej, który wykonał drugi etap operacji dotyczący nerki. Zabieg na dwóch narządach wykonaliśmy w czasie standardowej, pojedynczej operacji, co znacząco zmniejszyło uraz związany z leczeniem - tłumaczy dr n. med. Adam Alzubedi, chirurg z Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Leczenia Żywieniowego USK Nr 4 w Lublinie.
Nie była konieczna zmiana ułożenia robota ani pacjenta, wymiana narzędzi czy wykonanie dodatkowych dostępów narzędziowych. Jedyną zmianą podczas operacji była zamiana operatorów przy konsoli robota.
- Po zakończeniu części dotyczącej jelita wraz z zespołem przystąpiłem do procedury radykalnego usunięcia sporych rozmiarów guza nerki. Dużą zaletą podwójnej operacji był brak konieczności kolejnego znieczulania pacjenta. U osoby starszej stanowi to bowiem istotne obciążenie dla organizmu. Co również istotne, mimo rozmiaru guza udało się zachować nerkę, która nadal będzie pełnić swoją funkcję, i usunąć jedynie zmianę nowotworową. Zastosowanie robota da Vinci pozwoliło na precyzyjne przeprowadzenie zabiegu przez niewielkie nacięcia, co ogranicza uraz operacyjny i może sprzyjać szybszemu powrotowi do sprawności - mówi dr hab. n. med. i n. o zdr. Przemysław Mitura, Lekarz Kierujący Klinicznym Oddziałem Urologii i Onkologii Urologicznej USK Nr 4 w Lublinie.
Jak zaznacza dr Alzubedi, powodzenie operacji było efektem pracy zespołu na sali operacyjnej, całego procesu przygotowania oraz opieki nad pacjentem. Obejmował on m.in. odpowiednią kwalifikację do zabiegu i konsultację anestezjologiczną, podczas której oceniono wydolność mężczyzny i ryzyko wystąpienia powikłań. Do tego ważną rolę odegrała poprawa stanu odżywienia - pacjent objęty był opieką zespołu Poradni Leczenia Żywieniowego USK Nr 4. Istotne było również poinformowanie mężczyzny o planowanym przebiegu operacji, możliwym ryzyku, procesie rekonwalescencji i warunkach wypisu ze szpitala. Oprócz tego na powodzenie leczenia wpłynęła właściwie prowadzona opieka pooperacyjna i wczesna rehabilitacja.
Obecnie pan Antoni czuje się dobrze. Sama hospitalizacja trwała 4 dni. - Trafiłem na wspaniałych ludzi i złotą obsługę. Dziękuję wszystkim, których spotkałem, szukając poprawy swojego zdrowia - mówi pacjent.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.